Podhale Region

Piątek, 23 luty 2018

Ostatnia aktualizacjaCz, 22 Lut 2018 11pm

Jesteś tutaj: Home Społeczeństwo Kultura i folklor Zosia Kilanowicz z Miejską Orkiestrą Dętą, czyli… wieczór obdarowań

Reklama

Społeczeństwo

Zosia Kilanowicz z Miejską Orkiestrą Dętą, czyli… wieczór obdarowań

zoskil181
zoskil183

NOWY TARG. Kolędowanie z Zosią Kilanowicz, Wiktorią Bisztygą i Miejską Orkiestrą Dętą w murach kościoła Najświętszego Serca Pana Jezusa stało się wieczorem wspaniałych obdarowań. Znakomita sopranistka i jej przyjaciółka obdarzyły słuchaczy pięknem brzmienia swoich głosów. Orkiestra nadała moc kolędowym utworom, a słuchacze mogli włączyć się w śpiew i datkami przyczynić do rehabilitacji artystki bezprzykładnie dzielnej w swoim doświadczeniu choroby.

Kolędowy koncert obył się po wieczornej Mszy św. w sobotę i wypełnił słuchaczami wszystkie nawy świątyni. Popłynęły najbardziej rozczulające polskie kolędy – najpierw „Mizerna cicha”, potem „Gdy śliczna Panna”.

Świąteczny nastrój skłonił i dyrygenta Orkiestry, Marcina Musiaka, do solowego popisu na trąbce.

Bohaterka koncertowego wieczoru mogła wrócić do wspomnień z I klasy, bo już wtedy zachwycała wykonaniem góralskiej kolędy „Ej, Malućki, Malućki...”, a teraz zaśpiewać ją mogła włącznie ze zwrotką dedykowaną Papieżowi-Polakowi.

Rodowód „Cichej nocy” jest co prawda austriacki, ale ta kolęda od dwóch wieków wnosi pokój do serc na całym świecie.

Wiktoria Bisztyga - sopranistka, od wielu lat współpracująca z krakowskim chórem Organum oraz zespołem instrumentalnym Ricercar, działającym przy Filharmonii Krakowskiej, w śpiewie i w trudach życia towarzyszy naszej śpiewaczce od 16 lat. Gdy połączyły one głosy z siłą instrumentów – kolęda „Gdy się Chrystus rodzi” zabrzmiała naprawdę dostojnie, a „Gloria in exelsis” zdawało się przenikać sklepienie.

Przez kolejne momenty betlejemskiej nocy Narodzenia prowadziła słuchaczy narracja Jakuba Mrugały i Piotra Twardowskiego, przywołujących i pasterzy i anioły ogłaszające przyjście Mesjasza.

Zosia Kilanowicz kolejny raz zaprezentowała się jako niezastąpiona wykonawczyni „III symfonii Pieśni żałosnych” Mikołaja Henryka Góreckiego.

Ale potem klimat koncertu zmienił się na radośniejszy –dźwiękami „Jingle Bells” wkroczył do niego świat muzyki hollywoodzkiej.

Do XVIII-wiecznej Polski pozwoliła wrócić urokliwa kolęda-kołysanka „Lulajże Jezuniu”,

Finał koncertu znowuż był wybuchem radości, lecz w zupełnie innych klimatach. Jako niespodzianka na koniec zabrzmiał „Marsz Radetzky’ego” Johanna Straussa, a do wyklaskiwania rytmu publiczności nie trzeba było zachęcać.

Czarowne, muzyczne 40 minut zakończyły podziękowania, prezenty. Pożegnalna kolęda „Bóg się rodzi” poderwała publiczność z ławek i krzeseł.

Kolędowy koncert

Fot. Anna Szopińska

Dodaj komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, zastrzega sobie jednak prawo do nie publikowania ich, zwłaszcza tych, które zawierają wulgaryzmy, epitety powszechnie uznane za obraźliwe, nawołują do zachowań niezgodnych z prawem, obrażają osoby publiczne i prywatne, inne narodowości, rasy, religie itd.
Komentarze nie dotyczące danego tematu, atakujące personalnie innych komentatorów i autorów, zawierające reklamy lub linki do innych stron www, dane osobowe, teleadresowe i adresy e-mail oraz uwagi skierowane do Redakcji – będą usuwane.


Kod antyspamowy
Odśwież

Reklama

Nasi partenrzy

TV Podhale

logonaszkasprowy

fottboll

Taxi Rabka-Zdrój

Nasi partenrzy

nspj

mbludzm pl m

Tarnów In

 

Nasi partenrzy

zakopanedlaciebie.pl


natatry.pl


Resort Kościelisko

Reklama