balburm191NOWY TARG. Rekordowo duże były i liczba gości, i ilość fantów przekazanych na charytatywny cel. IV Bal Karnawałowy Burmistrza czarował klimatem lat dwudziestych i trzydziestych; muzyką, tańcem i piosenką z okresu międzywojnia. Zebrane podczas zabawy pieniądze są przeznaczone na profesjonalne wyposażenie gabinetu rehabilitacji w nowej siedzibie Fundacji im. Adama Worwy.

Pęki białych piór w wysokich smukłych flakonach – niczym bajkowe palmy; firany złotych frędzli, girlandy ozdobnych baloników, krzesła przewiązane kokardami z lśniącej materii – taki wystrój sal w „Góralskiej Strawie” już dawał przedsmak szyku i stylu krótkiej epoki dynamicznego rozwoju, wielkich karier, kinematografu, coraz szybszych pojazdów. A cóż dopiero, gdy swój jazzowy repertuar rozwinął New Market Jazz Band

Ponieważ – mimo rozgrywanego w sobotę meczu Szarotek z Toruniem - gości na Bal przyszło 264 gości, stoliki zajęły też boczną część sali, uszczuplając nieco miejsce przeznaczone, by wyeksponować rzeczy przeznaczone na aukcję i losowaną zabawę. A tego roku było ich wyjątkowo dużo, bo ponad 300. Darczyńcy przekazali m.in. akcesoria sportowe, koszulki hokeistów i strongmanów z autografami, medale, albumy, całą galerię oryginalnych alkoholi, kurtki, obuwie, pantofle, rękawice i rękawiczki, muszki, szelki, apaszki, ozdobne torby, portfele, portfeliki, plecaki, koce, biżuterię, sprzęt elektroniczny i turystyczny, zabawki, pamiątkowe kubki, książki, gry, płyty, perfumy, miłe bibeloty, starocie, mnóstwo obrazów, obrazków, artystycznych i rękodzielniczych przedmiotów, piętrową tacę bezów z kremem oraz vouchery o znacznej wartości. Nie brakło nawet repliki etoli ze szmaragdowego futerka, wyszytej parzenicami, którą Aneta Larysa Knap posłała w prezencie ślubnym księżnej Meghan. Osobne miejsce, na sztalugach, zajęły plastyczne dzieła ofiarowane przez artystów goszczących ze swoimi pracami na „Spotkaniach przy Ruczaju”, a wśród nich coś szczególnie wzruszającego – „Burza na morzu”, obraz stworzony przez 8-letniego Kubę Papierza, podopiecznego Fundacji, którzy marzy, by zostać malarzem.       

W poszukiwaniu darczyńców działaczki Fundacji na długo przed balem pukały do różnych drzwi, w mieście i na Podhalu, a ludzka życzliwość dla zataczającego coraz szersze kręgi dzieła pomocy mile je zaskoczyła.

balburm192

- Fajne jest to, że  gdziekolwiek się nie udałyśmy, spotykałyśmy się z ogromną sympatią, otwartymi sercami i efekt tego można tutaj zobaczyć – mówiła prezesująca teraz Fundacji Aneta Markus.

- Odbierałam w tym roku SMS-y o treści: „Słuchajcie, kiedy jest ten bal? Bo ja mam już coś przygotowane i chcę przekazać”. To jest bardzo miłe i cieszy – dodaje założycielka Fundacji, Jolanta Worwa-Łapsa.

Przyjaciół, którzy sami oferują pomoc w zbożnym dziele, Fundacja ma wielu i duży był ich udział w tym, że kolejny bal mógł spełnić piękny cel. Podopiecznych Fundacji jest już pięćdziesięciu czterech. Jedna z tego grona właśnie odeszła, ale wciąż pojawiają się nowe osoby doświadczone ciężką, rzadką chorobą, potrzebujące kosztownych operacji, rehabilitacji terapii. Dla nich na co dzień pracuje szeroka rzesza młodych wolontariuszy zaangażowanych w akcję Pola Nadziei, w wykonywanie świątecznych kartek, w zbiórki pieniędzy i charytatywne koncerty. 

Za możliwość pozyskiwania środków podczas czwartego już Balu Burmistrza, gospodarzom miasta dziękował gorąco cały Zarząd Fundacji, wręczając przy otwarciu zabawy ozdobne dyplomy.  

balburm193

Formuła i oprawa karnawałowej zabawy – sentymentalnej podróży w lata 20-te i 30-te, kiedy kobiety wyglądały elegancko i czarująco - to natomiast pomysł pani wiceburmistrz Joanny Iskrzyńskiej-Steg. Paniom przybywającym na IV Bal ten styl najwyraźniej przypadł do gustu, o czym świadczyły wytworne kreacje, wieczorowe opaski na czołach, koronki, piórka, lśniące materie, kroje sukien, wyraziste makijaże, peruki, kolczyki, sznury pereł, rękawiczki, wysokie szpilki, etole, zwiewne apaszki, czarne lub kolorowe boa z piór. Dla panów bal był okazją, by przekonać się, jak wytwornie wyglądają w smokingach, garniturach, lśniących lakierkach. Dbałość o detal sięgała u nich nawet białych, skórzanych nakładek na buty. Ale w kreacjach męskich przejawił się też styl „gangsterski”, widoczny w fasonie kapeluszy, ciemnych koszulach, kroju spodni; w sugestywnych akcesoriach, takich jak kabury z pistoletami, doklejane wąsy, przydymione okulary, szelki. Zdjęcia ochoczo robione przy balowej ściance w holu przy wejściu będą pamiątką tych odmienionych image’ów.    

Po muzycznej rozgrzewce, jaką zapewnił energetyczny koncert New Market Jazz Bandu – również w stylowych białych marynarkach i panamach – bal rozpoczął się polonezem na całej szerokości parkietu i toastem wzniesionym przez burmistrza.

balburm194

A gdy już goście rozsiedli się przy stołach – czekały ich kolejne rozrywkowe niespodzianki importowane z Krakowa: trzy wężowo gibkie gracje tańczące w rytm muzyki z filmu „Vabank”, a potem, do końca zabawy, instrumentalny zespół z wokalistą. Dyrektor MOK-u, Bolesław Bara - tym razem w roli wodzireja i konferansjera - nie musiał długo zapraszać balowiczów na parkiet.

balburm195

O tym, jak byli oni zadowoleni i jak udała się czwarta karnawałowa impreza – świadczyła skarbona Fundacji napuchnięta od datków z „grześkowej zabawy”. Gabinet rehabilitacji w jej nowej siedzibie przy ul. Królowej Jadwigi ma zostać otwarty w tym roku. 

IV Bal Burmistrza

Fot. Anna Szopińska