P3600745NOWY TARG. Duża ich część nie wie, co to jest kalendarz. Że się zbliża ten gość z nieba – poznają po muzyce, niezwykłym poruszeniu, błyskach kolorowych lampek, choince i szeleście celofanu.

Mikołaj do „Chatki” przybywa co roku, ale tym razem przyjechał trójkołowym, czerwonym rowerem, ze świtą anielską i mundurową, bo w obstawie kadetów ze Szkół im. prof. Venuleta. Biskupia mitra, siwa, kręcona broda, złocista szata, pogrubiona postura – było na co popatrzeć… Co więcej – wszystkich podopiecznych „Chatki” znał po imieniu, nazwisku, nawet miejscu zamieszkania. To potrafi tylko święty.

Nastrój tworzyła świąteczna, gitarowa muzyka, w takt której nie podrygiwali tylko „wózkowicze”. Ale ci mogli klaskać. Każdego wywołanego, by odebrał prezent, Mikołaj brał na kolana, pytał o grzeczność, a reszta biła brawo, czekając na swoją kolejkę. Bo tutaj radość jednego jest radością wszystkich. Co więcej – prezenty dostali też wszyscy wychowawcy.

P3600671

Ale to nie koniec darów – mundurowa młodzież przyniosła chatkowiczom trzy duże, kolorowe pudła. Słodyczami można było uraczyć się od razu, a reszta tego, co uzbierali kadeci, będzie podopiecznych cieszyć przez cały rok. Były tam zabawki, maskotki, materiały plastyczne.

Mikołajowa uciecha trwała prawie dwie godziny, a uśmiechy obdarowanych po prostu trzeba było widzieć.

Chatkowy Mikołaj

Fot. Anna Szopińska