wyboryJABŁONKA. Konieczność wprowadzenia okręgów jednomandatowych dla najbliższych wyborów samorządowych, zgodnie z nowym kodeksem wyborczym, rodzi już dylematy. Obecni radni jasno widzą, że mogą się pojawić niemałe problemy. Kwestia ta oczywiście dotyczy wszystkich gmin, bez wyjątku, a więc zarówno tych wiejskich, jak i miejskich...

Na czym polega problem? – U nas na przykład w Lipnicy Małej do tej pory mieszkańcy wybierali trzech najlepszych radnych z dowolnej części wioski. Teraz Lipnica Mała jest podzielona na 3 obwody i każdy ma mieć swego radnego – wyjaśnia Andrzej Woszczek, sekretarz gminy. Tymczasem znaczy to tyle, że niekoniecznie najlepsi kandydaci do samorządu znajdą się w radzie... Swego radnego wybrać będzie, bowiem musiała zarówno dolna, jak i środkowa i górna część wsi. Tu rodzi się jednak pytanie, czy będzie ona, aby dysponować odpowiednio dobrym i gotowym do pracy dla ogółu kandydatem... – Myślę, że czasami kandydaci będą szukani dosłownie na siłę – nie ma wątpliwości Andrzej Woszczek.
Przy jednomandatowych okręgach może się też pojawić całkiem nowy problem. Może się bowiem zdarzyć, że w jakimś przypadku ktoś przejdzie zaledwie kilkoma głosami. Już teraz radni nie mają więc najmniejszych wątpliwości, że będą kłótnie... - Od „swego radnego" mieszkańcy będą wymagać, by skupił się tylko na ich potrzebach - wyrokują. - Będą np. domagać się, by budowa chodnika ruszyła w ich część wsi np. dolnej, tymczasem przyjęte jest, że rusza ona zawsze od kościoła, a ten jest z reguły w centrum wioski. Mogą, więc potem stwierdzić, że ich radny nic nie robi...
Wiele gmin podczas najbliższych wyborów samorządowych może mieć, więc całkiem duży problem, bo choć nie zmieni im się ilość radnych globalnie, to mogą się nimi stać osoby zupełnie przypadkowe i niekoniecznie społecznicy...