NOWY TARG. Kilka miesięcy po zakończeniu II wojny światowej burmistrzem Stolicy Podhala został Tomasz Magierski, prawnik z wykształcenia, postać nietuzinkowa. Pierwszym powojennym burmistrzem tzw. komisarycznym był Adam Szoski, adwokat. Rządził on kilka miesięcy. Burmistrz Tomasz Magierski, mimo, że niewiele o nim pi5magierskisano, choć rządził miastem blisko 4 lata, pozostawił niezatarty ślad we wspomnieniach mieszkańców.

Tomasza Magierskiego znałem osobiście pod koniec lat 50-tych. Zawsze był elegancki i dowcipny – wspominał Adolf Szpytma. – Był bardzo dobrym burmistrzem. Został nim w czerwcu 1945 roku i rządził miastem do 1 kwietnia 1949 roku. 25 lutego 1949 roku na posiedzeniu Miejskiej Rady Narodowej Franciszek Zięba zgłosił wniosek, że życzeniem partii jest, aby bezpartyjny burmistrz został odwołany ze stanowiska – przypomina fakty historyczne Adolf Szpytma.

W sekretariacie burmistrza pracowała Alicja Pustówka, zajęła miejsce Wandy Kromkay - Podstawskiej, która udała się na urlop macierzyński. – Burmistrz był szefem bardzo wymagającym, poważnym, rzadko się uśmiechał, jednocześnie był człowiekiem wysokiej kultury, który bardzo dbał o pracowników i polegał na nich. Zresztą byli oni doskonałymi fachowcami i niejednokrotnie sam burmistrz korzystał z ich rady, ale gdy była taka potrzeba, upominał ich... Łapówkarstwo i korupcja wówczas nie istniały.

Pani Alicja wspominała, że zdarzało się, iż to ona - a nie jak zwykle sekretarz mgr Jan Kapłon - protokołowała posiedzenia. – Burmistrz Tomasz Magierski dyktował bardzo szybko, a ja czasami nie mogłam nadążyć pisząc ręcznie i bardzo się denerwowałam. On wtedy mnie uspokajał mówiąc: damy sobie radę...

Tomasz Magierski nie rozstawał się z kapeluszem. – Ten kapelusz to historia – zapewniał Adolf Szpytma.

- Burmistrz był zawsze nienagannie ubrany. Latem nosił jasno – popielaty garnitur, białą koszulę i dobrany do całości krawat. Na głowie zawsze miał kapelusz. Latem jasny w kolorze garnituru z ciemną wstążką. Zimniejszymi porami roku ubierał z kolei ciemnopopielaty garnitur i taki sam kapelusz. Gdy były uroczyste sesje rady miasta lub uroczystości państwowe, występował natomiast zawsze w czarnym garniturze i kapeluszu. Do tego stroju nosił krótki czarny płaszcz, czyli dyplomatkę z pluszowym kołnierzem. Nawet po pracy nie rozstawał się z nakryciem głowy. Kapelusz miał na głowie i wówczas, gdy pomagał mamie w gospodarce i powoził wozem drabiniastym lub furmanką – mówiła Alicja Pustówka. Wyjaśniła, że w czasie okupacji po ułożeniu ronda nowotarżanie wiedzieli, czy Niemcy przegrywają, czy wgrywają... – Oj! Niemcy przegrywają, bo Tomek nosi rondo do góry i pokazuje czoło. Jak wygrywali, kapelusz miał zupełnie spuszczony na oczy. Wynikało z tego, że słuchał radia, choć groził za to obóz.

Pan Tomasz Magierski był interesującą postacią naszego miasta. - Z wykształcenia był prawnikiem, a do wybuchu II wojny światowej radcą kolejowym w Poznaniu – wspominała Alicja Pustówka, wyjaśniając, że w wakacje 1939 roku wraz z rodziną: żoną Marią i synem Witoldem spędzał u swych rodziców w stolicy Podhala. To tu została go wojna i to tu przeżył okupację.

- Tomasz Magierski był moim kuzynem – mówiła Maria Krzystyniak. - Jego mama była siostrą Stanisława Piłata, znanego przedwojennego boksera z Podhala. Natomiast on sam miał brata Władysława, księdza, który przez wiele lat proboszczował w Waksmundzie.
– Będąc na praktyce w zawodzie ślusarza u pana Futry na ulicy Kościelnej często widywałem burmistrza, gdy w drodze do pracy wstępował do kościoła p.w. Świętej Katarzyny – wspominał Tadeusz Domin.

Tomasz Magierski – jak zapewniał Stanisław Szewczyk - był w komitecie budowy nowego kościoła p.w. Najświętszego Serca Pana Jezusa i miał najprawdopodobniej tytuł szambelana papieskiego.

Choć przed wojną był radcą prawnym kolei, nie bał się pracy fizycznej. - Osobiście transportował piasek i żwir na budowę kościoła p.w. Najświętszego Serca Pana Jezusa. Wtedy pracował już jednak w gimnazjum krawieckim, gdzie dyrektorką była Emilia Szopińska i robiąc to miał wiele nieprzyjemności. Ale on nigdy nie ulegał władzom i się nie poddał. Był prześladowany, że pomaga osobiście przy budowie kościoła. Nawet śmiali się z niego niektórzy i mówili: w Nowym Targu, aby być furmanem, trzeba być magistrem! – wspominała Alicja Pustówka.

Najserdeczniejszymi przyjaciółmi burmistrza Tomasza Magierskiego byli: dr Franciszek Ściora, sędzia Sądu Okręgowego, wydziału zamiejscowego w Nowym Targu i późniejszy notariusz oraz dr Tadeusz Krupiński, Czesław Budyń i wiceburmistrz Kazimierz Nenko, z którymi grywał często w bridża. Miał on i inne hobby - konia. Trzymał go u swej mamy Klementyny na ulicy Krasińskiego.

***

Jak wyglądał wówczas urząd miasta? Pani Alicja zrelacjonowała to szczegółowo. Magistrat zatrudniał wówczas dwadzieścia kilka osób wraz ze strażnikami miejskimi. – Byliśmy zgraną rodziną, matkowała nam Wacia Legutkowa. Pracowała w dziale ogólnym i była alfą i omegą urzędu miasta. Wydanie przez nią jakiegokolwiek zaświadczenia dla strony było dosłownie kwestią kilku minut. Robiła to od ręki, nie zaglądając w żadne dokumenty ani ewidencję ludności, ani gruntów. Znała na pamięć nie tylko wszystkie nazwiska mieszczan, ale wiedziała też, kiedy się urodzili i jaki posiadali majątek – mówiła. Zastępca burmistrza był Kazimierz Nenko, a sekretarzem gminy najpierw był mgr Jan Kapłon, który równocześnie aplikował w sądzie i ostatecznie został adwokatem. - Na jego miejsce został zatrudniony Jan Zelek. Główną księgową była Zofia Kępowa, a kasjerem Marian Zapiórkowski. Podatkami obrotowym i dochodowym zajmował się Antoni Głąbiński, a gruntowym Lolek Święty. W rachubie urzędowała Kazia Pomorska, jednak już nie pamiętam, jakim działem się zajmowała. W małym pokoiku za rachubą urzędował inż. leśnik pan Klinger. Na parterze po prawej stronie w jednym z pokoi był urząd ewidencyjny ludności. Na jego czele stał dr Franciszek Bobek. Pracowała tam też Jola Szandrowska. Ewidencją, związaną ze sprawami wojskowymi, zajmował się pan Kudela, były więzień Oświęcimia. Urzędował tam też dr Chowaniec, weterynarz oraz Halina Czubernat i Zofia Knap. W powojennym magistracie było też chyba czterech strażników miejskich. Bardzo niskiego wzrostu był Magierski, wysokiego zaś Szeliga. Para ta rzucała się dosłownie w oczy... Wyglądali, jak Flip i Flap.

Beata Szkaradzińska

Fot. Archiwum rodziny Witolda Magierskiego. Na zdjęciu: Tomasz Magierski w kapeluszu, obok dr Franciszek Ściora

Tekst został opublikowany w wydaniu specjalnym gazety na uroczystości 670. lokacji Wolnego Królewskiego Miasta Nowego Targu