BABIA GÓRA. Jędrzej Wowro z Gorzenia Dolnego - znany świątkarz i gawędziarz - towarzysząc przez lata Emilowi Zegadłowiczowi opowiadał różne ludowe baśnie i podania. MiaWawro1ł niesłychaną pamięć i przez długie godziny potrafił gwarzyć. Będąc niepiśmienny mówił, że pamięcią nadrabia swoją ułomność.

Kiedyś Sewerynowi Udzieli, znanemu etnografowi z Krakowa, opowiedział „żywą prawdę”, którą usłyszał od pasterza wołWawro5Wawro6Wawro7Wawro2ów na Babiej Górze, o śpiącym wojsku czekającym na koniec świata. Legendę Seweryn Udziela skwapliwie zanotował, była jedną z wielu przekazywaną z pokolenia na pokolenie, ale niesztampową no i pochodząca od... Wowry.

„Nieprzyjaciel zabroł jedyn kawołek państwa, potem drugi kawołek, a jak juz hapsnął trzeci kawołek, święto Jadwiga wziena pod siebie swoje zniscone wojsko i zawiedła je do lasa, do Tatrów wysokik i wielgik, co się nazywo Babio Góra. Ale nieprzyjaciel kcioł do resty zniscyć polskie wojsko, obstompił Babiom Góre i przystawio gwery do piersi polskiego wojska. Święta Jadwiga widzi, że juz źle, westchnęła do Boga i Pon Bóg doł cud; otworzyła sie święto ziymia na Babi Górze i pokryła wojsko. Zgłupioł nieprzyjaciel i okrutnie był zły, bo myśloł, że jak już pobił Poloków na wojnie na ziymi, to już wygroł, a tu Poloki majom wojsko pod ziymiom. Ale przydzie taki cas, że naród zaś bedzie grzysyć okropnie, wtedy Pon Bóg zrobi sądny dzień. Bedzie wojna na styry strony świata, strasna wojna, wsyjścy bedom się bić, ale nik nie da rady. Wtedy Babio Góra sie otworzy, wojsko święty Jadwigi wydzie i Polsko wygro. Ale potem to może być koniec świata. – amen”.

Jędrzej Wowro, w metryce Wawro, urodził się 13 11 1864 w Gorzeniu Dolnym, zmarł 21 11 1937 również tamże, pochowany został w Wadowicach; rzeźbiarz, świątkarz, snycerz, nie chodził do szkoły, analfabeta. Żona czytała mu żywoty świętych, które stały się tematem jego rzeźb. Na zamówienie Emila Zegadłowicza wykonał dwadzieścia drzeworytów (19 x 15 cm), które zostały wydane drukiem (Piecątki beskidzkie Jędrzeja Wowra, Poznań 1938). Jego jedynym narzędziem był nóż szewski owinięty w szmaty.
Jędrzej Wowro dawno już nie żyje, a zamieszkującym po jednej, jak i po drugiej stronie Babiej Góry góralom wydaje się, że czasami słyszą śpiewające pod ziemią wojsko.

Ryszard M. Remiszewski