SPISZ. Jubileusz 25.lecia gazety „Na Spiszu” zbiegł się z wydaniem setnego numeru, wyP1070660darzenie znaczące. Dlatego Związek Polskiego Spisza – wydawca gazety – miał rzadką okazję do świętowania i godnego podsumowania.

Uroczystości w Łapszach Niżnych rozpoczęły się od uroczystej mszy w kościele parafialnym pw. św. Kwiryna odprawionej pod przewodnictwem proboszcza o. Mariusza Skotnickiego SP. Tu wspomnieć należy, że kościołem i parafią od 1957 zarządzają ojcowie z Zakonu Kleryków Regularnych Ubogich Matki Bożej Szkół Pobożnych powszechnie zwani zakonem pijarów. W kościele, jak i w Domu Ludowym uczestniczyły poczty sztandarowe Związku Polskiego Spisza, Zarządu Głównego Związku Podhalan i Oddziału Spiskiego Związku Podhalan.

Redaktor naczelny Julian Kowalczyk w kościele i później powtórzył w Domu Ludowym historię gazety i jej rolę na Spiszu podkreślając szczególnie jej społeczny aspekt, mówił: - Siła naszej gazety polega na pracy ludzi, zespołu redakcyjnego wykonujących pracę całkowicie społecznie. Fenomenem jest fakt, że nikt przez 25 lat funkcjonowania gazety nie był zatrudniony na żadnej posadzie, nie pobierał wynagrodzenia z tytułu pracy w redakcji, podobnie autorzy tekstów. To pełny wolontariat. I za to wszystkim składam dziś serdeczne podziękowanie.

Po mszy uroczyście złożone zostały kwiaty na grobowcu działacza plebiscytowego Józefa Wiśmierskiego i pod pamiątkowymi tablicami Wojciecha Halczyna i bł. ks. Józefa Stanka, odśpiewano hymn państwowy – Mazurka Dąbrowskiego.

W Domu Ludowym redaktor naczelny „Na Spiszu” przybliżył skromne początki gazety. Przypomniał, że pierwszy numer ukazał się w kwietniu 1991 r., ale nie wszyscy już pamiętają, że został poprzedzony wydaniem w formacie A3 gazetki „Śpiskiej sygnorki”, mówił: - Kwietniowy pierwszy numer ówczesnego miesięcznika był czarnobiały, liczył cztery strony. Pierwszy skład redakcji przedstawiał się następująco: redaktor naczelny Julian Kowalczyk, członkowie redakcji: Ryszard Kowalczyk, Marian Pukański, Mieczysław Rynkiewicz, Tadeusz M. Trajdos, Maria Waniczek.

Pierwsze dziewięć numerów drukowała Oficyna Wydawnicza „Rewasz” w Warszawie, późniejsze „Secesja” w Krakowie i drukarnie nowotarskie. Od jesieni 1994 miesięcznik stał się kwartalnikiem. Ilość stron rosła, od wspomnianych czterech do obecnych stu! Od druku czarnobiałego gazeta powoli stawała się kolorowa na dużo lepszym papierze. Na łamach swoje teksty zamieściło 291 autorów.
Początki pracy redakcji, zbierania materiałów i drukowanie w Warszawie oraz późniejsze zawirowania wspominał prof. Tadeusz M. Trajdos.
Tak zacny podwójny jubileusz był okazją do wyróżnienia zasłużonych członków redakcji, autorów i osób wspierających działalność wydawniczą okolicznościowymi gościńcami – Medalem Związków Polskiego Spisza, dyplomami i wyróżnieniami. Liczne delegacje na ręce prezesa ZPS Jana Budza i redaktora naczelnego Juliana Kowalczyka składały okolicznościowe podarunki i listy gratulacyjne. Miłym akcentem był występ Andrzeja Dziedziny-Wiwra ze Szczawnicy, który zaprezentował napisany na gorąco okolicznościowy wiersz, który dedykował redakcji pisma.

Jubileusz zaszczycili wójtowie gmin: Bukowiny Tatrzańskiej -Stanisław Łukaszczyk i Łapsz Niżnych – Jakub Jamróz, wicestarosta nowotarski – Władysław Tylka, dyrektorka Muzeum – Zespół Zamkowy w Niedzicy – Ewa Jaworowska-Mazur, na czele delegacji Związku Podhalan stał prezes Andrzej Skupień, a Małopolskiego Centrum Kultury „Sokół” w Nowym Sączu – dyrektor Antoni Malczak prezes Oddziału Polskiego Towarzystwa Historycznego w Nowym Targu – Robert Kowalski, dyrektorzy szkół i liczni nauczyciele.

Na koniec relacji odniosę się do słów prezesa Związku Polskiego Spisza Jana Budza, które wypowiedział w kościele św. Kwiryna, że cieszy się z tych uroczystości odbywających się właśnie w Łapszach Niżnych, w miejscowości która w okresie plebiscytowym i międzywojennym zwana była „Małą Warszawą”. Tu w okresie zmian ustrojowych w kraju natychmiast powstał Związek Polskiego Spisza, zrodziła się gazeta spiska i wiele innych wartościowych inicjatyw kulturalnych i gospodarczych. To Łapsze Niżne promieniowały patriotycznie na cały polski Spisz i jeszcze dalej, i tak trwa do dziś.

Nie dziwię się gościom z centralnej Polski, którzy przyjechali na uroczystości, że patrząc na to co dzieje się na Spiszu pytali: gdzie jest ta Polska? Odpowiadali sobie sami: tu na Spiszu! W aspekcie tego, co dzieje się w ostatnich latach w kraju nie doceniamy tych wartości płynących z pogranicza, widocznych na Spiszu, ale i na bliskiej sercu Orawie. Dziś nie, szkoda. Cóż z tego, że zrobią to za nas później historycy. Dlaczego nie widzimy tego i nie cieszymy się tym dzisiaj?

Tekst i fot - Ryszard M. Remiszewski

Zdjęcia