Podhale Region

Wtorek, 25 kwiecień 2017

Ostatnia aktualizacjaSo, 29 Kwi 2017 12pm

Jesteś tutaj: Home Społeczeństwo Magazyn Ks. prof. Józef Kaczmarczyk – nowotarżanin tak wybitny, że… nieznany. Uczeń Jana Matejki, egzaminator Karola Wojtyły, biblista i artysta

Reklama

Społeczeństwo

Ks. prof. Józef Kaczmarczyk – nowotarżanin tak wybitny, że… nieznany. Uczeń Jana Matejki, egzaminator Karola Wojtyły, biblista i artysta

kskaczmar1
kskaczmar4
kskaczmar3
kskaczmar2

HISTORIA, RELIGIA, SZTUKA. Cykl tegorocznych wykładów Marka St. Fryźlewicza z cyklu „Galeria Nowotarżan” w nowotarskim ratuszu co prawda się zakończył, ale kwerendy i opracowania poświęcone nietuzinkowym postaciom naszych ziomków - trwają. Kolejne odsłony „Galerii” będą publikowane i naszych internetowych łamach, i w parafialnym wydawnictwie „Głos Serca”. Bohaterem najnowszego opracowania jest ks. prof. Józef Kaczmarczyk.

Ks. prof. Józef Kaczmarczyk (1871 – 1951) – doktor teologii, biblista, profesor UJ, dziekan Wydziału Teologicznego, wicerektor Krakowskiego Seminarium Duchownego, artysta, malarz, konserwator dzieł sztuki, profesor kleryka Karola Wojtyły, muzyk.

Postać ks. prof. Józefa Kaczmarczyka jest praktycznie nieznana w Nowym Targu i na Podhalu. Nawet wśród duchowieństwa trudno znaleźć kogoś, kto wie cokolwiek o tej nietuzinkowej, a nawet uważam, wybitnej postaci z uwagi na swoje życie, dokonania i miłość do rodzinnego miasta. Kilku historyków podejmowało się opisania jego postaci (najszerzej dr Jacek Szpytma , wycinkowo prof. Andrzej Skorupa i dr Beata Kowalik . Koncentrują się oni jednak głównie na działalności ks. prof. Józefa Kaczmarczyka jako artysty malarza, pobieżnie traktując jego dokonania naukowe, szczególnie w zakresie biblistyki. Poznając głębiej jego życie i twórczość doszedłem do wniosku, że nie tylko warto, ale i trzeba je pokazać i przybliżyć, a może nawet odkryć na nowo po upływie ponad 60 lat od jego śmierci. Nie była to wcale łatwa sprawa, bo nawet w Internecie, gdzie jak mówi młodzież „jest wszystko”, nie ma za wiele informacji o nim, a tę, która jest, trzeba mozolnie odszukiwać. Dzięki dostępowi do zasobów archiwum naszej parafii NSPJ i archiwum Kurii Metropolitalnej w Krakowie oraz pomocy ks. prałata Andrzeja Fryźlewicza i p. Wojciecha Samoleja, za co im serdecznie dziękuję, udało mi się przynajmniej w jakimś stopniu wypełnić tę lukę.

Józef Kaczmarczyk urodził się 1. IX 1871 r. w Nowym Targu. Był synem Franciszka Ksawerego – urzędnika kancelaryjnego w starostwie i Katarzyny Studentowicz. Miał starszą siostrę Klementynę urodzoną w 1867 r. Szkołę powszechną ukończył w Nowym Targu, a że wykazywał duże zdolności i chęć do nauki, rodzice postanowili kształcić go dalej. W Nowym Targu nie było jeszcze wtedy takiej możliwości (Gimnazjum im. S. Goszczyńskiego powstało w 1904 r.), dlatego wysłano go do Krakowa do Gimnazjum św. Jacka. Tam rozwinęły się jego talenty, a wśród nich również te plastyczne, które zauważył u gimnazjalisty sam mistrz Jan Matejko, o czym napisał inny wybitny nowotarżanin Zygmunt Lubertowicz „doprawdy szkoda, że ten utalentowany artysta, któremu wielki Matejko jako 14-letniemu chłopcu przepowiadał sławę, nie poszedł drogą sztuki, dziś bowiem byłby się dobił rozgłośnego nazwiska w Polsce ”. Sam jednak jako absolwent gimnazjum po zdaniu matury w 1w 1890 r. odczuwając powołanie kapłańskie, rozpoczął studia na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Jagiellońskiego, które ukończył w 1894 r. przyjmując święcenia kapłańskie.

Jego pierwszą placówką duszpasterską była parafia św. Macieja w Andrychowie. Jako wikary pracował tam tylko rok, a później wrócił do Krakowa, gdzie został kapelanem i kierownikiem szkoły w schronisku dla sierot fundacji Lubomirskich, gdzie pełnił swoje obowiązku w latach 1895- 1901. Schronisko to mieściło się w gmachu przy ulicy Rakowickiej, który jest dzisiaj siedzibą główną Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie. Duszpasterstwo i pracę kierownika szkoły potrafił połączył z kontynuacją dalszych studiów, uzyskując w 1899 r. na UJ doktorat z teologii po przedstawieniu pracy pt. Przedmiot najwyższego szczęścia. Swoje zainteresowania biblistyką, szczególnie z zakresu Nowego Testamentu pogłębił i rozszerzył, jeżdżąc po europejskich ośrodkach naukowych w Innsbrucku, Rzymie, Monachium i Wrocławiu. Już w 1903 r. uzyskuje habilitację na UJ, a temat jego pracy brzmiał: Ireneusz z Lugdunu a nasze Ewangelie. Studium krytyczne. Wtedy też rozpoczął - już jako docent - prowadzenie wykładów z biblistyki na Wydziale Teologicznym UJ, uzyskując w następnych latach kolejne stopnie naukowe – profesora nadzwyczajnego (1910 r.) i zwyczajnego (1917 r.). Cieszył się zaufaniem grona profesorskiego, które czterokrotnie w latach 1918 – 1931 wybierało go na dziekana Wydziału Teologicznego.

Mając świadomość ważności sprawy kształcenia księży, pomimo wielu obowiązków został w 1901 r. wicerektorem Seminarium Duchownego w Krakowie i był nim do 1910 r. W czasie I wojny światowej książę biskup Adam Sapieha mianował go swoim delegatem, aby w jego imieniu, będąc również przedstawiciela miasta Krakowa nieść pomoc uchodźcom i ewakuowanym przez władze austriackie Polakom.

Pełniąc ważne i odpowiedzialne funkcje, cały czas czuł się związany z rodzinnym miastem, do którego często przyjeżdżał z racji różnych uroczystości i okazji, ale jeździł też w góry na urlop i wypoczynek. 7 II 1901 r. przyjechał do Nowego Targu, aby w kościele parafialnym św. Katarzyny modlić się za duszę tragicznie zmarłego od przypadkowego postrzału 18-letniego Leona Halikowskiego – syna długoletniego burmistrza miasta Mikołaja Halikowskiego (1890-1907 r.). Był obecny również jako kaznodzieja podczas uroczystości na zakończenie generalnego remontu kościoła św. Anny w lipcu 1903 r., modląc się za zmarłych spoczywających na nowotarskim cmentarzu. Złożył też ofiarę na remont tej historycznej dla miasta i Podhala świątyni.

Pomimo że nie miał w tym kierunku merytorycznego przygotowania (oprócz lekcji rysunku w Gimnazjum św. Jacka), ks. prof. Józef Kaczmarczyk pasjonował się też sztuką – zarówno jako artysta malarz, ale też konserwator dzieł sztuki. Tematyka jego malarstwa wypływała najczęściej, chociaż nie wyłącznie, z motywów religijnych. W wielu kościołach, na czele z Katedrą Wawelską, są jego dzieła, żeby wymienić chociażby kilka: Bolechowice, Niegowić, Królówka, Koźmin, Włocławek, a nawet Chicago i Winnipeg. W naszym regionie znajdują się 2 obrazy w kościele Najświętszej Maryi Panny w Miętustwie. W ołtarzu głównym umieszczony jest obraz Matki Bożej Królowej Polski z 1928 r. , a jego zasłoną jest obraz Najświętszego Serca Pana Jezusa. Jako konserwator dzieł sztuki był również bardzo aktywny, szczególnie w krakowskich kościołach Franciszkanów Reformatów i św. Anny. Był też zdolnym portrecistą, a wśród osób, których portrety namalował, było wiele znanych postaci, m.in. rektor UJ ks. prof. Konstanty Michalski, błogosławiona siostra Angela Truszkowska – założycielka Zgromadzenia Sióstr Felicjanek, Wilhelm Fenza i Jan Kanty Fedorowicz z Bractwa Kurkowego, którego ks. profesor był również członkiem i kapelanem. Namalował też w 1934 r. autoportret. Nierozwiązaną do dzisiaj zagadką podaną przez Jacka Szpytmę w Almanachu Nowotarskim nr 11 z 2007 r. jest pytanie czy był on autorem kopii obrazu św. Katarzyny w ołtarzu głównym nowotarskiego kościoła pod jej wezwaniem, czy też określenie „odtworzone” oznacza zabiegi związane z odrestaurowaniem tego obrazu. Oryginalny obraz pędzla Stanisława Lekszyckiego został w 1898 r. przekazany do schroniska Lubomirskich w Krakowie, a na jego miejsce proboszcz ks. Michał Wawrzynowski zamówił kopię u Władysława Rossowskiego.

Pomimo obciążenia obowiązkami, na propozycję księcia biskupa Sapiehy został członkiem Komisji Artystycznej działającej przy Kurii Metropolitalnej mającej za zadanie m.in. ocenę projektów nowych kościołów i ich wnętrz, stwierdzenie konieczności odnowienia zabytkowych obiektów i przedmiotów sakralnych. Tym działaniom oddawał się z wielkim zamiłowaniem w latach 1911 – 1926. Od roku 1910 do 1930 pełnił również obowiązki cenzora książek pod względem ich zgodności z nauką katolicką. W jego pracy artystycznej zdarzały się i rzeczy nie do końca wytłumaczalne w naturalny sposób. Tak było z obrazem św. Antoniego namalowanym przez ks. prof. w 1943 r. i umieszczonym w kościele Franciszkanów w Stopnicy – Kątach Starych w diecezji kieleckiej (powiat Busko Zdrój). Niemcy w 1943 r. wysadzili ten kościół w powietrze, a z powodu murów grubości ponad 1 m. dopiero detonacja 3 ładunku przyniosła efekt. Świątynia uległa doszczętnemu zniszczeniu, a z wyposażenia ocalał tylko obraz św. Antoniego.

Jako człowiek wrażliwy na sztukę i piękno interesował się też muzyką do tego stopnia, że jak pisze Jacek Szpytma, był profesorem śpiewu w konserwatorium krakowskim, co nie jest jeszcze potwierdzone w materiałach źródłowych.

Wybuch II wojny światowej stał się dla niego tragicznym życiowym wydarzeniem i doświadczeniem, bo już 6 IX 1939 r. w ramach akcji skierowanej przeciwko polskiej inteligencji pod nazwą Sonderaktion Krakau zostaje aresztowany przez Niemców w grupie 184 profesorów UJ i innych uczelni. Wszystkich podstępnie zwabiono na spotkanie do Collegium Novum i tam aresztowano. Poprzez więzienie Montelupich i koszary 20. pułku piechoty przy ul. Mazowieckiej zostali wywiezieni do obozu koncentracyjnego w Sachsenhausen. W skutek międzynarodowych protestów, przede wszystkim środowisk naukowych, profesorowie zostają w 1940 r. uwolnieni. Ciekawostką jest fakt, że wstawiał się za nimi sam Benito Mussolini – wódz koalicjanta III Rzeszy, jakimi były Włochy.

Po powrocie do Krakowa, w lutym 1940 r. ksiądz prof. angażuje się w tajne nauczanie dla studentów Wydziału Teologicznego, a na jego tajne komplety uczęszcza m.in. Karol Wojtyła. W czasie wojny jest też bardzo aktywny jako artysta malarz, co pozwala mu na oderwanie się od trudnej i często tragicznej okupacyjnej rzeczywistości. Po skończeniu wojny wraca do oficjalnego nauczania na Wydziale Teologicznym UJ. Mało znany jest fakt, że 22 VI 1946r. egzaminuje kleryka, studenta IV roku teologii - Karola Wojtyłę, wystawiając mu ocenę valde bene (bardzo dobrze). Do 31 XII 1948 r. pełni funkcję profesora, a później przechodzi na emeryturę w wieku 77 lat.

Dalej jednak pisze rozprawy naukowe i zajmuje się biblistyką Nowego Testamentu. W tej, rozwijającej się na początku XX w. dziedzinie, stał się autorytetem nie tylko w Polsce, ale i na świecie. Pozostawił w swojej spuściźnie naukowej wiele dzieł, które do dzisiaj stanowią podstawową lekturę specjalistów, ale są również zrozumiałe dla każdego chrześcijanina czytającego Pismo Święte. Są to między innymi: Charakter Jezusa Chrystusa, Życie i działalność św. Pawła na tle jego Listów, Ewangelie. Studium krytyczne, Jak dawne są nasze Ewangelie, Bóstwo Chrystusa istotą Ewangelii, Męka Jezusa Chrystusa podług czterech Ewangelii, Wykład Modlitwy Pańskiej. Był też uznanym kaznodzieją, który poruszał w swoich homiliach takie tematy jak m.in. Religia katolicka a postęp, O moralności bez Boga, Kazanie o pracy chrześcijańskiej. Publikował w różnych czasopismach artykuły związane z różnorodną tematyką, a wśród nich były m.in. Religijność Kasprowicza, O zasłonach wielkopostnych w kościele. O jego umiłowaniu przyrody jako dzieła Bożego świadczą chociażby takie tytuły jak: Jezus Chrystus w obcowaniu z przyrodą i ludźmi czy Rośliny w służbie Bożej. Już ten bardzo skrócony wykaz tematów i zainteresowań ks. prof. Kaczmarczyka ukazuje jego mądrość i otwartość na świat i człowieka, a to wszystko w świetle chrześcijańskiej nauki.

Warto jeszcze wspomnieć o jego wsparciu dla ubogich, a szczególnie młodzieży z Nowego Targu i Podhala, uczącej się w gimnazjach i studiującej w Krakowie, o czym zaświadczył wspomniany już przeze mnie Zygmunt Lubertowicz. Pomagając innym, był dla nich jednocześnie wyrozumiały i serdeczny, a stosunku do samego siebie stosował żelazną dyscyplinę i twarde zasady, co zaowocowało tak wielkimi dokonaniami. O jego pracowitości i zdolności organizowania czasu sobie i innym wspominają wszyscy ci, którzy go znali. Na pozór surowy i tkwiący w swoich myślach i świecie, miał też poczucie humoru i dystans do samego siebie, o czym świadczy autentyczna ponoć anegdota z jego wizyty w Dębnie. Głosił tam kazanie odpustowe na św. Michała Archanioła. Najczęściej opierał się w swoich homiliach na Biblii, twierdząc, że to jest istota bycia świadomym chrześcijaninem, dlatego i wtedy rozpoczął słowami św. Pawła z jego 2. Listu do Koryntian: Witam was. „Paweł z woli Bożej apostoł Chrystusa Jezusa ...” Powtórzył te słowa trzykrotnie z powodu zapomnienia dalszego ciągu kazania. Słysząc te 3-krotnie wypowiedziane słowa, w kościele wstał mężczyzna i głośno powiedział „I my cie witomy u nos Jegomościu.” Po tych słowach ks. prof. pamięć wróciła i kontynuował już bez przeszkód kazanie. Po mszy świętej przed kościołem mężczyzna, który tak odpowiedział na powitanie kaznodziei został otoczony przez grupę parafian, którzy głośno zarzucili mu, że chociaż jest sołtysem, to ich źle reprezentuje i chyba nie uważa w kościele, bo kaznodzieja musiał zgromadzonych trzy razy witać, aby usłyszeć przywitanie w ich imieniu.

29 VI 1951 r. w Krakowie ks. prof. Józef Kaczmarczyk kończy swoje piękne, pracowite, często tragiczne, ale też bogate w owoce ziemskie życie. Jako kanonik Kapituły Katedralnej z prezenty UJ od 1945 r. zostaje pochowany w grobowcu kapitulnym na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie.

W swoim testamencie wszystko, co posiadał przeznaczył na cele charytatywne. Historia często zatacza koło, dlatego przyznam się, że do napisania tekstu o ks. prof. Józefie Kaczmarczyku do mojej Galerii Nowotarżan skłoniły mnie nie tylko jego zasługi. Dodatkowym motywem był fakt, że ze środków zebranych podczas XVI Kwesty Nowotarskiej w 2015 r. został odnowiony (bez jakiejś podpowiedzi) zabytkowy nagrobek zmarłej w 1915 r. siostry księdza profesora – Klementyny Fiołkowej z Kaczmarczyków. Grób ten 100 lat temu ufundował jej brat i podpisał skromnie na tabliczce „brat ksiądz.”

Mam nadzieję, że swoim tekstem udało mi się zainteresować czytelników wielką postacią ks. prof. Józefa Kaczmarczyka, tak zasłużonego dla Kościoła, Uniwersytetu Jagiellońskiego i Miasta i znajdzie on godne miejsce w pamięci współczesnego pokolenia. Może też znajdą się historycy kościoła i miasta oraz historycy sztuki, którzy podejmą się całościowego opracowania życiorysu tej wspaniałej postaci.

 

Przypisy:

1. Jacek Szpytma „Ksiądz Józef Kaczmarczyk” – Almanach Nowotarski nr 11 z 2007 r.
2. Andrzej Skorupa „Słów kilka o dwóch artystach: malarzu ks. prof. Józefie Kaczmarczyku i rzeźbiarzu Mieczysławie Stobierskim” - Almanach Nowotarski nr 12 z 2008 r.
3. Beata Kowalik „Nowy Targ 1867 – 1918. Pół wieku, które zmieniło oblicze miasta” – Polskie Towarzystwo Historyczne. Nowy Targ 2006
4. Zygmunt Lubertowicz „Nowotarskie historie. Nasi artyści.” Gazeta Podhalańska 1924, nr 31.

Pozostałe źródła:
- Ks. Mieczysław Łukaszczyk „650 lat parafii św. Katarzyny”
- Słownik polskich teologów katolickich 1918–1981 pod red. ks. Ludwika Grzebienia SJ - Akademia Teologii Katolickiej Warszawa 1983

- Polski słownik biograficzny – Tom 11 wyd. Polskiej Akademii Nauk 1964 – 1965
- Archiwum Kurii Metropolitalnej w Krakowie (AKMK)
- Archiwum parafii NSPJ w Nowym Targu
- strony internetowe
- archiwum własne

Zdjęcia:

AKMK
Narodowe Archiwum Cyfrowe (NAC)

Dodaj komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, zastrzega sobie jednak prawo do nie publikowania ich, zwłaszcza tych, które zawierają wulgaryzmy, epitety powszechnie uznane za obraźliwe, nawołują do zachowań niezgodnych z prawem, obrażają osoby publiczne i prywatne, inne narodowości, rasy, religie itd.
Komentarze nie dotyczące danego tematu, atakujące personalnie innych komentatorów i autorów, zawierające reklamy lub linki do innych stron www, dane osobowe, teleadresowe i adresy e-mail oraz uwagi skierowane do Redakcji – będą usuwane.


Kod antyspamowy
Odśwież

Reklama

Nasi partenrzy

TV Podhale

logonaszkasprowy

fottboll

Nasi partenrzy

nspj

mbludzm pl m

Tarnów In

 

Nasi partenrzy

zakopanedlaciebie.pl


natatry.pl


Resort Kościelisko

Reklama