Podhale Region

Sobota, 17 listopad 2018

Ostatnia aktualizacjaPt, 16 Lis 2018 10pm

Jesteś tutaj: Home Społeczeństwo Magazyn Ostatni transport polskich elit do Katynia... - wspomnienia (aktualizacja)

Reklama

Społeczeństwo

Ostatni transport polskich elit do Katynia... - wspomnienia (aktualizacja)

P1050828 wynik

SMOLEŃSK/KATYŃ. Dwa dni po powrocie ze Smoleńska i Katynia powstały wyjątkowe wspomnienia, wręcz rodzaj dokładnej kroniki opisującej te ważne w historii Polski wydarzenia. Spisał jej uczestnik tych zdarzeń poseł Edward Siarka. Zatytułował je wówczas– „MOJA DROGA DO KATYNIA...” Było to dokładnie 12 kwietnia 2010.

Poniżej publikujmy ten dziennik w całości.

8 kwietnia 2010r. czwartek

Warszawa. Późnym wieczorem, po obradach Sejmu robię ostatnie przygotowania do wyjazdu.
Czuję, że to wyjazd niezwyczajny – pielgrzymka, nawet coś więcej. Zawsze chciałem tam pojechać.

9 kwietnia 2010 r. piątek

Rano wstaję przed siódmą, robię ostatnie zakupy, biorę nawet dodatkowe pantofle z myślą, że któryś z kolegów Posłów - bez żony „znowu będzie bez pantofli i pasty do zębów”. Miałem rację.

W przedziale sypialnym mam być z kolegą Andrzejem Derą i Arkiem Mularczykiem.

O godz. 8:45 wyrusza autobus sprzed pomnika Armii Krajowej, który dowozi nas na Dworzec Zachodni w Warszawie.
Na dworcu mnóstwo Rodzin Katyńskich około 500 osób wraz z harcerzami. Widać poruszenie, zdjęcia pamiątkowe, ostatnie rozmowy. Na pociągu widnieje tabliczka Warszawa-Smoleńsk.

Pociąg odjeżdża o godz.10:18. Mija wszystkie stacje aż do Terespola.

W pociągu rozmawiamy, planujemy kolejne podróże na wschód. Małgosia Sadurska mówi, żebyśmy jeszcze przed powrotem zrobili listę tych miejsc, które chcielibyśmy zwiedzić: Lwów, Stanisławów, Zbaraż, Kamieniec. Ona nam obmyśli trasę, bo już była na Ukrainie.
Docieramy do Terespola. Ostatnia polska odprawa i ciekawość - co zobaczę za Bugiem?

Około godz. 14:00 pociąg przejeżdża przez most. Bug jest mocno rozlany. Na brzegu białoruskim wieżyczka wartownicza, a pociąg powoli wjeżdża na przedmieścia Brześcia. Jakiś żołnierz pilnuje małego pomnika- popiersia. Mnóstwo baraków pod nasypem kolejowym, a pomiędzy nimi przejeżdżają służby białoruskie, kilkanaście osób. Z kolegami dowcipkujemy, że na Białorusi obowiązują parytety, bo część pograniczników to kobiety. Kontrola trwa godzinę, bardzo uprzejmie. Po kontroli i przejechaniu około 1 km zatrzymujemy się na małej stacji. Wszyscy wyglądamy przez okno, a na peronie mnóstwo kobiet z reklamówkami. Nagle wszystkie, ku naszemu zaskoczeniu wchodzą do pociągu. Sprzedają wszystko co potrzebne do jedzenia: ciepłe kurczaki, placki ziemniaczane, ogórki, piwo, ziemniaki.

Zaczynamy się śmiać, ale już rozumiemy dlaczego pociąg liczący 17 wagonów nie ma Warsu. Ulegamy presji kobiet, każdy z nas siedzący w przedziałach czuje się zobowiązany żeby coś kupić do jedzenia. Po pewnym czasie pociąg wraca do tyłu i zaczyna się tzw. przestawianie wagonów. Każdy wagon przenoszony jest na wózek białoruski ponieważ ich tory są szersze o 8,5 cm. Cała operacja jest oglądana przez nas z dużym zainteresowaniem i trwa około trzech godzin.

Część kolegów idzie do miasta. Ja oglądam ten ciekawy zakład pełen starych kół, tokarek, łańcuchów, wszędzie dużo oleju i smaru. Białorusini pozwalają nam swobodnie chodzić po zakładzie przeładunkowym. Pociąg do godz. 19:00 stoi na dworcu w Brześciu. Zaskakuje dobry wygląd dworca, nie przystający do obiegowych opinii. Po godz. 19:00 robi się ciemno i pociąg rusza. Przez całą noc nie zatrzymuje się na żadnej stacji. Kolega Tadeusz odpowiedzialny za organizację wyjazdu opowiada nam o parafii w Smoleńsku, którą mamy odwiedzić jutro wieczorem. Parafię NMP prowadzi polski ksiądz, który odzyskał kościół swoją determinacją.

Na początku władze rosyjskie nie ułatwiają mu zadania, ponieważ nie ma mieszkania wyrażają tylko zgodę by zamieszkał w pustym grobowcu na cmentarzu. Przebywał w nim 7 lat, aż doprowadził do odzyskania części kościoła, w którym urządzono archiwum.

10 kwietnia 2010 r. – sobota

Obsługa pociągu robi pobudkę około godz.5:00 czasu miejscowego (czas warszawki to 7:00).

O godz.6:00 czasu miejscowego jesteśmy w Smoleńsku. Już świta. Chłodny poranek, lekko pod chmurką. Na peronie dworca dużo funkcjonariuszy. Wita nas szefowa miejscowej Polonii, którą ma dziś odznaczyć Prezydent Lech Kaczyński w Katyniu. Przejmują nas funkcjonariusze Federalnej Służby Bezpieczeństwa. Wsiadamy do autobusu, gdzie możemy wymienić dolary na ruble. W ciągu 30 minut, pod eskortą policji docieramy do małego lokalu, w którym przygotowano dla nas śniadanie. Stwierdziłem, że mają bardzo dobry miód. Tu przebywamy około dwóch godzin. Część kolegów chce w tym czasie iść na stację Gniezdowo, gdzie przywożono transporty Polaków w 1940 roku. Nie ma jednak zgody służb i koledzy, którzy poszli pieszo zostają zawróceni. Ostatecznie Milicja zmienia zdanie i cała grupa zostaje zawieziona na stację, która robi przygnębiające wrażenie swoim otoczeniem.

Około godz. 10:00 czasu miejscowego jesteśmy na miejscu nazwanym Kozie Górki – Katyń. Stoi tam długa kolejka Polaków, która przed wejściem na cmentarz jest szczegółowo kontrolowana. Wokół las sosnowy.

Kolega leśnik mówi, że wszystkie drzewa mają około 70 lat. Widać plac budowy. Są to fundamenty cerkwi, która ma stanąć przy parkingu w Katyniu.

Nagle cała kolejka szybko rusza, ochrona już nie sprawdza tak skrupulatnie wszystkich wchodzących. Zauważyłem, że szef rosyjskiej ochrony potężny mężczyzna, z tą charakterystyczną czapką o szerokim rondzie szybko odchodzi na bok. Po jego powrocie cała kolejka zostaje szybko „rozładowana”. Wchodzimy na teren cmentarza, na którym przed bramą szereg tablic z informacją o tym szczególnym miejscu . Obok mały sklep z galerią pamiątek. Za bramą stoi wagon, którym dowożono polskich oficerów na miejsce kaźni. W środku wagonu tylko słoma na drewnianych pryczach i mały piecyk. Następnie wchodzę w obręb miejsca, gdzie umieszczone są tabliczki z nazwiskami pomordowanych. Widzę ponad cztery tysiące nazwisk. Nad całością góruje krzyż i rosnące drzewa w charakterystycznych dołkach. Te dołki to mogiły..

Nagle jedna z koleżanek mówi, że otrzymała informację o problemach technicznych samolotu Prezydenta. Myślę, ot kolejna usterka o której mówiło sie przez ostatnie lata w mediach. Redaktor Pospieszalski obok którego przechodzę mówi: "mamy 10 minut opóźnienia". Po trzech minutach kolejna informacja: awaria, kolega mówi, ze podaje ją TVN. Dzwonię do doradcy Prezydenta M. Surmacza - nic nie wie, obiecuje oddzwonić. Otrzymuję telefon od kolegi z Sejmu Michała Wojtkiewicza, kolejny od Roberta Migla z Raby Wyżnej. Dzwonię do córki, nie odbiera. Telefony wszystkich dzwonią - samolot Prezydenta płonie. Dzwoni do mnie redaktor P. Miśkowiec z Nowego Targu: "martwimy się czy Pan żyje" - Nie wytrzymałem...

Ambasador Polski, obecny na miejscu potwierdza informacje, że samolot uległ rozbiciu. Minister Surmacz też mi potwierdza. Wszyscy płaczą i pierwsze pytanie: Kto jest na liście? Przyczyna katastrofy - mgła. Jaka mgła, przecież jest piękna pogoda. Bije dzwon na cmentarzu, modlitwa, oficerowie Kompanii Reprezentacyjnej biegają rozproszeni. Dziennikarze proszą o wywiady.

Co tu powiedzieć...Boże, znów ten Katyń, co za ziemia. Jak to możliwe? Telefon do żony - żonciu włącz telewizor! Prawda. Szczątki, ogień, las, syreny, telefony. Katastrofa. Co się stało? Co z tą Polską? Znów to miejsce na rosyjskiej ziemi, kolejna Golgota.

Księża rozpoczynają mszę św. Na pustym miejscu Prezydenta spoczywa wieniec i samotna biało-czerwona flaga, która tym razem nie powiewa, jest martwa. Nikt niedoważa się zająć miejsc zarezerwowanych dla tych, którzy mieli przybyć. A może oni tu już są? Dajmy im małe chorągiewki, zostawmy parasol na wypadek deszczu. Tak dostojni goście przecież nie mogą zmoknąć.

Ostatni transport polskich elit do Katynia. Zginął Prezydent. To tak jakbyśmy wszyscy zginęli.

Olu, jeszcze w czwartek poprosiłaś mnie na kawę, bo chciałaś poznać szczegóły ustawy, którą prowadzę.

Pani Izabello (Tomaszewska) , rozmawialiśmy jak zorganizować przyjazd Pani Prezydentowej Marii do Rabki, gdzie uczęszczała do gimnazjum.

Wiesiu, martwiliśmy się jak ma wyglądać uroczystość strażacka 27 kwietnia w Częstochowie. W pociągu relacji Kraków-Warszawa rozmawialiśmy o naszych pszczołach.

Władysławie, zapraszałeś mnie na kawę ale nie zdążyłem.

Andrzeju, razem studiowaliśmy historię, co mam powiedzieć Twojej żonie Joli?

Zapada decyzja mamy natychmiast wracać, wygląda to jak ewakuacja milczącego tłumu. Ksiądz Leszek prosi zabierz ziemię z Katynia. Potwierdzam.

Zdjęcie Prezydenta w gablocie w Katyniu już przesłonięte kirem.

O godz. 16:00 pociąg rusza do Warszawy. Proszę siostrę Monikę o przesłanie tekstu Pisma Świętego:

Pierwszy List do Tesaloniczan, II rozdział, werset 17-20.

SMS „...My zaś bracia rozłączeni z Wami na krótki czas nie sercem ale tylko niemożnością oglądania was bardzo gorąco pragniemy ujrzeć was osobiście zwłaszcza ja Paweł jeden raz i drugi ale przeszkodził nam szatan...”

 

11kwietnia 2010r. niedziela

W Brześciu białoruskie kobiety już nie przynoszą jedzenia. Wszystkie ze łzami w oczach mówią o jedności z nami. Kontrolę paszportów przeprowadza tylko jedna białoruska strażniczka.

Około godz. 7:30 pociąg wjeżdża na peron Warszawa Zachodnia. Wita nas tłum ludzi i sanitariuszy. Wszyscy posłowie jedziemy do Pałacu Prezydenckiego. Cała delegacja ze zniczami w ręku zostaje wpuszczona do Kaplicy Prezydenckiej. Wita nas Pani Minister B. Borys - Szopa i Marek Surmacz. Tłumy ludzi czekają, by wpisać się do księgi pamiątkowej. Każdy z nas składa skromny podpis w Księdze Kondolencyjnej. Wracamy do Sejmu składamy wieniec pod tablicą upamiętniającą zamordowanie ponad 400 posłów w czasie II wojny światowej. Na dziedzińcu wśród kwiatów i przebijających się z ziemi tulipanów zdjęcia koleżanek i kolegów: Oli, Krzysia, Grażyny, Przemka, Janiny, Grzesia, Leszka, Izabeli, Sebastiana, Maćka, Arkadiusza, Jolanty, Jerzego, Zbyszka, Wieśka, Staszka, Edka.
O godz. 12:00 syreny nad Warszawą. Przed budynkiem Kancelarii Prezydenta zdjęcia jej szefa Władysława Stasiaka i znicze na murku ogrodu.

Informacja – zostajemy, bo ciało Prezydenta zostanie przywiezione jeszcze dziś do Warszawy. Prezes prosi abyśmy mu towarzyszyli jako najbliżsi. Do Warszawy dojeżdżają kolejni koledzy posłowie. O godz. 13:00 udajemy się na lotnisko wojskowe. Kompania

Reprezentacyjna Wojska Polskiego ćwiczy ceremonię przyjęcia trumny z ciałem Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Przybywa cały rząd, generałowie, biskupi. Samolot z ciałem podjeżdża do czerwonego dywanu. Żołnierze przenoszą trumnę przy dźwiękach żałobnego marszu i ustawiają na katafalku. Brat Jarosław całuje trumnę i ... .

Rusza kondukt z trumną przepasaną biało-czerwoną flagą, z ciałem Prezydenta. Mieszkańcy stolicy zablokowali wszystkie drogi dojazdowe, wszędzie Warszawiacy młodzi i starzy. Przecież Prezydent często tą trasą jeździł, wtedy byli zdenerwowani, że blokuje drogę – dzisiaj to oni ją zablokowali.

Nasz autobus podjeżdża pod Biuro Bezpieczeństwa Narodowego. Wchodzimy do Pałacu Prezydenta. Kaplica przygotowana na jego przyjęcie. Kondukt dojechał, żołnierze wchodzą, niosąc trumnę z ciałem Prezydenta do kaplicy, mijając przez pałacowe saloniki. Drzwi kaplicy zamykają się. Prezes Jarosław zostaje sam na sam ze swoim bliźniaczym bratem. Drzwi otwierają się po 10 minutach wchodzimy do kaplicy, w której płonie paschał.

Na klęcznikach pary prezydenckiej wiązanki kwiatów. Rozpoczyna się msza św. w intencji ofiar katastrofy . Tłumy przed Pałacem, zapach zniczy. Ludzie nadciągają całymi alejami w jednym kierunku, tylko ja w przeciwnym do domu do rodziny.

12 kwietnia 2010 r. poniedziałek

Od rana dzwonią telefony, wszyscy pytają co się stało? Nie umiem odpowiedzieć.

Pani Dyrektor Gimnazjum w Rabie Wyżnej Edyta Miśkowiec prosi mnie o spotkanie z młodzieżą. Co mam im powiedzieć? Skoro mam treść ostatniego przemówienia Prezydenta, którego nie mógł osobiście wygłosić to niech młodzież go pozna. Może to będzie ta iskra, która rozbłyśnie w sercach pokolenia JP II.

Dodaj komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, zastrzega sobie jednak prawo do nie publikowania ich, zwłaszcza tych, które zawierają wulgaryzmy, epitety powszechnie uznane za obraźliwe, nawołują do zachowań niezgodnych z prawem, obrażają osoby publiczne i prywatne, inne narodowości, rasy, religie itd.
Komentarze nie dotyczące danego tematu, atakujące personalnie innych komentatorów i autorów, zawierające reklamy lub linki do innych stron www, dane osobowe, teleadresowe i adresy e-mail oraz uwagi skierowane do Redakcji – będą usuwane.


Kod antyspamowy
Odśwież

Fotografia  R&A

Reklama

Nasi partenrzy

TV Podhale

logonaszkasprowy

fottboll

Taxi Rabka-Zdrój

Nasi partenrzy

nspj

mbludzm pl m

Tarnów In

 

Nasi partenrzy

zakopanedlaciebie.pl

 

natatry.pl

 

Resort Kościelisko

Reklama