bkapicas

Hokej. Rozmowa z bramkarzem „Szarotek”, który w meczu z Naprzodem Janów po raz pierwszy w tym sezonie wystąpił od pierwszej minuty i zachował czyste konto. Pracy nie miał za wiele. Rywale na jego bramkę oddali ledwie 11 celnych strzałów.

Który to Twój shutout w karierze?
- Nie mam pojęcia.

A gdybyś miał strzelać?
- Ciężko. Nie wiem, może piąty.

Pracy dużo nie miałeś, ale widzę, że trochę się spociłeś…
- Starałem się dużo jeździć w bramce, żeby nie zmarznąć bo faktycznie za dużo roboty nie miałem. Fajnie że koledzy podeszli do meczu profesjonalnie, bo z tym w meczach z dużo niżej notowanym przeciwnikiem czasem bywa różnie. Już sam początek ustawił to spotkanie..

Po 5 minutach zapowiadało się na istny pogrom. Potem nieco jednak spuściliście z tonu zwłaszcza w trzeciej tercji..
- Tak jak mówię, ten początek miał duży wpływ na całe to spotkanie. Szybko wypracowaliśmy sobie przewagę i potem wydaje mi się, że momentami graliśmy troszkę zbyt indywidualnie. Ale w takim meczu czasem można sobie na to pozwolić. Poza tym też nie było się co spinać, bić jakieś rekordy strzeleckie. Mamy już sporo meczów w nogach, za dwa dni gramy kolejne trudne spotkanie, więc też nie wolno przesadzić z siłami.

Byłbyś zły gdyby tego meczu nie udało się wybronić na „zero” ?
- Powiem tak. W takim mecz jak ten „Zero” z tyłu do mój obowiązek.

W niedzielę czeka was mecz z liderem z Jastrzębia, z którym już w tym sezonie dwa razy przegraliście…
- Bardzo chcemy wygrać to spotkanie. Wiemy z kim gramy. Jesteśmy jednak podbudowani tymi dwoma zwycięstwami w ostatnich kolejkach i chcemy iść za ciosem.

Los was nie oszczędza. Mówię o kontuzjach. Udało się co prawda pozyskać nowego zawodnika, ale w tym samym czasie wypadł kontuzjowany Kamieniew..
- Rzeczywiście. Trochę tych problemów się nałożyło ostatnimi czasy, ale trzeba sobie jakoś radzić.

Zostało sześciu obrońców na ten moment..
- I tak gramy na trzy pary obron.

A gdy ktoś kolejny wypadnie ?
- Mamy Jarka (Różańskiego – przyp. mz), który jak trzeba znów przekwalifikuje się na obrońcę.

Rozmawiał Maciej Zubek

fot. Maciej Gębacz