M3riejsce to znajduje się w Szczawnicy Niżnej, nazwę nosi od drewnianego krzyża zwanego Bożą Męką postawionego na roli Salamonów w pobliżu lewego brzegu Głębokiego Potoku, u północnych podnóży Bystrzyka. Faktycznie, miejsce urokliwe, jednakże z tragiczną historią, powszechnie utożsamiane z cmentarzykiem cholerycznym.

Krzyż z drewna świerkowego ma wysokość koło trzech metrów, jest nakryty półkolistym blaszanym daszkiem. Do niego przybity jest mniejszy z drewnianą rzeźbą ukrzyżowanego Chrystusa, a nad nim dodatkowo dwuspadowy daszek. Krzyż zwrócony jest frontem na zachód.

Jakaż historia tego miejsca?

Przyjmuje się, że w roku 1873 zauważono dwie kobiety leżące na trawie z oznakami cholery. Przybyły prawdopodobnie ze Słowacji, gdzie cholera już na dobre panowała. Wówczas Galicja oddzielona była granicą wewnętrzną od Górnych Węgier. Kobiety były osłabione nie tylko chorobą, ale także wycieńczone marszem i wygłodzone, przeszły granicę z zamiarem dojścia do Szczawnicy, szukając wsparcia. Zostały zatrzymane w tym miejscu, ale nie pozostawione bez pomocy, dostarczano im pożywienie. Dla bezpieczeństwa podawano żywność na łopacie z długim trzonkiem. Kiedy zmarły pochowano je w tym miejscu, do grobu wciągnięto je osękami, nimi także zgarnięto ziemię do grobów, a dopiero potem łopatami dosypano, ubito i udeptano. Tak postępowano przy chowaniu zmarłych na cholerę.

Krzysztof Koper – badacz miejscowej historii podaje, że kobiety zamknięte były w szopie, a pożywienie podawano za pomocą długich tyczek, miejsce na pochówek wybrano w pobliżu, gdzie łatwiej było wykopać grób w miękkiej ziemi. Tenże badacz próbował dociec personaliów zmarłych kobiet przeglądając archiwum parafialne zawężając się do dwóch cholerycznych epidemii z lat 1855 i 1873. Niestety bezskutecznie.

Trudno także ustalić kiedy w miejscu pochówku pojawił się krzyż. Nie wiadomo ile ich było od tego czasu. Pierwszym znanym wykonawcą krzyża był miejscowy rzeźbiarz i pamiątkarz Franciszek Waruś o przydomku „Rybak”. Przy kolejnej wymianie krzyża pojawił się problem jego poświęcenia. Proboszczem wówczas był ks. Michał Matras, w latach 1942-1945 więzień obozu koncentracyjnego w Dachau, mocno schorowany, któremu zdrowie nie pozwalało na wyjście w góry, na miejsce pochówku. Postanowiono zaradzić temu i wykonano dodatkowy mniejszy krzyż, który ks. Matras poświęcił w kościele, a następnie zamocowano go na tym dużym stojącym. Było to około 1950 roku, mały krzyż wykonał również Franciszek Waruś „Rybak”. Jest bardzo ekspresyjny, warto przyjrzeć się tej rzeźbie. Od tego czasu jeszcze dwukrotnie wymieniano krzyż – około 1980 i w roku 2004 – z inicjatywy i kosztem Wojciecha Salamona, właściciela pola. Każdorazowo mały krzyż przenoszono na nowy. W 2017 mały krzyż i rzeźbę pomalował miejscowy twórca Józef Madeja ze Szczawnicy Niżnej, a rok wyryto na pionowej belce.

Krzyż nazywany Bożą Męką wiązany jest z męczarniami tych kobiet i Chrystusa. Jego położenie w urokliwym miejscu, niedaleko parkingu i przystani flisackiej w Szczawnicy Niżnej, idealnie nadaje się do odwiedzenia w dobie panującego koronawirusa. Spacer niewymagający większego wysiłku można powiązać z chwilą zadumy nad obecną pandemią z tamtą choleryczną.

W mojej wędrówce po stokach Bystrzyka w Małych Pieninach posiłkowałem się historią tego miejsca zawartą w doskonałym opracowaniu Piotra Krzywdy i Kazimierza Majerczaka – Kapliczki nasze, sercu bliskie, Szczawnica 2017, s. 38-40.

Tekst i fot. Ryszard M. Remiszewski