cwiakNOWY TARG. Niepowtarzalną okazję do spotkania z najwybitniejszym polskim specjalistą od prawa karnego miała młodzież szkół ponadgimnazjalnych z powiatu nowotarskiego. – Byliście bardzo łagodni w pytaniach... - powiedział on, żegnając się z uczestnikami.

Gość, który w latach 2007–2009 piastował stanowiska ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego w pierwszym rządzie Donalda Tuska, jest wykładowcą akademickim związanym z Katedrą Prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego i Uniwersytetem Rzeszowskim – ponad dwie godziny nie schodził z mównicy.

Jego wykład służył pogłębieniu świadomości prawnej młodzieży i kształtowaniu właściwych postaw uczestnictwa w funkcjonowaniu państwa.

Ponad 600 uczestników tego spotkania z różnych podhalańskich szkół średnich – w Nowym Targu, Zakopanem, Rabce-Zdroju, nawet w Lipnicy Wielkiej – to frekwencja więcej niż satysfakcjonująca. Zainteresowanie z estrony młodzieży, przejawiające się również w zadawanych pytaniach – było naprawdę duże.

- Myślałem, że stanę przed jedną klasą, a tu tyle osób... Choć nie powiem, żeby mnie to peszyło – zagaił prof. Ćwiąkalski, wprowadzony do auli Centrum Dydaktyczno-Bibliotecznego Podhalańskiej Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej.

Organizatorzy spotkania to właśnie Podhalańska Wyższa i Małopolski Kurator Oświaty, czyli przybyły z Krakowa Aleksander Palczewski. Prócz niego witali gościa na spotkaniu z młodzieżą starosta Krzysztof Faber z kilkuosobową delegacją władz powiatu i burmistrz Marek Fryźlewicz, który wcześniej gościł w mieście prawniczą osobistość. W krzesłach pośród uczniów i studentów znalazła się też reprezentacja Komendy Powiatowej Policji. "Obstawę" miedzy rzędami stanowili uczniowie klas mundurowych Prywatnych szkoł Średnich im. prof. Venuleta w Nowym Targu. 

Prorektor, dr Maciej Hodorowicz, przedstawiając gościa, dodał, iż był wykładowcą logiki, a jego wypowiedzi są tak precyzyjne, że warto brać wzór.

Literackim wprowadzeniem do wykładu stały się natomiast celnie wybrane fragmenty wiekopomnego dzieła Andrzeja Frycza Modrzewskiego „O poprawie Rzeczypospolitej"; „Kwiatów polskich" Juliana Tuwima i „Słowa o ślebodzie" ks. Józefa Tischnera – w interpretacji absolwentek Gimnazjum Nr 2 im. Ks. Józefa Tischnera z Zakopanego.

„Tak trzeba prawa czynić, żeby rozumowi nie były przeciwne" – to tylko jedno ze wskazań renesansowego pisarza.

Z Tischnerowego dzieła przypomniane zostało natomiast rozróżnienie „wolności zbójeckiej" i „wolności państwa" - przejawiającej się w jego obywatelskiej formule i w honorze.

Poczuciem humoru wykazał się polityk i wykładowca, tytułem wstępu do wykładu wyznając:

- Prawo to dobry kierunek do studiowania – po prawie można robić wszystko, o czym świadczą przykłady wielu moich kolegów.

Ale kontynuował już poważnie:

- Ja sam, pełniąc ministerialną funkcję, potknąłem się na więźniu skazanym w związku ze sprawą Krzysztofa Olewnika, który popełnił samobójstwo. W poczuciu odpowiedzialności politycznej podałem się do dymisji i została ona przyjęta. Ale też miałem dokąd wracać... Natomiast żeby zrozumieć przypadki samobójstw w więzieniu, trzeba mieć wyobrażenie o więziennej podkulturze, która wywiera presję na osoby współpracujące z policją. Ten akurat człowiek był skazany wysokim wyrokiem mimo, iż współpracował. Może w tej sytuacji nie widział innego „honorowego" wyjścia niż samobójstwo.

Od tego momentu dyskusja potoczyła się spontanicznie w kierunku zasadności lub nie kary śmierci, argumentów abolicjonistów i retencjonistów, także „ustawy przeciwko bestiom".

W poczuciu sprawiedliwości wielu młodych uczestników spotkania nie mieściło się, że z podatków płaconych przez całe społeczeństwo, m.in. przez rodziny ofiar zbrodniarzy, utrzymywani są seryjni mordercy.

- W Europie tylko Białoruś – wcale nie uważana za wzór państwa demokratycznego – orzeka i wykonuje karę śmierci – przypominał Zbigniew Ćwiąkalski. – Dzisiaj nie ma szans na przywrócenie w Polsce kary śmierci, przeciwko której opowiadał się również Jan Paweł II. Natomiast pod względem zagrożenia karą pozbawienia wolności polskie prawo jest surowe i represyjne. A problem z „ustawa przeciwko bestiom" jest taki, że kiedy osadzano Trynkiewicza, nie było jej. Kwestia konstytucyjna jest taka, czy sprawca skazany na karę może dowiedzieć się przed końcem jej odbywania, że resztę życia spędzi w zakładzie zamkniętym. Wchodzi tu również w grę problem więźniów z zaburzeniami popędu seksualnego i opina społeczna tym żyje, mając pojęcie o problemie bardzo powierzchowne.

Przyznał jednak wybitny karnista, że wykonanie ok. dwóch trzecich wyroków orzekających pozbawienie wolności ulega zawieszeniu i różnie podchodzą do tego sądy w różnych rejonach kraju. Przyznać też musiał – odpowiadając na pytanie z sali – że niejednokrotnie mamy do czynienia z pospiesznym uchwalaniem, czyli złym stanowieniem prawa, co powoduje „konfuzję" na styku starych i nowych ustaw, np. w zasadach ustalania świadczeń emerytalnych.

Poza tym przybliżał młodzieży były minister ustawę o postępowaniu w sprawach nieletnich, wyjaśniał kwestię odpowiedzialności związanej z nieudzieleniem pomocy i z obowiązkiem powiadamiania o czynach karalnych nieletnich. Omawiał też budzący społeczne emocje problem przedawnień i zwolnień przedterminowych czy funkcjonowanie ustawy o świadkach koronnych, która w całości wykorzystywana jest w Niemczech tylko do spraw narkotykowych, a we Włoszech – do spraw mafijnych.

Tłumaczył – tym razem uczniom szkół średnich – dlaczego dotąd nie zostali skazani strzelający do górników z kopalni „Wujek".

- Sam jako minister sprawiedliwości interweniowałem w tej sprawie, bo bezprawny rozkaz nie usprawiedliwia czynu – mówił. – Ale nie ma też odpowiedzialności zbiorowej. Mieliśmy do czynienia z sytuacją, że sędzia prowadzący po stu rozprawach się rozchorował. A sądzeni to w tej chwili osoby osiemdziesięciokilkuletnie. Dodam, że w Chile, Argentynie, Hiszpanii, też nie doszło do skazania sądzonych ze względu na stan zdrowia lub brak konkretnych dowodów.

Mowa była o skutkach – czy raczej bezskuteczności – reform polskiego systemu sądownictwa, o ściganiu sprawców defraudacji związanych z wykupem polskich wierzytelności, także o „rokach sadowych" jako o sposobie zapobiegania korupcji.

Prof. Ćwiąkalski wyjaśniał, też, czemu sądy rzadko orzekają kary w postaci prac społecznie użytecznych (bo często gminy mają z tym więcej kłopotu niż pożytku z pracy skazanych).

Było i nieco statystyki – tej najdrastyczniejszej.

- W Polsce dochodzi rocznie do ok. 500 – 600 zabójstw – mówił gość w uczelnianej auli. – Kiedyś było ich rocznie ok. 1000. Okazuje się, że 75 procent tych zabójstw popełnianych jest na tle nieporozumień rodzinnych lub towarzyskich.

Stąd blisko już było do specyfiki Podhala, gdzie – jak napomknął prorektor Hodorowicz – „górale sami sobie stanowią prawo".

Prof. Ćwiąkalskiemu pozostało dodać, że jedna z prac powstałych w jego katedrze miała za temat bójki i pobicia na Podhalu, a jej autor wcielał się w rolę weselnego gościa i przy takich okazjach przeprowadzał potrzebne mu wywiady, zbierał dane. Samo życie...

Emocjonujących pytań o praktyczną logikę prawa i rozjaśniających odpowiedzi byłoby dużo więcej, gdyby nie ograniczony czas spotkania. Braku chęci pogłębienia prawnej świadomości i braku zainteresowania kontrowersyjnymi kwestiami z prawniczej dziedziny w każdym razie podhalańskiej młodzieży nie można zarzucić.

Fot. Anna Szopińska

Tutaj – galeria zdjęć:

Prof. Ćwiąkalski w PPWSZ