1RABKA-ZDRÓJ. Książka pt. „Rabka Juliana Zubrzyckiego", autorstwa księdza Kamila Kowalczyka, Grzegorza Moskala, Józefa Szlagi i Michała Rapty to swoista podróż w czasie. Promocja tej niezwykłej pozycji na rynku wydawniczym odbyła się w galerii „Pod Aniołem", gromadząc mnóstwo fanów uzdrowiska i historii.

„Rabka Juliana Zubrzyckiego" to kompendium wiedzy na temat XIX-wiecznej Rabki. Wzbogacona jest o archiwalne fotografie uzdrowiska pochodzące ze zbiorów Józefa Szlagi. Książka zabiera nas w tajemniczą podróż do czasów, gdy Rabka rodziła się dopiero, jako uzdrowisko.2
Dziś podróż z Rabki do Krakowa to kilkadziesiąt minut, jednak ok. 150 lat temu była to wyprawa trwająca nawet kilkadziesiąt godzin. Gości – jak czytamy w najnowszej książce początkowo do uzdrowiska przewożono góralskimi furmankami lub wozem3 pocztowym. Jak to wyglądało w praktyce? W Krakowie kuracjusze musieli wsiąść do szybkowozu pocztowego jadącego do Szczawnicy lub Zakopanego. Potem w Skomielnej Białej przesiąść się do powozu pocztowego kursującego do Rabki. Podróż po4 wyboistych drogach była pełna trudów. To dlatego przy drodze były karczmy i miejsca postoju.
- „Wjechawszy do Lubnia, ponad którego domkami wznosi się czerwono pomalowana wieżyczka kościelna, przybywa się przed karczmę przypadkowo niezamieszkałą przez żydów, gdzie się można jako tako posilić i przespać, ale z pomocą proszku 5perskiego na owady. .... Gdy noc niedaleko, trzeba się tu obliczyć z czasem, bo do Zaborni jeszcze spory kawał, przeszło dwie mile, a w całej odtąd drodze nie napotyka się już stosownej karczmy do noclegu. Jest jeszcze wprawdzie o milę ztąd w następnej wsi Krzeczowie nowa karczma, lecz nie umiem nic o niej powiedzieć, gdyż mi nie przypadło w niej na noc stawać" – pisał Walery Eljasz w swoim „Illustrowanym Przewodniku do Tatr, Pienin i Szczawnic" w roku 1870. – (...) „Zjeżdżając z Lubonia mija się kościółek Śgo Sebastyjana zbudowany r. 1550 przez Jordana Spytka, Kasztelana Krakowskiego, na gruncie wsi 6Skomielnej Białej przez niego osadzonej nad potokiem tegoż imienia. (...) Minąwszy kościółek Ś. Sebastyjana, jadąc prawie ciągle z góry, dojeżdża się do miejsca, w którem krzyżuje się gościniec górski z Jordanowa do Sącza z gościńcem Myślenicko-nowotarskim. Miejsce to zowie się Krzyżówką. Jest tu karczma, nocleg jaki taki, stajnia dobra; tu jest połowa drogi 7z Myślenic do Nowego Targu – na obie strony 3 ¾ mili. Następuje Zabornia, punkt przecięcia się znowu gościńca górskiego Nowotarskiego z odnogą drogi oddzielającej się przed Rabką, która przez Spytkowice na Orawę do Węgier prowadzi. W tej tu karczmie są dwa pokoje gościnne, porządnie urządzone, łóżek i kanap kilka, ale proszek perski na owady bardzo tu bywa 8pożyteczny. Dostanie tu kawy, herbaty, mleka, mięsa nawet, ale drogo za to wszystko trzeba płacić. (...) W czasie przejazdu gości do Szczawnic i z Szczawnic trudno bardzo w Zaborni o nocleg, bo dwa powyższe pokoje i w potrzebie trzeci z alkowy gospodarza urządzony nie wystarcza na pomieszczenie naraz z kilku stron zdążających gości; bywają o to zatargi, lecz kto pierwszy ten lepszy; przeciwległa więc karczma przychodzi w pomoc, w której świeżo wyporządzone trzy izby, choć nędznie umeblowane, stoją do użytku publicznego. Jest tu także stajnia obszerna.9
Książka cała jest arcyciekawa i warta polecenia.
Warto też dodać, że 26-letni ksiądz Kamil Kowalczyk, który kapłanem jest zaledwie od końca maja - to wówczas były jego prymicję - mimo młodego wieku jest znawcą nie tylko swej rodzinnej Rabki, ale i jej historii. Już jako 17-latek wydał swą pierwszą 10książkę „Miejsca kultu religijnego w Rabce Zdroju". W 2004 roku - „Szlakiem rabczańskich kapliczek", a w 2008 - „Rabczańskie drzewiej, czyli 450 lat parafialnej historii". Jest współautorem książki „Rabka Juliana Zubrzyckiego. Napisał też wiele artykułów 12poświęconych swemu miastu, nawet jego praca magisterska to dzieje dziewiętnastowieczne rabczańskiej parafii.14

Wszystkie zdjęcia autorstwa Jana Cieplińskiego.