Pełna integracja Fot. Karol Tomanek PYZÓWKA. Cztery dni – jak dobre wesele – trwał w jednej z najbardziej malowniczych podhalańskich wiosek Pyzówka Folk Festiwal. Inicjatorzy i organizatorzy tego przedsięwzięcia, czyli Stowarzyszenie „czas na Pyzówkę", mogą się cieszyć z udanej i tłumnej imprezy.

 

Mistrza się słucha Fot. Karol Tomanek Cztery dni festiwalowe Adepci skrzypiec Fot. Karol Tomanek pozostawiły po sobie Wdzięczne zabawy Fot. Karol Tomanek głośne echo, które Nauka tańca Fot. Karol Tomanek wciąż obija się odCi już potrafią Fot. Karol Tomanek budynków, gór, lasów i pagórków w Pyzówce – relacjonuje Alicja Cudzich z Zarządu Stowarzyszenia. Dopisała pogoda i uczestnicy. Nie zawiedli również mieszkańcy, którzy służyli nie tylko dobrą radą i uśmiechem, ale także i pomocą. Pierwszego dnia od samego rana we wsi rozbrzmiewały dźwięki skrzypiec i basów podhalańskich. Uczestnicy zajęć muzycznych, prowadzeni przez instruktorów Grzegorza Szwaba, Kubę Rusieckiego, Tadka Watychę oraz Szymka Chyca, zdobywali nowe doświadczenia i wiedzę. Instruktorzy, którzy na co dzień nie stronią od żartów i dowcipów, jak to na górali przystało, tym razem pilnie strzegli, żeby ich uczniowie dostali to, po co przyszli – warsztat muzyczny.

Codziennie około południa zaczynały się zajęcia ze śpiewu, pod okiem legendarnego kierownika „Skalnych", znanego gawędziarza i choreografa, Józefa Pitonia. Od niego zaiste można się uczyć, kto to jest „porządny góral", jaką wagę mają szacunek dla tradycji, zachowanie gwary, pieśni, starodawnych nut, ubioru.

Wskazówki i rady zawołanego tancerza i twórcy były dla młodych nieocenione. Zajęcia w trzech blokach - taniec, śpiew i muzyka – prócz „ujka Józka" - prowadzili instruktorzy doświadczeni i „z drygiem": Daniel Szewczyk, Dominika Szwab, Adam Solarczyk, Anna Jakubiec, Maria Frączysta, Paulina Peciak, Szymon Chyc, Jakub Rusiecki, Andrzej Strama, Grzegorz Szwab, Tadeusz Watycha.