Z prezentem od ochotnickiego proboszcza Fot. Anna SzopińskaJubileusz pod patronatem naszej gazety internetowej PODHALE REGION

NOWY TARG. – Tym, czym dla Wilna i Warszawy był Stanisław Moniuszko, tym dla miasta i Podhala jest – Chór "Gorce" – oświadczył muzyk, chórmistrz i pierwszy organista Bazyliki Mariackiej w Krakowie, Bogusław Grzybek, syn założyciela Chóru, Józefa Grzybka. – Zaiste, raduj się, Matko Polsko, że masz tak wspaniałych ludzi!

Z orkiestrą PSM pod dyrekcją Marty Łapczyńskiej Fot. Anna SzopińskaA był to Z orkiestrą PSM Fot. Anna Szopińskatylko Dyryguje Janina Glińska Fot. Anna Szopińskajeden z Medal od starosty Fot. Anna Szopińskakomplementów,Jako kwiaty... Fot. Anna Szopińska jakimi podczas Przy fortepianie - Agnieszka Derebas Fot. Anna SzopińskajubileuszowegoPełna sala Fot. Anna Szopińska koncertu Chóru Najmłodsza chórzystka Fot. Anna Szopińska„Gorce" w Prezes Stanisław Kowalczyk Fot. Anna Szopińskasobotni Życzenia od miasta Fot. Anna Szopińskawieczór, na Bogusław Grzybek - laudacje, sentymenty, wspomnienia... Fot. Anna Szopińskascenie Prezes róże rozdawał Fot. Anna SzopińskaMOK-u, obsypana Życzenia od Związku Podhalan Fot. Anna Szopińskazostała Gratulacje od Chóru Magnificat Fot. Anna Szopińskaśpiewacza Z życzeniami - Adolf Szpytma i Ewa Zachwieja Fot. Anna Szopińskagrupa.

Koncert, bynajmniej Słowo poetów Fot. Anna Szopińskanie długi – bo musiał jeszcze zostać czas na powinszowania i życzenia – dał jednak przegląd repertuaru i możliwości wykonawczych zasłużonego, wielokrotnie nagradzanego Chóru. Zaczął się od „Gaude Mater Polonia", którym wielokrotnie „Gorce" uświetniają różne uroczyste okazje, a skończył słoneczną „La Palomą", zabawna „Młynareczką", wiązanką muzycznych żartów w rodzaju „Wesołe jest życie staruszka...". Konferanserką zajęła się, z właściwym sobie wdziękiem i wprawą, długoletnia, poprzednia pani prezes "Gorców" - Zofia Sokołowska.

Zachwycają „Gorce" również swoim sakralnym i góralskim bądź inspirowanym lub stylizowanym repertuarem: utworami Jana Pasierba-Orlanda, Stanisława Moniuszki, Józefa Edmunda Titza, Jana Kantego Pawluśkiewicza. Jako jeden z kilku zaledwie chórów w kraju wykonują „Mszę Góralską" Tadeusza Maklakiewicza, która tak pięknie zabrzmiała na jubileuszowym koncercie z towarzyszeniem orkiestry Państwowej Szkoły Muzycznej pod dyrekcją Marty Łapczyńskiej.

Wszystkim dyrygentom – Józefowi Grzybkowi, Władysławowi Kruszewskiemu, Annie Dworskiej, Janowi Szostkowi i Janinie Glińskiej – oraz byłym chórzystom, dedykowali czynni teraz chórzyści urokliwą piosenkę „Kochanie moje, kochanie...", do wiersza Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego, z muzyką Tadeusza Maklakiewicza.

Akompaniowała Chórowi przy fortepianie Agnieszka Derebas – wicedyrektor Szkoły Muzycznej. A od imponującego składu „Gorców" w góralskim odzieniu, które zawsze zachwycało słuchaczy w różnych miejscach Polski i Europy – po prostu szedł blask.

Tajemnicę tej promienności wyjaśnia to, co – gratulując Chórowi pięknego jubileuszu – powiedział przewodniczący Rady Miasta, Paweł Liszka: „Oni po prostu kochają to, co robią, kochają śpiewać...".
Za to umiłowanie pieśni i niesienie wzruszeń, za chlubę, jaką całemu regionowi przynoszą „Gorce" – został Chór przez starostę, Krzysztofa Fabera, odznaczony Medalem Pamiątkowym Podhala. Burmistrz Marek Fryźlewicz docenił go za „propagowanie prawdziwej góralszczyzny – nie zafałszowanej i protestującej", co miało być komentarzem do bojkotu „instalacji" pomnika Władysława Orkana na Placu Słowackiego przez Zarząd Główny Związku Podhalan... Ale mówił też gospodarz miasta o fenomenie „Gorców", który polega na ogromnej popularności (porównywalnej tylko z frekwencją na występach kabaretów) i magnetycznym przyciąganiu. Potwierdziły to nie tylko występy w rodzinnym mieście, gdzie chórzyści są „swoi" i znani, ale i koncerty podczas licznych wojaży.

Zaproszeń dostaje Chór tyle, że nie na wszystkie jest w stanie odpowiedzieć. Gdziekolwiek się pojawi – zbiera nagrody i rzęsiste brawa, bo też potrafi budzić uznanie swoim kunsztem. Umie też wzruszać – jak w 2000 r. w Sali Klementyńskiej Watykanu, gdzie Jan Paweł zatrzymał się oparty o futrynę, gdy z gardeł nowotarżan wybuchła Norwidowska „Moja Piosnka II" (Do kraju tego...); jak ilekroć zaintonuje „Hej, Krywaniu, Krywaniu...".

Przypomniał prezes Chóru, Stanisław Kowalczyk, że przez tych 60 lat wojażowały już „Gorce" po 27 Europy, zahaczyły też o afrykański kontynent. 

Kolejka do powinszowań i laudacji ustawiła się długa. Z kwiatami ruszyli ku chórzystom: delegacja nowotarskiego Oddziału Związku Podhalan i przedstawiciel Zarządu Głównego – Alojzy Lichosyt; delegacja Bratniego Chóru „Magnificat" w Ludźmierza, pan Adolf Szpytma w imieniu Podhalańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk, pani Ewa Zachwieja w imieniu szczawnickich chórów i zespołów, państwo Tętnowscy, ks. Stanisław Wojcieszak – przez wiele lat ochotnicki proboszcz, który nieraz gościł „Gorce" w swoich ogrodach, a teraz przywiózł im w prezencie własnoręcznie namalowany na szkle wizerunek patronki chóralnego śpiewu – św. Cecylii.

- „A kiedy śpiewa chór – drży serce wroga" - posłużył się kapłan cytatem tym razem nie z Biblii, ale z klasyki. – Przyjaciół życzę!

Wanda Szado-Kudasikowa pospieszyła więc do swoich przyjaciół z pięknym wierszem, a Roman Dziobom (też poeta), rzekł w zadumie:

- Cóż to jest 60 lat... Ponad siedemdziesiąt lat chodzę po innych Gorcach i rozumiem, skąd się wzięła nazwa Chóru. Ale muszę też przyznać się do niewiedzy: nie wiem, kto piękniej śpiewa... Choć czasem myślę, że te „Gorce" są jednak o pierś do przodu...