koncnowotarż18NOWY TARG. Znakomita Silesian Art Collective pod dyrekcją Mateusza Walacha i nasze, nowotarskie wokalne talenty w nowych aranżacjach kultowych utworów, które mają w sobie kod polskości. Koncert „Nowotarżanie dla Niepodległej” – jako replay kulminacji majowego wydarzenia „Z biało-czerwoną przez wieki” – salę MOK-u wypełnił publicznością aż po brzegi. Tym razem pogoda nie mogła przeszkodzić w odbiorze fantastycznych wykonań. Zaszczyceni takim estradowym prezentem nowotarżanie przyjęli koncertowanie swoich wokalistów z wdzięcznością i entuzjastycznie.

Artyści też – a było to widać i słychać, dali z siebie wszystko w dniu, który zdarza się raz na sto lat. I było to rzeczywiście, jak mówił burmistrz Grzegorz Watycha, objawienie się patriotyzmu w kulturze narodowej. Plejada wykonawców z nowotarskim rodowodem nadawała temu patriotyzmowi rys lokalnego. Zadbali o ten szczególny, radosny i ciepły klimat świeżo poślubieni Wiktoria Węgrzyn i Andrzej Lichosyt w rolach prowadzących. Razem z nimi wystąpili: Justyna Pustówka, Magdalena Panek, Jagoda Kret, Beata „Beti” Bełtowska, Magdalena Ćwiertnia.

Polonezem jednak, jak narodowy zwyczaj każe – rozpoczął dwugodzinne koncertowanie najmłodszy narybek z Akademii Tańca.

„Stepem szerokim” Andrzej Lichosyt przypomniał Rzeczpospolitą obojga narodów. Wokalisci połączyli potem głosy w ulubionym patriotycznym repertuarze. Magdalena Ćwiertnia sięgnęła natomiast do repertuaru Mieczysława Fogga, żeby odświeżyć „Piosenkę o mojej Warszawie”. „Beti” w romantycznej białej kreacji całe serce włożyła natomiast w wykonanie pożyczonego od „Czerwonych Gitar” utworu „Płoną góry, płoną lasy”. Utrzymując się w tym samym nostalgicznym klimacie, Andrzej Lichosyt wzruszył publiczność „Białym krzyżem” - równie mocno jak Magda Panek, przypomnieniem nieśmiertelnej piosenki „Do ciebie, mamo”, Violetty Villas. Jagoda Kret wybrała ambitnie „Polską Madonnę” Maryli Rodowicz, a sentymentalnie zrobio się, gdy Wiktoria i Andrzej Lichosytowie wrócili do czasu świetności Ireny Santor jej piosenką „Tych lat nie odda nikt”. Wybrzmiało ona mocno – podobnie jak kolejna piosenka lubianej artystki - „Powrócisz tu”.

Wykształcona już w wokalistyce jazzowej Justyna Pustówka postanowiła zmierzyć się z piosenką Jana Pietrzaka „Taki kraj”. Gdyby Wiktoria Węgrzyn całej siły swojego głosu i wyrazu nie użyła do wykonania „Murów” Jacka Kaczmarskiego, inspirowanych pieśnią charyzmatycznego Katalończyka Llouisa Llacha – może trudno byłoby sobie wyobrazić hymn „Solidarnosci” w damskiej interpretacji. A zabrzmiał przejmująco.

Tak oto wysoki patriotyczny repertuar splótł w jubileuszowym koncercie z lirycznymi przebojami. To też obraz polskiej duszy… A znaczące momenty i okresy polskiej historii przypominała narracja towarzysząca kolejnym wykonaniom.

Wisienką na koncertowym torcie stało się refleksyjne i tchnące optymizmem „Tango na głos, orkiestrę i jeszcze jeden głos” Maryli Rodowicz, z powracającym motywem: „Ja to mam szczęście, że w tym momencie żyć mi przyszło w kraju nad Wisłą…”… Ale rozśpiewana już i domagająca się bisów publiczność przekonała jeszcze artystów do wykonania „Dni, których nie znamy” Marka Grechuty. Z tym melodyjnym optymizmem w uszach łatwiej się było rozejść po dwóch godzinach zachwycającej muzycznej uczty.

Ale przybyłych czekała jeszcze niespodzianka w postaci solówki dyrektora MOK-u. Gospodarz miejsca i niestrudzony konferansjer mnóstwa imprez postanowił rozczulić publiczność, odświeżając szlagier Eugeniusza Bodo „Umówiłem się z nią na dziewiątą…”. I rozczulił.

Sprawcy koncertu „Nowotarżanie dla Niepodległej” śpiewają, koncertują, w różnych miejscach i w różnym czasie, również na drugim końcu Polski. Zgromadzenie ich na majowym koncercie w rynku i na listopadowej powtórce pokazało, ile wokalnych talentów wyszło z naszego miasta i ile w nim, dla niego działa artystycznie, także – jak chętnie do niego wraca jak wspaniale potrafi łączyć głosy z innymi w tym jedynym, rodzinnym miejscu na ziemi.

Nowotarżanie dla Niepodległej

Fot. Anna Szopińska