targotwar181NOWY TARG. W sobotnie popołudnie, aż do wieczora, rynek błyszczał od świateł, tętnił zabawą, rozbrzmiewał muzyką, pachniał ciastem, grzańcem i pętami kiełbas. Otwarte tego dnia Targi Bożonarodzeniowe zakończą się dzień przed wigilią.

targotwar182Tego rokutargotwar183 przyjemności i trudy wykonania ozdób na wielką choinkę targotwar184przy boku ratusza podjęła „jedynka”. Na gałęziach zawisły bałwanki, serca, aniołki, gwiazdy i mnóstwo jeszcze innych błyskotek. Burmistrz jeszcze drzewko dostroił z podnośnika, a potem: - Trzy, dwa, jeden, zero i… odpalił światełka na rosłym świerku. Choinka stanęła w blasku. Dzieciaki zrobiły wielkie oczy z zachwytu.

Czasu na podziwianie jednak nie było wiele, bo mróz już trochę szczypał, a uczniowie z „jedynki” rozpoczęli swoje jasełka w szopce na scenie. Stajenka była, sianko było, stado owieczek też, święta Rodzina trzej królowie ze Wschodu i pastuszkowie – obowiązkowo. Nie brakło gwiazdy, anielskiego chórku, nawet owczarków, niedźwiedzia, który zbójecko czyhał na owieczki. Wzruszająco i dowcipnie pokazaną historię Narodzenia przeplatał śpiew, który niósł się w przyległe do rynku ulice:

Chwała Pan, blask nad Judeą,
Gloria, gloria in exelsis Deo!...

A że i góralski akcent być musiał, aktorzy jasełek świetnie sobie poradzili z kultową piosenką „Grojcowian”: „Łowiecki, łowiecki, kaj wase dzwoneczki…”.

Gdy „jedynka” wystawiała jasełka, do wycieczki po targowych stoiskach szykowała się już ekipa dość niezwykła: pomocnik św. Mikołaja z włochatym kucykiem przy zaczarowanych saniach, święty we własnej osobie, w biskupiej mitrze, z wielką laską. Do nich dołączyła czarno-biała owcza para, znana już z Jarmarku podhalańskiego i miejska władza. A na rzęsiście oświetlonych stoiskach działo się dużo. Chłopcy nawet zapomnieli o jasełkach, zaabsorbowani „magicznym hokejem”. najmłodsza dzieciarnia miała rozgrzewkę na zjeżdżalni albo była wożona w koło pociągiem dla krasnoludków. Rzeźbiarz uwalniał z pnia kształt wielkiej sowy. Rozmaitością kusiły stoiska z rękodziełem, serami, wędlinami, miodem, pieczywem. Drewniane ptaki na kółkach łopotały skrzydłami.

Ale pośrodku płyty czekała na uczestników otwarcia Targów największa niespodzianka: wyścielona sianem zagroda z alpakami. Urocze, łagodne południowoamerykańskie zwierzaki pokryte miękką, ciepłą wełną wydają się krzyżówką wielbłąda z owcą i wyglądają jak pluszowe zabawki. Za człowiekiem wodzą wielkimi oczami. Głowę z dłuższą grzywką dumnie noszą na długiej szyi. Sam wdzięk i uroda. W Polsce te egzotyczne czworonogi stają się coraz popularniejsze. Teraz dotarły i do stolicy Podhala. Pogłaskać alpaki to mniej więcej taka sama przyjemność, jak potrzymać pandę na kolanach. Kto się jeszcze z nimi nie przywitał – może pójść na spacer do rynku, zabierając np. startą marchewkę.

Stoiska można było obchodzić tak długo, jak pozwolił mróz, ale nawet on nie był straszny ekipie najmłodszych adeptów hokeja, którzy na tafli przed ratuszem prezentowali efekty swojego wyszkolenia. A wśród popisujących się jazdą na łyżwach i pokonywaniem przeszkód były i hokejowe juniorki.

Targowe przyjemności skończą się 23. grudnia, więc warto wybrać się do rynku i dać się skusić na to czy owo.

Targi Bożonarodzeniowe 2018

Fot. Anna Szopińska