Gorcekol18NOWY TARG. Od góry – girlandy światełek, na rampie sceny – migoczące światełka lampionów, z boku – błękitny blask choinki, a pośrodku oni: 42 śpiewaków w góralskim odzieniu i też z blaskiem w oczach. Świąteczno-noworoczny koncert w wykonaniu Chóru „Gorce” i jego gości zawsze jest dużym muzycznym wydarzeniem. Tym razem był i wydarzeniem wyjątkowo tłumnym. Rozczulające dwie godziny zgromadziły w sali widowiskowej MOK-u tyle osób, że ci, dla których brakło krzeseł, zasiedli schody w przejściu.

Przez 65 lat obsypywane nagrodami „Gorce” - po prostu mają wielu przyjaciół i miłośników. Zasłużyły sobie na to poziomem wielogłosowych wykonań, ciepłym, a jednocześnie podniosłym klimatem koncertów, bogatym, różnorodnym, ambitnym repertuarem.

Świąteczny koncert „Hej, kolyndy to cas…” znowu obdarował przybyłych najpiękniejszymi utworami, które brzmią w kraju nad Wisłą i na szerokim Podhalu. Było to ponad 20 kolęd staropolskich, zadomowionych w naszej bożonarodzeniowej tradycji – z muzyką m.in. Feliksa Nowowiejskiego i Jana Maklakiewicza. W wiązance kolęd góralskich królowały te do słów Adama Pacha, z muzyką Jana Pasierba-Orlanda.

Z pasją i wdziękiem Chórem dyrygowała Joanna Szczerba, młoda następczyni pani Janiny Glińskiej. Na klawiszowym instrumencie akompaniowali „Gorcom” Krzysztof Sokołowski i siostra dyrygentki - Agnieszka. Gościem specjalnym była tym razem zjawiskowa sopranistka Paulina Bielarczyk, odnosząca już ogólnopolskie sukcesy absolwentka Państwowej Szkoły Muzycznej w Nowym Targu, teraz na studiach magisterskich w Wydziale Wokalno-Aktorskim krakowskiej Akademii Muzycznej, studentka także drezdeńskiej Hochschule für Musik. W jej interpretacji – z nowymi, oryginalnymi aranżacjami Krzysztofa Sokołowskiego – zabrzmiały trzy tradycyjne kolędy: „Gdy śliczna Panna”, „O, gwiazdo betlejemska” i „Gdy się Chrystus rodzi”.

Dyrygentka podjęła też próbę zaangażowania widowni we wspólne śpiewanie – wybranej kolędy Jana Pasierba-Orlanda do słów podhalańskiego poety Adama Pacha. Jedną frazę miały intonować panie, drugą – panowie. Mimo prób i instruktażu – wyszło słabawo… Ale to z nieśmiałości w obliczu znamienitej chóralnej grupy, która jednak swoimi głosami musiała kolędę pociągnąć.

Jak na rok wielkiego jubileuszu niepodległości przystało, był też akcent patriotyczny – w postaci „Polskiego Betlejem” Janusza Tylmana do słów Zygfryda Rekosza. Na scenę wyszli wtedy mali górale, chórzystom towarzyszyła Paulina Bielarczyk. Jako druga solistka partie solowe wykonywała Agnieszka Fryźlewicz.

…Przyniesiemy dary, w koszulkę odziejem,
Żebyś zapamiętał to polskie Betlejem…
- brzmiało mocno i radośnie.

Wszystkie instrumenty – naśladowane głosami chórzystów - zdały się brzmieć w skocznej i wdzięcznej XVII-wiecznej kolędzie „Jam jest dudka Jezusa mojego”.

Zapraszając publiczność do wspólnego śpiewania, „Gorce” wykonały natomiast dwie tradycyjne i popularne kolędy.

Za urokliwy koncert dziękował Chórowi z bukietem kwiatów burmistrz Grzegorz Watycha – jako współorganizator wydarzenia – podnosząc też znaczący udział „Gorców” w obchodach 100-lecia niepodległości.

Dyrygentce, solistkom, akompaniatorom dziękowali sami chórzyści, wręczając kwiaty z koszyka. Publiczność opuszczała salę z miłymi dźwiękami w uszach.

Kolędowanie "Gorców"

Fot. Anna Szopińska