cyrwusy19NOWY TARG. Rzadko Piotr Cyrwus – rozbiegany między filmowymi planami – pojawia się w mieście swojej młodości. Ostatni raz towarzyszył inauguracji ciepłowniczego projektu. Ale gdy już przyjął zaproszenie do Salonu Poezji – pojawił się od razu rodzinnie: z żoną Mają Barełkowską i synem Łukaszem, który przy konsoli tworzył muzyczny podkład. Cała ta trójka czarowała publiczność Gałczyńskim.

Dla rodziny, przyjaciół, znajomych i kolegów Piotra Cyrwusa brakło krzeseł w dwóch ratuszowych salach. On natomiast dedykował program „Dancing” przyjaciołom, którzy niedawno odeszli - Zofii Kubit z wdzięczności za przygotowanie go do szkoły teatralnej, gdzie dostał się już za drugim podejściem oraz aktorowi Józefowi Fryźlewiczowi, który rodzinne miasto do końca życia nosił w sobie.

„Dancing” oczywiście obiecywał zabawę, ale też elegancję, nawet wytworność. Gałczyński – sztandarowy poeta międzywojnia, fantastycznie wrażliwy, czuły, z wyobraźnią – w wyborze dokonanym przez aktorskie małżeństwo rzeczywiście brzmiał lirycznie i prawdziwie. Aktorska para słowem i gestem malowała cudowne światy i miłosne nastroje – na kanwie wierszy mistrza Konstantego Ildefonsa.

Aż dziw, jak parę metrów kwadratowych ratuszowej sali sprawdziło się w roli tanecznego parkietu. W przerwach między ekspresyjną albo liryczną interpretacją wierszy Maja i Piotr dali się bowiem porwać upojnym rytmom tanga i walca.

P3450301

„Swoja” publiczność – przez emocjonalne więzi - oczywiście stresuje bardziej niż np. łódzka. Dlatego chapeau bas przed aktorami, którzy kartki z wierszami mieli na stoliku tylko pro forma, bo wszystkie wiersze opanowali na pamięć. Piotr Cyrwus to waksmundzianin "z pnioka", jego żona jest rodowitą poznanianką. O ich uroku stanowi fakt, że oboje nie żyją i nie zachowują się jak celebryci.  

Do interpretowania poezji Gałczyńskiego mało kto nadaje się lepiej niż właśnie takie stadło – mimo życiowych burz – trwałe i szczęśliwe, z trójką dzieci i wnuczętami. Ale to, co mieli powiedzenia aktorzy strofami wierszy, było nie tylko o księżycowym pyle, ogniu w kominku i zapachu konwalii.

Gałczyński - autor tekstów kabaretowych, satyryk, myślał i pisał o Polsce. Pisał czasem płomiennie, z nadzieją i patosem, a czasem prześmiewczo, z goryczą. Apogeum tej goryczy to „La danse des Polonais”, gdzie nie zawahał się użyć określenia „naród idiotów”. Ten wiersz też zabrzmiał w „Dancingu” i – mimo, że powstał w roku 1930 – wydał się dziwnie współczesny.

P3450323

Cyrwusowie jednak tak poprowadzili poetycką narrację, żeby finał tchnął nieco nadziei, bo przecież:

…To bardzo polska jest choroba

tak boczyć się i psioczyć.

Nam się nic nigdy nie podoba,

a świat jest taki uroczy!

Bohaterowie 109. Salonu – zanim spora grupa ruszyła, by ich ściskać, wręczać kwiatki i prosić o autografy – fotografowali się na pamiątkę z ze swoimi sympatykami.

Kolejny Salon poezji  - już 2. czerwca. Przyspieszenie nastąpiło z powodu uroczystości papieskich. Andrzej Rozmus – aktor i reżyser - przypomni bywalcom Salonu z kolei sztandarowego poetę grupy przeciwnej „Kwadrydze”, z którą związany był Gałczyński. Chodzi o skamandrytę Juliana Tuwima i jego „Kwiaty polskie”.

Salon Poezji z Cyrwusami

Fot. Anna Szopińska