P1030894 kopia

CZORSZTYN. Na dziedzińcu zamku Wronin (11 sierpnia 2019) wystawiono po raz drugi w historii operę kameralną Zamek na Czorsztynie, czyli Bojomir i Wanda - Karola Kurpińskiego, dziewiętnastowiecznego kompozytora. Przypomnę, był kompozytorem późnego klasycyzmu i początków romantyzmu. Jeden z najbardziej znanych polskich kompozytorów przed Fryderykiem Chopinem, uważany obok Józefa Elsnera za ojca polskiej opery narodowej.

Po raz pierwszy operę wystawiono na zamku w lipcu 2016 roku i odbiła się echem nie tylko na samym Podhalu, ale i poza nim, jak i odniosła autentyczny sukces. Nowatorski pomysł wystawienia opery w naturalnym miejscu, w którym osadzona jest akcja libretta okazała się wydarzeniem kulturalnym daleko wychodzącym poza ramy regionu. Było to pierwsze w historii takie jej wykonanie. Bez wątpienia spektakl przyczynił się do promocji całego regionu pienińskiego, z drugiej strony był atrakcją dla miejscowych, którzy nie mają zbyt wielu okazji do uczestniczenia w tego typu wydarzeniach.P1030850 kopia

Zamek na Czorsztynie jest dziełem, które premierę miało 5 marca 1819 r. w Warszawie, rzadko wystawiane i zapomniane. Jego kameralność, fabuła i nawiązanie do stylu epoki predysponuje do częstszego wystawiania, a tak się nie dzieje.

W warstwie muzycznej i słownej utwór odnosi się do rodzimej kultury, nawiązuje do klasycyzmu, częściowo utrzymanym w stylu narodowym, ma lekką i melodyjną muzykę. Przystępny, w części komiczny tekst nawiązuje do legend o białych damach, straszących nocami. Krytycy w muzyce słyszeli melodie krakowskie, mazurka, poloneza, ludową dumkę i swojski humor.

Opera ma zaledwie dwa akty, z akcentami romantycznymi, ze względu na swoją budowę określana jest jako komiczna. Akcja utworu rozpoczyna się podczas burzliwej nocy, gdy do zamku dociera spod Wiednia rycerz Bojomir ze sługą Nikitą, bojącym się opustoszałego zamku, jakby przewidując, że coś może się tu zdarzyć. Okazuje się, że zamek jest zamieszkały przez gospodarza Dobrosława, jego służącą Łucję i… białą damę Wandę.

Libretto do opery napisał Józef Wawrzyniec Krasiński. Nie zostało ono wówczas dobrze przyjęte, krytycy uważali autora za przeciętnego dramaturga i dziwili się kompozytorowi, że powierzył mu jego napisanie. Przypomnę, libretto ma zbliżoną funkcję do scenariusza.

Do udziału w tegorocznym wydarzeniu na zamku w Czorsztynie zaproszeni zostali artyści, muzycy i aktorzy, którzy gwarantowali wykonanie artystyczne na najwyższym poziomie.

Tatrzańską Orkiestrę Klimatyczną oraz śpiewaków poprowadziła uznana dyrygentka Agnieszka Kreiner. Dyrygowała m.in. w Operze Krakowskiej i Śląskiej, Teatrze Wielkim w Warszawie, pełniła także funkcję dyrektora artystycznego Filharmonii Lubelskiej. Z udziałem Tatrzańskiej Orkiestry Klimatycznej pod jej batutą odbyły się też prawykonania utworów polskich kompozytorów współczesnych: Benedykta Konowalskiego, Jerzego Chruścińskiego, Barbary Kaszuby. Wraz z Orkiestrą Klimatyczną nagrała płyty CD: Album tatrzańskie,Mieczysław Karłowicz,Klimatyczne Zakopane, Kolęduje Polska cała - polskie kolędy historyczne. Równolegle od 2006 do 2014 współpracowała z Operą Śląską w Bytomiu i Katowicach, prowadząc między innymi przedstawienia Cyrulika sewilskiego. Agnieszkę Kreiner doceniam również za edukacją muzyczną, jest bowiem autorką podręczników do nauki muzyki dla gimnazjum i szkoły podstawowej oraz podręcznika do audycji muzycznych dla szkół muzycznych I stopnia. Godne zauważenia. W plebiscycie Gazety Krakowskiej stała się osobowością roku 2016 w dziedzinie kultury w powiecie tatrzańskim. Chyba dobrze się stało, że odnalazła swoje miejsce w muzyce, bo pewnie nie wszyscy wiedzą, że oprócz studiów na Wydziale Dyrygentury w Państwowej Wyższej Szkole Muzycznej pod kierunkiem Krzysztofa Missony, ukończyła Wydział Biologii Uniwersytetu Jagiellońskiego!

Spektakl, niektórzy pamiętający jego pierwszą odsłonę ocenili za nazbyt uwspółcześniony, wyreżyserował Błażej Peszek, ceniony aktor Teatru Starego w Krakowie i wykładowca tamtejszej Akademii Muzycznej. Zapisał się występem na scenie Teatru im. Słowackiego w Krakowie jako Edmund i porucznik w komedii Aleksandra Fredry Damy i Huzary w reżyserii Mikołaja Grabowskiego. Zagrał potem Efraima Grüna w przedstawieniu impresaryjnym Witkacego Wariat i zakonnica w reżyserii swojego ojca.

Solistkami i pomysłodawczyniami projektu byli młodzi śpiewacy, którzy już mogą się pochwalić współpracą z największymi scenami muzycznymi i zespołami w Polsce.

Szczawniczanka Ewa Walkowska (mezzosopran) jest absolwentką wydziału wokalno-aktorskiego Akademii Muzycznej w Krakowie w klasie śpiewu solowego Małgorzaty Ratajczak. W swoim dorobku artystycznym ma udział w wielu koncertach i spektaklach, kreowała role: Wiedźmy w operze Dydona i Eneasz Henry’ego Purcell’a, Niani w Eugeniuszu Onieginie Piotra Czajkowskiego, Vespone w operze komicznej La serva padrona Giovanni Battisty Pergolesiego oraz Łucji w operze Zamek na Czorsztynie Karola Kurpińskiego. Tak, tak! – kto był na pierwszej odsłonie tej opery na zamku Czorsztyn na pewno zapamiętał jej rolę! A melomani ze Szczawnicy pewnie wciąż mają w pamięci jej altową partię w oratorium Stabat Mater Giovanni Battisty Pergolesiego w kościele św. Wojciecha w Szczawnicy.

Druga z solistek Maria Małgorzata Złotek (sopran) – operowa Wanda, jest absolwentką wydziału wokalno-aktorskiego Akademii Muzycznej w Krakowie w klasie Marii Seremet, brała udział w kursach mistrzowskich śpiewu solowego oraz aktorskich, w 2015 roku debiutowała w Operze Krakowskiej w spektaklu Opera bez ograniczeń, jest członkinią zespołu wokalnego Polskiej Opery Królewskiej w Łazienkach Królewskich w Warszawie, współpracuje z krakowskim środowiskiem chóralnym, jest solistką zespołu wokalnego Cappella Marialis w bazylice Mariackiej. Jej występ na zamku w Czorsztynie znawcy ocenią wysoko, jestem tego pewien. I coś jeszcze, co mnie cieszy jako gliwiczanina – jest laureatką III miejsca i wyróżnienia w VIII Ogólnopolskim Konkursie Wokalnym im. Ludomira Różyckiego w Gliwicach!

A role męskie? Bojomirem był Krzysztof Michalski (tenor), absolwent wydziału wokalno-aktorskiego krakowskiej Akademii Muzycznej w klasie Agnieszki Monasterskiej. Jest solistą zespołu wokalnego Cappella Marialis w bazylice Mariackiej, występuje z zespołem Capella Cracoviensis oraz Chórem Polskiego Radia w Krakowie.

Nikitą był Klaudiusz Leśniak (baryton), absolwent Akademii Muzycznej im. Karola Lipińskiego we Wrocławiu w klasie Tadeusza Pszonki. Zadebiutował rolą w operze komicznej Georga Philippa Telemanna Pimpinone w Krakowskiej Operze Kameralnej. Zrealizował kilka partii operowych, jedną podam - w trzyaktowej operetce Loteria na mężów czyli Narzeczony nr 69 Karola Szymanowskiego. Tak sobie nadmieniłem, bo to osobliwa operetka i ciekawy epizod w biografii kompozytora.

Dobrosława zagrał Michał Czok (bas), jeszcze student Akademii Muzycznej we Wrocławiu w klasie Bogdana Makala. Współpracuje z Narodowym Teatrem Edukacyjnym im. Adama Mickiewicza, którego misją jest tworzenie i realizacja projektów teatralnych oraz imprez edukacyjnych związanych z szeroko rozumianym wychowaniem poprzez sztukę, jak również przygotowaniem widza do świadomego i krytycznego korzystania z dorobku polskiej i światowej literatury. Wystąpił już m.in. w rolach Lycomedesa, w trzyaktowej melodrammie Deidamia Georga Friedricha Haendla, Masetta i Komandora w operze o dwóch aktach Rozpustnik ukarany, czyli Don Giovanni, czy Antonia i Figara w czteroaktowej operze buffo Wesele Figara, obie z muzyką Wolfganga Amadeusa Mozarta.

Porównując pierwszą edycję opery z drugą, to wówczas Nikitę zagrał Mirosław Gotfryd, a Dobrosława Martin Pado, reżyserowała Monika Rasiewicz.

Spektakl na zamku w Czorsztynie został niespodziewanie wzbogacony o dwa kształtnie i harmonijnie wplecione utwory Stanisława Moniuszki – piosnkę obłąkanej Ofelii (tekst z Hamleta) z dziewiątego śpiewnika domowego i wyjątkowy utwór Souvenirs de Zamek na Czorsztynie, w oryginale fortepianowy, oparty na motywach dzieła Karola Kurpińskiego. Okazja była, bowiem w dwusetną rocznicę urodzin kompozytora rok 2019 został uchwałą Sejmu ustanowiony Rokiem Stanisława Moniuszki.

Organizatorem wydarzenia było Stowarzyszenie Lokalna Grupa Działania „Gorce – Pieniny”, a koordynatorką projektu Krystyna Kubik. Prezes stowarzyszenia Tomasz Hamerski poprzedził spektakl słowem wstępnym. Wśród widzów - wypełnionego po brzegi dziedzińca zamkowego - zauważyłem wójtów gmin – Czorsztyn Tadeusza Wacha, Krościenko nad Dunajcem Jana Dydę, wicestarostę nowotarskiego Bogusława Waksmundzkiego, posłankę Annę Paluch, prezesa Zespołu Elektrowni Wodnych Niedzica SA Leszka Bajorka-Fiałkowskiego, także byłego i wieloletniego jej prezesa Grzegorza Podlewskiego, obecnie wiceprzewodniczącego zarządu Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii i pewnie wielu innych, których nie sposób było spostrzec wśród takiego tłumu. Prowadził sprawnie Piotr Gąsienica. Spektakl dofinansowano ze środków Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury i przy wsparciu finansowym Województwa Małopolskiego, gościny na zamku użyczył Pieniński Park Narodowy.

Na końcu relacji od siebie dorzucę, gdyby ktoś nie wiedział, że opera znaczy dzieło, a także służbę, zatem opera to służba poprzez dzieło, proste? Tego byli wszyscy świadkami na zamku w Czorsztynie!P1030867 kopia

Ryszard M. Remiszewski