P3540292NOWY TARG. Tym razem nie było wernisażu – był finisaż. Wcześniej przez miesiąc w nowotarskim przybytku można było cieszyć oczy grafiką z europejskiej półki i oglądać albumy z fantastycznymi pracami siedmiu wybitnych słowackich artystów.

Umożliwiły to przyjazne kontakty z Tatrzańską Galerią w Popradzie, bo to z jej zbiorów – oraz z prywatnej kolekcji pani kurator wystawy, Anny Ondrušekovej - pochodzą dzieła goszczone w Nowym Targu: siedem nazwisk, kilkadziesiąt prac i wielka rozmaitość technik, stylów, środków wyrazu.

 - Wystawę śmiało można nazwać przeglądem wszystkich technik graficznych – od rycin drzewnych, drzeworytów i linorytów, przez akwafortę, suche igły, akwatinty, litografie, serigrafie, aż po współczesne wydruki cyfrowe – mówi szefowa Galerii, Ania Dziubas. - Nie brak prac ilustratorskich stworzonych dla potrzeb wydawnictw książkowych. Są też prace zdecydowanie mniejszych formatów, gdyż niektórzy uczestnicy wystawy to także projektanci znaczków pocztowych. Każda z tych prac to jest niezwykła opowieść, która potrafi pochłonąć nawet na godzinę.

P3540008

Grafika jest dziedziną sztuki tak starą jak druk, bardzo wymagającą i pracochłonną. Ważną rolę odgrywa w niej wyobraźnia. Dlatego prace graficzne przedstawiają dużą wartość, kolejne odbitki są numerowane. Wartością dodaną wystawy zbiorowej jest to, że prezentuje ona najważniejsze osobowości słowackiej grafiki – od starszego pokolenia do kreatywnej średniej generacji.

Większość z nich to uczniowie słynnego słowackiego malarza, grafika, ilustratora i pedagoga Vincenta Hložníka, przedstawiciela artystów lat II wojny światowej i następującej po niej młodej awangardy. Najsłynniejszy spośród uczniów to właśnie Albin Brunovsky, szukający w swojej sztuce harmonii, pokoju i idealnego wizerunku świata.

 Anna Ondrušekova na finisaż jednak nie dotarła, natomiast pojawiła się graficzna znakomitość spod Tatr – Jerzy Jędrysiak, mistrz techniki przede wszystkim drzeworytniczej, autor niezwykle misternych, gęstych symboliki kompozycji.

- Tu nie ma jednej pracy, która miałaby słaby warsztat – komplementował on kolegów grafików „zza miedzy”. – Metafora, surrealizm to w grafice coś oczywistego. Żałuję, że tej wystawy nie możemy mieć w Zakopanem. Miejmy szacunek dla tradycji, nie dajmy się omamić nowinkami. To jest znakomita sztuka i nie dziwię się, że Słowacy są dumni ze swojej grafiki warsztatowej. Brałem udział w tych konkursach i zazdrościłem Słowakom, że tak piękne rzeczy potrafią zrobić.

P3530996

Oprócz Jerzego Jędrysiaka zawitał do „Jatek” Kamil Kuskowski – profesor Akademii Sztuki w Szczecinie i na krótko tylko w rodzinnym mieście, gdyż rysują się mu w najbliższej perspektywie ciekawe plany wyjazdowe związane edukacją artystyczną w Kenii, następnie z profesorska rezydenturą w Melbourne.  

P3540286

Grafiki, albumy i finisaż

Fot. Anna Szopińska