P3560982ŁOPUSZNA. Sala łopuszniańskiego GOK-u w niedzielne popołudnie wypełniła się do ostatnich krzeseł – łącznie z galerią. IV Przegląd Artystyczny Kół Gospodyń Wiejskich z terenu Gminy Nowy Targ ściągnął 15 grup – ze scenkami teatralnymi lub repertuarem śpiewaczym. Było głośno, pomysłowo, dowcipnie i z odrobiną szaleństwa.

Gaździnki z każdej miejscowości gminy przyjechały tym razem, by dowieść swoich talentów innych niż kulinarne. I pokazały, jak hojnie są nimi obdarzone. Jedne imponowały siłą głosów w bogatym regionalnym repertuarze, drugie przygotowały scenki teatralne, objawiając w nich swoje aktorskie, reżyserskie i scenograficzne zdolności. Teatralnych scenek było osiem, a grup śpiewaczych siedem.

Wszystkie kreatywne gospodynie – z jednym męskim rodzynkiem dołączonym do pyzówczańskiego koła, w osobie przewodniczącego Rady Gminy Wiesława Parzygnata, witali serdecznie szefowa GOK-u Józefa Kuchta i wójt Jan Smarduch.

Gęsie pierze przyniesione na „prucki”, które inscenizowały łopusznianki, chwilę potem fruwało i po scenie, i po sali. No bo w ten zimowy góralski obyczaj, kiedy kobiety schodzą się w kolejnych chałupach, by przygotować gęsi puch na cieplutkie kołdry i poduszki, a przy okazji – obgadać wszystkich we wsi, zawsze wtargnie jakiś psotnik. Ale że i muzyka się nawinie – złość szybko ustępuje śpiewkom i uciesze.

P3560896

Dawne pieśni i śpiewki przypomniały w swoich występach koła gospodyń ze Szlembarku, Pyzówki, Nowej Białej, Harklowej, Ostrowska, Gronkowa i Dębna.

Kapitalnymi scenkami rozbawiły natomiast publiczność koła z Łopusznej, Waksmundu, Rogoźnika, Morawczyny, Krempach, Obidowej, Dursztyna i Długopola. Inwencja gaździnek w kreowaniu ról – również męskich – okazała się niewyczerpana. A inspirowała je nie tylko obrzędowość związana z pruckami, kopaniem gruli, stawianiem moi, czy kiszeniem kapusty. Waksmundzianki wywołały salwy śmiechu swoimi kuchennymi rewolucjami z udziałem fantastycznie wykreowanej Geslerowej i termomiksu. Swoje role grały tu także „rydzyki z berecikami na parze” i kosmopolityczne menu szykowane po zapowiedzi nagłej a niespodziewanej wizyty prezydenta: barszcz ukraiński, pierogi ruskie, fasolka po bretońsku itd. Uznania autorki kulinarnych show nie wzbudziły jednak ani wykwintne ośmiorniczki, ani waniliowe lody z tęczową obwódką. Natomiast nie mogła się oderwać od michy waksmundziańskiej kwaśnicy.   

P3560856

Rogoźniczanki dokonały tego samego, inscenizując powrót emigrantów – ojca i syna - którzy jeszcze dwa tygodnie wcześniej „drajwowali karom po hajłeju”, a przed tygodnie zeszli z „sipa”, jednak ziemia pod nogami dalej im się kolebie. Czekające w chałupie baby, zamiast spodziewanych „tybetek” i korali, z opasłych waliz przybyszów ku swojej rozpaczy zaczęły wykopywać błyszczące ciuchy, indiańskie opaski, czerwone stringi, nowomodne spódniczki. No i wybuchają płacz, krzyk, awantura, w ruch idą miotły. A w męskiej rozmowie ojca z synem wychodzą na jaw rodzinne sekrety.

P3570102

W takim rozrywkowym nastroju IV Przegląd Artystyczny wypełnił niedzielne popołudnie w GOK-u. A łopusznianki – jako gospodynie – tylko donosiły na stół w holu misy z żurkiem, strogonowem i całe talerze pysznych wypieków.     

Za kreacje aktorskie, wyszkolone głosy, fantazję, humor, reżyserki zmysł, scenografię, dobór rekwizytów – dla wszystkich uczestniczek mocno już rozrośniętego Przeglądu – duże brawa. A wójt mógł się kolejny raz przekonać, jaki babski potencjał ma w swojej gminie.

IV Przegląd Artystyczny

Fot. Anna Szopińska