P3660475NOWY TARG. Dwa lata temu Galeria BWA „Jatki” gościła wybitną osobowość polskiej sztuki – prof. Adama Myjaka z jego oryginalnymi rzeźbami w brązie. Dodajmy, że jedno z tych gabarytowych dzieł zdobi pejzaż przed nowotarską „Dekadą”. Teraz, do 13. marca, przybytek sztuki gości wystawę prac jego syna – Aleksandra.

 Zamiłowanie do sztuki wysokiej, oryginalność plastycznej refleksji i plastyczny talent najwyraźniej przeszły w genach z ojca na syna. Kontakt z intrygującymi dziełami Aleksandra Myjaka, asystenta na Wydziale Grafiki warszawskiej ASP i laureata nagród w konkursach graficznych, skłania do jeszcze innych zastanowień: czy cała przyroda ożywiona – od prapoczątków - nie ma jakiegoś wspólnego genu.

Obfita ilościowo ekspozycja w „Jatkach” jest rzetelną retrospektywą. Gromadzi bowiem i najnowsze prace z cyklu „Poszukiwania”, i starsze – z cyklu „Echa antyku - bestiariusz współczesny”. Daje ona ciekawy przegląd uprawianych przez warszawskiego artystę technik graficznych, w tym – niosących ciekawe efekty technik eksperymentalnych.

P3660493

- Pierwszy cykl to gipsoryty, reliefy – najpierw służące do odbijania grafik – tłumaczył artysta. - Przez sam sposób dłubania, żłobienia, udało mi się może troszkę nawiązać do form rzeźbiarskich. Te matryce, te gipsy, były podstawą mojej pracy doktorskiej na wydziale grafiki. Temat to „Echa antyku – bestiariusz współczesny”.

Nieodpartym wrażeniem po wejściu w mnogość rysunków i ciężkich gipsowych matryc – jest właśnie animalizm. W graficznych kompozycjach oko bez trudu odczytuje bowiem sylwetki konia, psa, ptaka. Nie ulegajmy jednak złudzie łatwych interpretacji, bo zaraz będziemy pytać, czemu z końskiego zada wyrasta ku górze ptasi kadłub, czemu gdzie indziej ptasią głowę artysta zastąpił zarysem ludzkiej.

Nie kieruje mną empatia do tych zwierząt czy ich swoisty urok. Bardziej fascynuje mnie różnorodność form, kształtów, kolorów – zdradził sam autor we wstępie do katalogu, może rozczarowując niektórych odbiorców. (…) Czerpię inspiracje z własnych przeżyć, emocji. Szczególne znaczenie mają dla mnie wspomnienia z odbytych podróży do Afryki i Azji. Próbuję odtworzyć w formie plastycznej to, co ulotne, nieistniejące, a jednocześnie prawdziwe. Mam świadomość, że mój subiektywizm jest trudny dla odbiorcy, mało konkretny.

P3660434

Afrykańskie i azjatyckie reminiscencje przejawiają się zwłaszcza w ugrach, czerwieniach, żółciach, hebanie, bo właśnie te kolory zabarwiają gipsowe matryce - miejsce spotkania grafiki z reliefem.

Autor niezwykłych prac jest poza tym pewien, że duch antyku przenika wszystkie epoki, dlatego nie waha się sięgnąć i do inspiracji związanych z XII-wiecznymi artefaktami.

- Tu nawiązuję do takiej tradycji bestiariuszy średniowiecznych, w których indeksowano zwierzęta, ale też stwory, które były jakimś mitem, legendą, opowieścią – mówi Aleksander Myjak. - Obok znanych nam zwierząt znajdowały się tam jakieś hybrydy konia i ptaka, pegazy, pantery z ludzką głową itd. – takie, które możemy kojarzyć z mitologią. Wtedy postanowiłem stworzyć swój bestiariusz – jako pretekst do własnych poszukiwań artystycznych. Natomiast taką głębszą ideą był dialog między współczesnością a tradycją – czy ta tradycja współczesnemu artyście pomaga, czy przeszkadza. Dylemat polega na tym, że od artystów wymaga się bycia współczesnym, nowoczesnym, a ja mam gdzieś zakodowaną opinię, że w dzisiejszych relatywnych czasach, w tej tradycji antycznej, pierwotnej, wartości stałe są pewne. Reszta to swego rodzaju efekty.

P3660492

Drugi cykl - „Niepokoje” – to seria prac obwiedzionych czarnym passe-partout, rysunków długopisem lub węglem, które kontynuują wątki z gipsowych matryc. Cykl ostatni to portrety, autoportrety i „Poszukiwania”.

W tej ekspozycyjnej gęstości prace Aleksandra Myjaka niewątpliwie intensyfikują wrażenie i zapraszają w dość niesamowitą podróż – przez epoki dziejów, w głąb ludzkiej jaźni, do prajedni świata, w poszukiwaniu ładu i harmonii.

Fot. Anna Szopińska

Aleksander Myjak w Galerii "Jatki"