Pani Teresa Fot. Anna Szopińska12 maja na nowotarskim cmentarzu spoczęła Pani Teresa Zydroń – nestorka środowiska miejscowych plastyków. Odeszła w wieku 86 lat, wypełniwszy życie twórczą, czasem benedyktyńską pracą przy krosnach.

Są ludzie, których jakaś wewnętrzna predyspozycja upodabnia do wzorców kilograma i metra przechowywanych w Sevre pod Paryżem. Pani Teresa Zydroń była dla środowiska miejscowych plastyków właśnie takim wzorcem w sferach kultury osobistej, intelektualnego poziomu, dojrzałej mądrości, wyobrażeń o służebnej roli artysty w dzisiejszym, dalekim od klasycznych wartości świecie.
Cała była wcieleniem porządku i estetyki. Konsekwentnym poszukiwaniem ładu i piękna. Świadczy o tym wszystko, co wychodziło spod jej ręki i rodziło się na krosnach. Ale świadczy też dobro, które po cichutku, skromnie, na miarę możliwości świadczyła innym. Dlatego otaczały ją życzliwość i szacunek.
Bardzo daleka od komercjalizmu i krzykliwej reklamy – coraz częściej towarzyszących uprawianiu sztuki – w podhalańskim środowisku plastycznym uchodziła za niekwestionowany autorytet. Nie tylko z racji wieku, doświadczenia i dokonań, lecz przede wszystkim dzięki budzącej respekt osobowości. Dlatego też długo, bo od 1978 do '82 roku prezesowała Związkowi Polskich Artystów Plastyków w Zakopanem.

Pani Teresa Zydroń (z prawej) podczas 20-lecia Galerii Jatki Fot. Anna Szopińska

Nie pochodziła z Podhala, bo z powiatu brzeskiego, ale z Nowym Targiem związała się na większą część swojego 86-letniego życia. Jako absolwentka włókiennictwa i pedagogiki krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych, uprawiająca tkactwo, malarstwo i rysunek – swoje artystyczne i zawodowe życie związała z Cepelią. Przez prawie 30 lat, bo od 1952 do 1981 roku, była kierownikiem artystycznym i projektantką ponad 100 wzorów kilimów oraz tkanin dla Cepelii w Makowie Podhalańskim, Czorsztynie, Nowym Targu. Uczestniczyła w organizowanych przez Cepelię plenerach, wielokrotnie była nagradzana na Targach Wzornictwa. Specjalizowała się bowiem w jakże pracochłonnej, unikatowej już sztuce gobelinu. Jej dzieła trafiały do muzeów i zbiorów prywatnych w Polsce i za granicą. Można je było oglądać w warszawskiej Kordegardzie, w Zakopanem i Nowym Targu. Brała przy tym czynny udział w życiu i wystawach artystycznego środowiska obu powiatów, regularnie uczestniczyła w zakopiańskim Salonie i dorocznych Prezentacjach Nowotarskich, życzliwym okiem patrząc na poczynania młodych twórców.
We wrześniu jeszcze cieszyła się razem ze wszystkimi gośćmi 20-lecia nowotarskiej Galerii Sztuki BWA „Jatki", mając wtedy okazję do pogwarek również z artystami swojego pokolenia.
Wszystkie dzieła Pani Teresy – prócz warsztatowej perfekcji – odznaczają się znakomitą kompozycją, kolorystycznym wysmakowaniem, wysokimi walorami dekoracyjnymi, wyobraźnią, często także imponującym gabarytem. W otoczeniu tych prac zawsze robiło się cieplej i serdeczniej. Gobeliny nestorki nowotarskich artystów wiele razy trafiały – jako prezent pielgrzymek z miasta i z Podhala – do rąk Jana Pawła II.
Mimo doskwierających przez ostatnie lata trudności w poruszaniu się, artystka do końca była zaskakująco dzielna, nie traciła pogody ducha, życzliwej uprzejmości dla ludzi i żadnej z zalet swojego charakteru.
Cierpliwie i długo tkała bowiem lepszy, piękniejszy obraz rzeczy tego świata.