pozlata3NOWY TARG. To był naprawdę czarowny wieczór – upalny, w ciągle kwitnącym parku, w poświacie zachodu. Reszty dokonała Miejska Orkiestra Dęta, zaprosiwszy wczoraj swoich sympatyków z miasta i okolic na muzyczne pożegnanie wakacji.

Koncerty w parkowej altanie wskrzeszają międzywojenną jeszcze tradycję muzykowania na wolnym powietrzu. A orkiestra dęta – w dodatku tak sympatyczna jak nowotarska – wiadomo, przyciąga jak magnes. I widać było, jak spacerowicze, rowerzyści, korzystający z placu zabaw, z urządzeń gimnastycznych i boisk; mamusie i tatusiowie z wózkami - schodzili się, otaczając altanę. Ale była też spora grupa osób, które przyszły specjalnie na koncert i ławki wokół altany zasiadły jeszcze przed jego rozpoczęciem. Orkiestra bowiem już dorobiła się rzeszy fanów.

Choć pod rozłożystym dachem miejsce było tylko dla instrumentalistów, „za balaski" spontanicznie zaczęły wchodzić maluchy. Inne wdrapywały się na balustradę od zewnątrz. Kilkuletnie towarzystwo pląsało i klaskało w rytm marszowych melodii, bo taka wiązanka złożyła się na pierwszą część plenerowego koncertu. A gdy zabrzmiały dźwięki „Tańca węgierskiego" Johannesa Brahmsa, mali słuchacze przeszli do podskoków. Starszym słuchaczom też serca biły porywającą melodią.

Trudno się więc dziwić, że publika nie chciała Orkiestry wypuścić bez bisów, włącznie „z tym pięknym przejściem na trąbkę i saksofon". Kapelmistrz Marcin Musiak paniom odmówić nie mógł, instrumentaliści zagrali więc „Taniec węgierski ponownie, z jeszcze większym ogniem, choć w galowych mundurkach, przy niemałym wysiłku, musiało im być znacznie goręcej niż słuchaczom w cienkich koszulach, szortach i „miniówkach".

Koncert był częścią dwóch projektów - „Muzyczna Wizytówka Stolicy Podhala", który zrealizowano przy wsparciu finansowym Województwa Małopolskiego, a także "Muzyczna Wizytówka Nowego Targu", współfinansowanego przez Urząd Miasta. Wakacyjne miesiące dla Orkiestry, która koncertowała i na VII Pikniku Lotniczym, i na jarmarkowej scenie – były pracowite. Koncert w altanie miał żegnać lato, ale tak naprawdę, żegnał tylko kanikułę. Bo letni skwar bynajmniej nie słabnie. Nim przyjdą chłody – Orkiestra w pokaźnym już składzie z pewnością da się jeszcze namówić do umilenia kolejnych pogodnych wieczorów. Bo dużo radości niesie ludziom swoją muzyką.

Sala koncertowa pod chmurką

Fot. Anna Szopińska