orszaktrzech19NOWY TARG. Nie na wielbłądach, ale konno jadą góralscy Trzej Królowie, by oddać pokłon Dziecięciu narodzonemu w betlejemskiej stajence. A z nimi – cały tłum tych, którzy też chcą podążać za światłem. Orszak Trzech Króli, urządzany w święto Objawienia Pańskiego, staje się już nowotarską tradycją – tradycją coraz bogatszą w wydarzenia.

Tym razem, jak i ubiegłego roku, Orszak Trzech Króli wyruszył po południowej Mszy św. sprzed kościoła Najświętszego Serca Pana Jezusa, gdyż ta parafia, wraz z Burmistrzem, była organizatorem radosnego pochodu z przesłaniem nadziei. W gęsto sypiącym śniegu Orszak otwierała młodzież powiewająca flagami z symboliką hołdu mędrców ze Wschodu. Zaraz za nią jechali Trzej Królowie – konno, w koronach, w bogatych szatach. Byli to Maksymilian i Mateusz z Nowego Targu oraz Daniel z Działu. Dzieciaki niosły królewskie dary. Za królami – Oaza, ministranci, rodziny, członkowie parafialnych grup i wierni: starsi, młodsi, w średnim wieku, kilkoro radnych; wielu ludzi w papierowych koronach. – Przybieżeli do Betlejem pasterze!... – rozlegało się przez megafony, na przemian z okrzykami, które od ośmiu lat słychać już w kilkuset polskich miejscowościach:

- Bóg dał nadzieję – idźmy do Betlejem! - Bóg jest dla wszystkich – wysokich i niskich! - Bóg jest dla wszystkich – dalekich i bliskich! - Nie szukaj znaków – ruszaj w Orszaku! – Człowieku, do Boga niedaleka droga!

Tak Orszak zawędrował na rynek, gdzie u boku ratusza czekała już przygotowana scena i żywa szopka z baranami, owcami, sianem. W krótkim słowie zwrócił się do uczestników ks. proboszcz Stanisław Strojek i zaraz inicjatywę przejęła „najstarsza „Oaza” w archidiecezji krakowskiej.

Scenariusz do „Jasełek Teofila”, które wystawili oazowicze, napisał Marcin Kobierski, inicjator i reżyser niejednego już spektaklu przenikniętego religijną refleksją. Resztę organizował ks. Michał Mroszczak. Pomagali też inni księża.

W „Jasełkach Teofila” fabularny wątek rozpoczyna anioł, który chciałby dostać jakieś zadanie w obliczu takiego cudu, jakim jest przyjście na świat Boga w ludzkiej postaci. Anielskie pragnienie zostaje spełnione i otrzymuje on misję powiadomienia ludzi o narodzinach Zbawiciela. I cóż… klęska za klęską. Chciwiec zajęty jest liczeniem pieniędzy i podejrzliwością wobec każdego, kto się do niego zbliży. Astronom zwiastuna narodzin Dziecięcia upatruje w konstelacjach gwiazd i nie wierzy anielskim rewelacjom. Poetka szuka tylko weny i rymu do swoich wierszowanych uniesień. Modnisia może by i poszła do stajenki witać Dziecię, ale nic z jej szafy nie nadaje się taką chwilę…

Znękany i przepędzany przez wszystkich anioł już niemal traci nadzieję, że ktoś z ludzi posłucha i uwierzy. Wtedy podchodzą do niego dziewczęta. Słuchają, wierzą, chcą iść i oddać pokłon. A w stajence już pasterze, którzy pospieszyli najrychlej, troskliwy Józef i Matka, która nie chowa Dziecięcia dla siebie – bo Ono jest dla wszystkich. Z sercem skruszonym przychodzą do stajenki i ci, którzy wcześniej nie chcieli słuchać, nie chcieli wierzyć pogrążeni w swoich sprawach.

Jeszcze życzenia burmistrza Grzegorza Watychy – z przypomnieniem, że Nowy Targ wszedł właśnie w rok 40-lecia pamiętnej wizyty Papieża-Polska i Mszy na nowotarskim lotnisku, a zaraz potem – gromkie „Bóg się rodzi, moc truchleje!...” – i ustawianie par do poloneza po zaśnieżonej płycie rynku. Staropolska kolęda rozgrzała serca mimo mrozu. Uczestnicy Orszaku, za Maryją, Józefem i wodzirejem, pląsali najpierw parami, potem łącząc się w czwórki, ósemki, szesnastki, rozchodząc w ukłonach na dwie strony, a na koniec wijąc się wężem i trzymając za ręce.

Pinieniążki, które wpadły do puszek Orszaku, przeznaczone będą na wakacyjny wyjazd dzieci z uboższych rodzin. 

Orszak Trzech Króli stał się kolejnym wydarzeniem budującym lokalną wspólnotę.

Orszak Trzech Króli

Fot. Anna Szopińska