P3310885GORCE. Nieprzetarte, pełne głębokich zasp szlaki, powalone drzewa i czas wędrówki wielokrotnie dłuższy niż na drogowskazach. Ponadto – niebezpieczeństwo zabłądzeń, utraty sił i wychłodzenia. Takie niebezpieczeństwa czyhają na tych, którzy – mimo apeli dyrekcji Gorczańskiego Parku Narodowego o niewychodzenie w wyższe partie i ostrzeżeń Grupy Podhalańskiej GOPR, porywają się na wyprawy w Gorce.

Goprowcy Grupy Podhalańskiej, tuż po Sylwestrze brali już udział w akcji poszukiwawczej na terenie kopuły Turbacza i sprowadzali do schroniska mężczyznę, który osłabł w drodze. Sami docierali do niego kilka godzin.

Złamane pod ciężarem śniegu drzewa zalegają również na popularnych szlakach - zielonym i żółtym - od strony Nowego Targu na Turbacz. Inne drzewa mogą się złamać w każdej chwili, stwarzają więc realne zagrożenie dla wędrujących.  

Uprawiania turystyki zimowej w Gorcach zabronić oczywiście się nie da, nawet w ekstremalnych warunkach. Parkowcy i goprowcy mogą jedynie radzić: jak największą rozwagę i mierzenie zamiarów podług sił. Także aplikację „Na ratunek” i numer alarmowy GOPR-u w telefonie. Trzeba bezwzględnie pamiętać, że dzień jest krótki, śnieżna zadymka może w każdej chwili pogorszyć widoczność i spowodować zabłądzenie, a czasach przejścia obliczanych na letnią porę lepiej zapomnieć.  

 - W takich warunkach najlepiej poruszać się na paletach śnieżnych lub na nartach turystycznych – radzi Stanisław Chabrzyk, ratownik zawodowy z sekcji nowotarskiej Grupy Podhalańskiej GOPR. – Trzeba pamiętać o ubraniu „na cebulkę”, żeby uniknąć nadmiernego wychłodzenia i o odpowiednim wyekwipowaniu. Przetarta jest tylko trasa biegowa z Obidowej na Turbacz, ale i na niej mogą się pojawić przeszkody w postaci powalonych drzew.

Mimo tych apeli i ostrzeżeń, nie jest tak, że ruch na szlaku w stronę Turbacza zupełnie osłabł. Koło dyżurki przy Długiej Polanie przechodzi dziennie kilka osób ruszających w Gorce. Przeważnie są to narciarze na skiturach, zaprawieni w różnych warunkach i znający swoje możliwości.

W Gorcach - trudno

Fot. Anna Szopińska