luggage 933487 1280

Takie zapytania otrzymują w tym sezonie kwaterodawcy. Właściwie nie wiadomo czego się teraz spodziewać. Część gości odwołało rezerwacje, gdy nastała pandemia. Część rezerwuje, ale na wstępie pyta czy zachowane są wymogi sanitarne.

Chociaż na Krupówkach i na szlakach widać wczasowiczów, sezon letni jest dla Podhala słaby.

 

O to jak wygląda obecnie wynajem pytamy usługodawców z okolicy.

Rezerwacje są bardziej ostrożne, z niewielkim wyprzedzeniem. Klienci nie są pewni przyjazdu. Znikoma część pyta o środki zapobiegawcze COVID-19. Długość rezerwacji właściwie jak zwykle. Od jednego dnia do tygodnia – mówi nam właściciel obiektu Domki Białka.

Ogólnie można odczuć wzrost cen przy codziennych zakupach, więc odczuwają to i goście, i kwaterodawcy, którzy oprócz zwykłych kosztów zapewniają w swoich obiektach środki do dezynfekcji, niektórzy płacą też za ozonowanie. A co na to wczasowicze? Obecnie część wczasowiczów oczekuje niższych cen, niż w roku ubiegłym. Jeden z nich dziwił się, że za domek zapłaci więcej niż za pokój 2-osobowy.

W Białce latem gości jest zdecydowanie mniej, chociaż część osób docenia wieś za spokój. Przyjeżdżają też ci, którym służą termy. Jest to też miejsce wypadowe w góry.

Wiemy, że początek wakacji nie zapowiadał się ciekawie. Pytamy o to panią Annę, właścicielkę Pensjonatu Toporów: Rezerwacje zaczęły się od drugiego tygodnia lipca. Obecnie zainteresowanie jest mniejsze, ale powoli wszystko wraca do normy. Jest iskierka, bo zaczynają goście przyjeżdżać, ale rezerwacje są krótsze.

Dlaczego?

Myślę, że to wynika z braku urlopu, bo część ludzi musiała go wykorzystać przy lockdownie. Pani Anna zaznacza, że rezerwacje są z tygodnia na tydzień, nie tak jak wcześniej z dużym wyprzedzeniem. Mamy tylko nadzieję, że w Białce nie będzie wojny cenowej. Brakuje też klienta zagranicznego, a do tej pory było sporo Czechów, Słowaków.

Niektórym z usługodawców udaje się dostosować do sytuacji. Mowa tu o restauracjach, które zaczynają świadczyć dowozy. Jedną z nich jest Hawrań, usytuowany u podnóża wyciągu JurgowSki.

Restauracja jest przygotowana na sezon letni, planujemy dowozy ze względu na to, że nie wiadomo na ile potencjalny klient zechce przyjść do restauracji, ale restauracja spełnia wszystkie wymogi związane z bezpieczeństwem przeciw wirusowi.

Czy planujecie imprezy letnie? - pytamy: Na ten moment nie ma ich za bardzo, ale jesteśmy otwarci na klientów, wiadomo ze zgodnie z wymogami sanepidu i państwowej inspekcji sanitarnej – mówi nam pan Lesław Chowaniec - członek zarządu JurgowSki.

 

Miejsc noclegowych jest w okolicy bardzo dużo, właściciele czekają na gości, bo przy obecnej sytuacji każdy liczy na jaki taki zarobek.

W pierwszej kolejności schodzą te w centrum Zakopanego i wokół niego. Turyści wolą domki i apartamenty, bo mogą się w nich odizolować – tłumaczy właścicielka obiektu noclegowego – bardzo dużo rezerwacji się anulowało, zostało kilkoro stałych gości, którzy przyjeżdżają do nas od lat. Ale obłożenia nie ma, może połowa tego co było w zeszłym roku.

Co będzie dalej pytamy? Czas pokaże. Nie pokusimy się o prognozy. Boimy się, że lato będzie jeszcze w miarę, a w październiku wróci koronawirus, dojdzie do tego zwykła grypa, która też potrafi być groźna i wrócą obostrzenia. Branża turystyczna jest mocno narażona na wpływ pandemii.

Część wynajmujących z niepokojem patrzy na wzrost zachorowań w regionie. Czy wpłynie to na i tak znikomy ruch turystyczny? Kwaterodawcy wspominają też, że jeśli ilość zakażeń na Podhalu utrzyma się, mogą zostać wprowadzone obostrzenia lokalne. Dzisiejszy raport budzi nadzieję: tylko u jednej osoby potwierdzono COVID-19.

W okolicy widać skrajne podejścia do pandemii. Są tacy, którzy się jej boją i odwołują wczasy, albo oczekują, że wynajmujący zapewni czterodniowe przerwy między turnusami. Są też ci, którzy twierdzą, że wirusa nie ma i nie chcą dostosowywać się do reżimu sanitarnego. Trzeba ich pilnować i nakłaniać do przestrzegania zasad panujących w obiektach. A przecież nikt nie chce źle. Są wyznaczone zasady, więc obiekty muszą się do nich zastosować.

Inaczej sprawa wygląda w niewielkim Pensjonacie Jordanówka w Kluszkowcach. Obiekt ma zabookowane wszystkie miejsca aż do końca wakacji. Skąd takie zainteresowanie? O to pytamy Szymona Graniczkę - zarządcę obiektu:

Wydaje się, że ludzie szukają spokojnego miejsca, a takim jest nasz pensjonat. Co pewne, dużo znaczy otwarcie trasy rowerowej Velo Dunajec. W czasie pandemii wiele osób zaczęło jeździć na rowerach. Nasz obiekt to do tego dobre miejsce wypadowe. Chociaż trasa nie została jeszcze oficjalnie otwarta - działa. Ruch na niej jest spory. To był strzał w dziesiątkę.

Mimo wszystko teraz jeszcze jakoś leci, bo górale raczej nie nastawiają się na pełne obłożenie poza zimą. Niestety nie wiadomo jak ta zima będzie tu wyglądać i czego się spodziewać – stwierdza większość moich rozmówców. Może być tak jak ostatnio, że z dnia na dzień zostały nałożone obostrzenia i wprowadzono zakaz wynajmu. Jeśli ktoś utrzymuje się tylko z niego, może ciężko odczuć ekonomiczne skutki koronawirusa. Czy sytuację poprawią zapowiedziane bony turystyczne?