Dr Paweł Chruściel Fot. Anna SzopińskaPOWIAT NOWOTARSKI. Dobrą tradycją Powiatowej Stacji Sanepid stają się monograficzne prelekcje zaproszonych specjalistów, połączone z popularyzowaniem prozdrowotnych zachowań. Każde z takich spotkań dotyczy jednego z największych zagrożeń dla życia i zdrowia populacji. Było już o wirusie HPV, teraz przyszła kolej na nadciśnienie tętnicze.

Z Jolantą Balkalarz - Państwowym Powiatowym Inspektorem Sanitarnym Fot. Anna SzopińskaPonieważ ...i Jolantą Łapsą (pion promocji zdrowia) Fot. Anna SzopińskaŚwiatowy Uczestnicy konferencji Fot. Anna SzopińskaDzień Uczestnicy konferencji Fot. Anna SzopińskaZdrowia obchodzony jest tego roku pod hasłem „Zdrowe bicie serca" – gościem zaproszonym był znany nowotarski kardiolog, dr Paweł Chruściel.

Światowa Organizacja Zdrowia określa nadciśnienie tętnicze mianem „najpowszechniejszej na świecie choroby, której można zapobiegać". Z jego powodu rozwijają się dolegliwości układu krążenia, które są przyczyną 42 procent zgonów w Europejskim Regionie WHO. Nadciśnienie ogromnie zwiększa ryzyko chorób serca i nerek, a u wielu osób przebiega bezobjawowo. Dlatego nazywane jest „cichym zabójcą". Powoduje głównie zawał serca i udar mózgu.

Walce z tym ogromnych zagrożeniem – zwłaszcza w perspektywie starzenia się populacji - służą programy, które już przyniosły znaczący efekt. W Polsce sytuacja wyraźnie się poprawiła.

Warunek powodzenia to oczywiście odpowiednio wczesne rozpoznanie przeciwnika i większa świadomość.

- Leczenie choroby nadciśnieniowej nie polega na tym, że bierze się tabletki – zaznaczał prelegent, który wciąż spotyka się ze skutkami tego stanu rzeczy. – Tylko zmiana naszego sposobu postępowania może zapobiec najgorszemu. My sami musimy zapracować na to, żeby pożyć dłużej i w lepszej sprawności. Im wcześniej podejmiemy działania, tym mniejsze poniesiemy koszty jako pacjenci.

Okazuje się, że z chorych na nadciśnienie tylko 60 procent ma świadomość, że jest chora, z tych 60 procent tylko połowa się leczy, a tylko 25 procent z tej połowy robi to dobrze.

- Najgorszą możliwą koincydencją jest, jeśli na chorobę nadciśnieniową i czynniki ryzyka nałoży sie cukrzyca – mówił dr Chruściel. - Wtedy ryzyko udaru i zawału serca rośnie dwukrotnie.

Owe czynniki ryzyka są natomiast powszechnie znane: dieta bogata w tłuszcze nasycone, nadmierne spożycie soli (duże jej ilości zawierają zwłaszcza produkty przetworzone), nadwaga i otyłość, siedzący tryb życia i brak aktywności fizycznej, palenie tytoniu, stres, historia wysokiego ciśnienia krwi w rodzinie.

- Nie mamy wpływu na genetykę, ale możemy zmienić dietę, ograniczyć sól do ilości nie przekraczającej jednej łyżeczki a dobę – uświadamiał kardiolog. – Ilość spożytych tłuszczów podnosi poziom złego cholesterolu, a więc i śmiertelność. Najlepiej zastąpić nasze nawyki żywieniowe dietą śródziemnomorską, bogatą w ryby morskie – bardzo przyjazną dla człowieka, bez wieprzowiny, smalcu, tłustych mięs. Bardzo groźny czynnik obciążający to papierosy. Wypalenie tylko jednego powoduje skurcz tętnic utrzymujący się powyżej 6 godzin. Wpływa na tętnice sercowe i mózgowe. Trzy papierosy dziennie to już stały przykurcz - duża szkoda małym kosztem.

Specjalista potwierdził, że picie niewielkich ilości czerwonego wina wpływa korzystnie na układ krążenia, zmniejszając ilość chorób wieńcowych, ale... okazuje się też, że osoby pijące przewlekle mają więcej udarów mózgu. Mieszkańcy Włoch i południa Francji, dość skutecznie ratujący się czerwonym winem przed chorobami krążenia, z kolei znacznie częściej zapadają na raka i marskość wątroby.

Tak więc: regularnie kontrolujmy ciśnienie krwi, bo optymalny jego poziom to 120/80, a przy częstym poziomie 140/90 trzeba już poważnie się zaniepokoić. Przestrzegajmy zdrowej diety, zmniejszmy spożycie soli, odrzućmy papierosy i zmniejszymy spożycie alkoholu, uczmy się radzić sobie ze stresem. A przede wysokim – intensywna aktywność fizyczna zalecana jest co najmniej trzy razy w tygodniu, przez pół godziny.