slowacja pozarSŁOWACJA/TATRY. Dziś dogaszany był pożar lasu w Starym Smokowcu. W sumie wedle wstępnych ustaleń spaliły się 22 hektary lasu, z 50 ha młodnika, posadzonego tuż po katastrofie ekologicznej sprzed 9 lat. To wówczas ostry huragan powalił, co najmniej 14 tysięcy ha lasu.


Pożar wybuchł wczoraj w godzinach popołudniowych w pobliżu słowackiego Tatrzańskiego Parku Narodowego. Sucha ściółka, brak deszczu i wiatr sprawiły, że ogień, który wedle relacji tamtejszych służb pojawił się niespodziewanie na pobliskim graniczących z laskiem cmentarzu, dosłownie szalał, pochłaniając kolejne tereny.
Na miejscu akcji dzielnie walczyli przez dwie doby strażacy, zarówno z tamtejszych jednostek ochotniczych, jak i zawodowych. W sumie uczestniczyło w niej, co najmniej 20 wozów ciężkich. Był nawet zastęp strażaków z Levoczy.
Nie było im łatwo. Ogień przemykał szybko, pochłaniając kolejne drzewka. Było to tym bardziej niebezpieczne, że czerwony kur zagrażał w pewnym momencie nawet pobliskiemu miastu.
Dziś ogień dogaszano. Wciąż istnieje jednak groźba wybuchu na nowo pożaru, ze względu na silne wiatry. To, dlatego miejsce pogorzeliska jest wciąż monitowane. Nad miejscem pożaru do niedawna jeszcze latał helikopter z termowizyjną kamerą.
Na Słowacji w okolicy Starego Smokowca obowiązuje teraz zakaz wstępu do lasów.
Przypomnijmy. 10 listopada 2004 roku lasy otaczające Stary Smokowiec, niemalże zniknęły z powierzchni. Drzewa wiekowe łamały się, jak zapałki. W sumie wiatr powalił wówczas 14 tys. ha lasu, czyli ok. 60 procent populacji świerka w słowackich Tatrach Wysokich. Widok był makabryczny. Potem długo, bowiem przez ok. 2 lata Słowacy czyścili jeszcze swe lasy z złomów. Na południowych stokach było bowiem ok. 3 mln m sześciennych połamanego drzewa.
Szacuje się teraz, że las do wyglądu sprzed wichury ma szanse wrócić dopiero za ponad 60 lat.
Pożar na mniejszą skale był dziś i w polskich lasach, jednak na terenie Pienin. W Sromowcach Wyżnych na Wygonie strażacy OSP i JRG gasili zarzewie ognia.

Zdjęcia Mateusz Głodek

GALERIA