s1PIENINY. W ramach szczawnickich dni przyjaźni polsko-węgierskiej odbył się drugi z kolei nocny spływ Dunajcem im. Józefa Szalaya. Zaprosili na niego ambasador Republiki Węgierskiej w Polsce Ivan Gyurcsik oraz burmistrz miasta i gminy Szczawnica Grzegorz Niezgoda.

Nocne spływy w swoim założeniu nawiązują do tradycji organizowania takich w XIX wieku przez właściciela uzdrowiska szczawnickiego dla uatrakcyjnienia pobytu gości i kuracjuszy. Były wówczas wydarzeniem, przygotowywano się do nich, nadawano s2s3s4s5s6s7s8s9s10s11s12s13s14odpowiednią oprawę, z wystrzałami moździerzy włącznie.

Organizowane obecnie spływy powoli staną się jedną z większych atrakcji uzdrowiska, jeżeli już nimi nie są. Wielka w tym zasługa Polskiego Stowarzyszenia Flisaków Pienińskich, bez których taki spływ nie mógłby się odbyć. Podjęli pomysł i przygotowują go perfekcyjnie.

Uroczysty orszak samego Józefa Szalaya w otoczeniu rodziny, bliskich i gości, przebranych odpowiednio do epoki, poprzedzony muzyką góralską, przeszedł tym razem spod sceny pod kolejką na Palenicę, reprezentacyjną promenadą miasta nad Grajcarkiem do przystani w Pieninach. Tu czekali flisacy zapraszając na łodzie. W pierwszej zasiadł, jak tradycja nakazywała, Józef Szalay z najbliższą świtą, w następnych jego goście i jak w ubiegłym roku liczni uczestnicy z Węgier.

Trasa spływu z pochodniami prowadziła do przystani na Piaskach w Szczawnicy Niżnej, tu wszyscy zostali uroczyście przyjęci, paliły się ogromne watry, grała muzyka, częstowano czym chata bogata, tak by wszyscy zapamiętali gościnę w zdroju szczawnickim. Bawić się w dobrym stylu w Szczawnicy potrafią wszyscy – mieszkańcy i goście.Cóż, pozostało coś z tej szalayowskiej tradycji i będzie sławić uzdrowisko, jak za dobrych lat bywało.

Patronat honorowy nad imprezą przyjął marszałek województwa małopolskiego Marek Sowa, a organizacyjnie przygotowali pracownicy Miejskiego Ośrodka Kultury w Szczawnicy pod kierownictwem Piotra Gąsienicy.

Zdjęcia Ryszard M. Remiszewski