111mpocr111

SPORTY EKSTREMALNE. 9 medali w rozegranych w ten weekend w Gdyni pierwszych w historii oficjalnych Mistrzostwach Polski w Biegach z Przeszkodami wywalczyli reprezentanci Podhalańskich Dzików Gorący Potok Szaflary.

Udział w MP wzięła liczba blisko pół tysiąca zawodników i zawodniczek z tzw. rankingu.

Trasa biegu wiodła m.in. po terenach Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego, gdyńskiej plaży oraz Advanture Park.

Pierwszego dnia ścigano się na dystansie 15 kilometrów. Do pokonania było aż 50 przeszkód o przeróżnej skali trudności. Nie każdy dotarł do mety.

W kategorii open na trzecim stopnia podium stanął Bartosz Świętek, który jednocześnie był najlepszy w kategorii wiekowej 18-24. W tej samej grupie wiekowej trzecie miejsce wywalczyła Kamil Gałdyn. Brąz z kategorii Masters wywalczył z kolei Robert Krzystyniak, a w kategorii 30-34 Piotr Prusak.

O olbrzymim pechu mówić może jeden z głównych faworytów do zwycięstwa w Elicie, Dawid Hajnos, który – podobnie jak spora ilość innych zawodników ze ścisłej czołówki - zbiegł z trasy, wskutek czego został zdyskwalifikowany.

Dzień później rywalizowano na 5 kilometrów. Tutaj na zawodników czekało 30 przeszkód. Za swoją pomyłkę z dnia poprzedniego „odkuł” się Hajnos, który w kategorii „open” i równocześnie w kategorii wiekowej 18-24 wywalczył medal srebrny. Złote medale zawisły na szyjach Pruska oraz Krzystyniak (Masters).

- Oczywiście wydarzenia z pierwszego dnia sprawiły, że mam spory niedosyt. Szczególnie, że była realna szansa na medal – przyznaje HajnosSam nie wiem jak wytłumaczyć to co się stało. Starałem się dogonić zawodników będących przede mną. Nie spostrzegłem w porę że zbiegli z trasy i zrobiłem to samo. Nie ma jednak tego złego. Sportowa złość jaka była we mnie po pierwszym dniu, dodała mi sił i energii w drugim dniu. Skończyło się srebrnym medalem, który daje mi dużo satysfakcji – dodał świeżo upieczony wicemistrz Polski.

Nie do końca zadowolony ze startu w Mistrzostwach, mimo dwóch zdobytych medali, był Krzystyniak.

- W pierwszym dniu organizm odmówił mi posłuszeństwa. Coś, gdzieś najwyraźniej zawaliłem w przygotowaniach. Nie byłem po prostu sobą. Dzień później już było lepiej. Cieszę się z medali swojej kategorii, ale w open celowałem wyżej – przyznaje Krzystyniak, w którego opinii poziom Mistrzostw był wysoki: - W skali ocen 1-10, daję „dychę” – podkreśla.

W październiku obaj zawodnicy wezmą udział w Mistrzostwach Świata które odbędą się w Londynie.

Sukcesy z niedosytem