11aadomailkasas111

SPORTY WALKI. Złość, żal, smutek to tylko niektóre z odczuć jakie towarzyszą Bartłomiejowi Domalikowi po występie w Mistrzostwach Europy w low-kick które wciąż trwają w Bratysławie. Zawodnik Jarosz Fight Club, który był jednym z 9 reprezentantów Polski, zakończył turniej już na pierwszym pojedynku.

Domalik przegrał w mocno kontrowersyjnych okolicznościach, niejednogłośną decyzją (1:2) sędziów, z reprezentantem Turcji Onurem Celikiem.

Rabczanin podkreśla, że moralnie czuje się jednak stu procentowym zwycięzcą tego pojedynku.

- Nie wiem, nie potrafię zrozumieć skąd taka decyzja sędziów. Ja wiem że wygrałem tą walkę. Wszyscy w koło to podkreślali. Czułem to w ringu. Miałem ten pojedynek pod pełną kontrolą. Mieliśmy podgląd na punktację. Pierwszą, drugą i połowę trzeciej rundy prowadziłem. Potem nagle nie wiedzieć czemu moja przewaga zaczęła topnieć. Punktowany były tylko ciosy Turka – podkreśla Domalik, który nie ukrywa wielkiego rozczarowania takim obrotem spraw: - Trzy miesiące przygotowywałem się do Mistrzostw Europy. Trenowałem dwa razy dziennie. Wszystko temu podporządkowałem. I wszystko poszło na marne. Czuję się po prostu oszukany – wyjaśnia zawodnik Jarosz Fight Club, któremu w przygotowaniach do startu w ME pomogły firmy: Słonex 2, Hotel Bystra, Kapturkiewicz.otomoto.pl, Sponti.eu Hot Chicken Bar, Trak Pol, Bakcykl Ink Studio Tatuażu oraz Wójciak Trans.

O wielki pechu może mówić z kolei nowotarżanin Adam Abood Al. Hasani z klubu NKSW Hoły Team, który również miał wystąpić w ME. Przeszkodziły mu tym problemy zdrowotne.