konieczny

PIŁKA NOŻNA. Dwaj młodzi piłkarze wywodzący się z klubów podhalańskich: 17 letni Daniel Duda i o rok starszy Jarosław Konieczny (na zdjęciu) znaleźli się na celowniku klubów z polskiej ekstraklasy.

Duda – wychowanek Lepietnicy Klikuszowa Obidowa a obecnie zawodnik czwartoligowej Kotelnicy Watry Białka Tatrzańska wyjeżdża w niedzielę na testy do grup młodzieżowych Lecha Poznań. Ma tam przebywać przez cztery dni i trenować z zespołem do lat 16: - Daniel wpadł w oko skautowi drużyny z Poznania podczas meczu sparingowego jaki rozgrywaliśmy przed trzema tygodniami w Muszynie. Minęło kilka dni i do klubu faxem przyszło oficjalne zaproszenie. To dla tego chłopaka olbrzymia szansa. Jest z nami od ponad pół roku i po tym okresie czasy mogę zapewnić, że jest to na pewno zawodnik z olbrzymimi potencjałem, którego jeżeli ktoś dobrze poprowadzi to może sporo osiągnąć w piłce. Wszyscy trzymamy za niego kciuki – twierdzi prezes klubu z Białki Andrzej Rabiański.

Z kolei Konieczny, którego macierzystym klubem jest Korona Piekielnik ostatnimi dniami przebywał na testach w zespole Młodej Ekstraklasy Górnika Zabrze. W trakcie trzech dni odbył kilka treningów z drużyną trenera Józefa Dankowskiego oraz wystąpił w meczu sparingowym przeciwko drużynie GKS Katowice: - Jarek przekonał do siebie trenera Dankowskiego i na chwilę obecną jesteśmy w trakcie załatwiania formalności transferowych. Co ważne w umowie jest punkt, który wyraźnie wskazuje, że Jarek będzie trenował i grał z drużyną Młodej Ekstraklasy a nie grupami młodzieżowymi – informuje Paweł Podczerwiński, pełniący rolę skauta klubu z Zabrza na terenie Małopolski, który pilotuje sprawę Koniecznego: - Mniej więcej od roku przyglądałem się Jarkowi. Z czystym sumieniem poleciłem go Górnikowi a fakt, że znalazł on uznanie w oczach tak doświadczonego trenera jakim jest trener Dankowski najlepiej dowodzi, że jest to materiał na dobrej klasy zawodnika. Oczywiście przed nim jeszcze bardzo dużo pracy i to od niego, od jego podjeścia do treningów zależy czy zdoła się przebić wyżej – dodaje Podczerwiński.