11jarmuta-plomien111

PIŁKA NOŻNA. Drugie z rzędu zwycięstwo odnieśli w lidze okręgowej piłkarze Jarmuty Szczawnica, którzy na swoim boisku ograli jednego z głównych faworytów do awansu Płomienia Limanowa. Wciąż nie wiedzie się za to Huraganowi Waksmund, który przegrał trzeci kolejny mecz tym razem w Piwnicznej z Ogniwem.

Jarmuta Szczawnica – Płomień Limanowa 2:1 (0:1)
Bramki: 0:1 Łątka 3, 1:1 Borucki 47, 2:1 M. Pietrzaka 72.
Jarmuta: Bobak – Ł. Wiercioch, Ojrzanowski ŻK, Diop, Mlak – Waligóra (46 Borucki), M. Pietrzak, Hrydziuszko, Pawełczak – J. Pietrzak, Jasiurkowski (85 Urban).
Płomień: Wydra – Sułkowski, Zawada, Michura, S. Koza (62 Jantas) – K. Koza, Ociepka (80 Duch), Musiał ŻK, Łątka ŻK – Boczoń (65 Janczy), Bukowiec.
Sędziował: Bogusław Bożek z Gorlic. Widzów: 250

Mecz lepiej zaczął się dla gości, którzy już w 3 min objęli prowadzenie. Łątka znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem Jarmuty i pokonał go płaskim strzałem z 11 metrów. Wyrównać mógł w 30 min Jasiurkowski, ale piłka po jego uderzeniu z rogu „szesnastki" trafiła w słupek. Szalę zwycięstwa Jarmuta przechyliła po przerwie. Już w 47 min było 1:1 po ładnym strzale bezpośrednio z rzutu wolnego Boruckiego. Mecz rozstrzygnął się w 72 min. Strzał Pawełczaka, Wydra obronił ale wobec dobitki M. Pietrzaka był już bez szans.

- Dobry wynik w meczu przeciwko dobrej drużynie. Satysfakcja jest więc spora. Mecz nie ułożył się nam najlepiej, ale potrafiliśmy opanować nerwy i w drugiej połowie zagraliśmy już bardzo dobrze, co też przyniosło wymierne efekty – cieszył się po meczu trener Jarmuty, Jerzy Grabara.

FOT. Rzusto/Wojtek Niezgoda.

Ogniwo Piwniczna – Huragan Waksmund 1:0 (1:0)
Huragan: Rejczak – J. Mroszczak, B. Handzel, K. Potoczak, J. Mroszczak (72 Siuty) – Józefczak (53 M. Potoczak), Maciasz, Chorążak, P. Mozdyniewicz (63 B. Mroszczak) – W. Zagata, K. Waksmundzki (53 Cyrwus).

Jedna sytuacja wystarczyła gospodarzom do zwycięstwa. W 10 min po rzucie wolnym i niepewnej interwencji defensywy Huraganu jeden z zawodników Ogniwa posłał piłkę z 3 metrów głową do bramki. W kolejnych 80 minutach to piłkarze z Waksmunda przeważali i to momentami bardzo wyraźnie. Niestety razili przy tym niesamowita wręcz nieskutecznością. M.in. Chorążak trafił w spojenie słupka z poprzeczką, sytuacji sam na sam z bramkarzem nie wykorzystał W. Zagata, w dogodnych sytuacji pudłowali Józefczak, K. Waksmundzki, Maciasz, a uderzenie M. Potoczaka w świetnym stylu wybronił golkiper Ogniwa.

- Powiem szczerze że obawiałem się tego meczu. Nie wiedziałem jak zareaguje zespół po bardzo słabym spotkaniu z Sokołem Słopnice. Reakcja była pozytywna. Przegraliśmy, ale naprawdę tym razem nie mam nic do zarzucenia drużynie. Naprawdę to był dobry mecz w naszym wykonaniu. Brakowało przede wszystkim szczęścia i zimnej krwi w sytuacjach, których mieliśmy w tym meczu naprawdę bardzo wiele. Niestety taka jest piłka. Liczą się gole, a nam ich w tym meczu zabrakło – ocenił trener Huraganu, Marcin Zubek