IMG 0104

PIŁKA NOŻNA. W siódmej kolejce spotkań piłkarze Wolskiego Lubania Maniowy w dramatycznych okolicznościach pokonali 2:1 na swoim boisku drużynę BKS Bochnia, strzelając zwycięskiego gola w drugiej minucie doliczonego czasu gry.

Tym samym los po części oddał maniowianom to co odebrał im w meczach tego sezonu przeciwko Juvencie Starachowice i Popradowi Muszyna, kiedy to właśnie gole tracone po regulaminowym czasie decydowały o ich przegranych. Bohaterem spotkania został Sebastian Świerzbiński, który w 92 minucie zdobył zwycięską bramkę. To pierwszy jego gol w barwach Lubania. :- Strasznie się cieszę, że właśnie w takich okolicznościach przyszło mi się cieszyć z mojej pierwszej bramki w Lubaniu. Przyznam, że sam już byłem podenerwowany tym, że od tylu kolejek nie potrafię wpisać się na listę strzelców. Na szczęście wreszcie się doczekałem. Najważniejsze, że udało się nam wygrać mimo iż spotkanie długo nie układało się po naszej myśli. Zwłaszcza w drugiej połowie długo nic nam nie wychodziło. Waliliśmy głową w mur. W końcówce los wreszcie się do nas uśmiechnął. Dla takich chwil jak dzisiaj warto żyć i uganiać się po boisku za piłką – powiedział tuż po spotkaniu autor decydującego trafienia.

GALERIA z MECZU

Wolski Lubań Maniowy - BKS Bochnia 2:1 (0:1)
0:1 Zubel 28, 1: 1 Komorek 82, 2:1 Świerzbiński 90. Sędziował Waldemar Pyznar z Gorlic. Żółte kartki: Marut, Czapeczka. Widzów: 300
Lubań: Okręglak - Anioł (68 Jandura), Gąsiorek, Gubała, Górecki - Pietrzak, Hałgas (71 Budz), Krzystyniak (58 Gołdyn), Komorek, Świerzbiński, Bachleda (89 Ostachowski).
Bochnia: Pączek - Komenda, Potańczyk (90 Wasyl) , Marut, Piech - Siwek, Turczyn (66 Bębenek), Rynduch (62 Kaczmarczyk), Czapeczka (78 Fortuna), Siwek - Zubel.

Jak padły bramki?
0:1 28 min – Siwek na prawej stronie minął obrońców, będąc tuż przy końcowej linii boiska zacentrował na 5 metr gdzie głową piłkę do bramki skierował Zubel.
1:1 82 min – świetne, precyzyjne prostopadłe podanie 17 letniego Jandury to Komorka a ten mimo asysty obrońcy zdołał ją przyjąć, następnie uderzył z 20 metrów i futbolówka po odbiciu się od poprzeczki wpadła do bramki.
2:1 90+2 min - Pietrzak po lewej stronie dynamicznie wbiegł w pole karne, dograł wzdłuż linii bramkowej a zamykający akcję Sebastian Świerzbiński z bliska dopełnił formalności.

Zdaniem trenerów:
Marek Żołądź, Lubań: Jestem tak wyczerpany emocjonalnie, że nawet nie mam sił cieszyć się z tego zwycięstwa. To była istna huśtawka nastrojów. Trzeba obiektywnie stwierdzić, że poza ostatnim kwadransem pierwszej połowy zagraliśmy bardzo słabe spotkanie. W tym właśnie okresie stworzyliśmy sobie sytuację do zdobycia gola. Nie potrafiliśmy ich jednak wykorzystać, co wprowadziło nerwowość w naszej grze. Sztuką jest jednak wygrać, gdy mecz się nie układa. To nam wreszcie dziś dopisało szczęście. Takie mecze budują drużynę i mam nadzieję, że w kolejnych meczach już nie będziemy musieli przeżywać takich chwil jak w tym pojedynku. Posyłając w bój Mirka Jandurę postawiłem wszystko na jedną kartę. Musieliśmy zagrać bardziej ofensywnie. Mirek świetnie wywiązał się ze swojej roli i dał po raz kolejny poważny argument aby częściej na niego stawiać. Przyznam, że trochę mi szkoda zespołu gości bo kto jak kto, ale ja doskonale wiem jak oni się czuli po przegranej w takich okolicznościach.

Marcin Leśniak, Bochnia: Ciężko pozbierać się po takim spotkaniu. Uważam, że najsprawiedliwszym wynikiem byłby w tym spotkaniu remis. Mogliśmy i powinniśmy nawet ten mecz wygrać. Dwa razy Sławek Zubel spudłował a on zwykle nie marnuje takich sytuacji. Pretensji do niego nie mam. On już wygrał nam wiele spotkań i słabszy występ może mu się przytrafić. W pierwszej połowie mieliśmy dużo szczęścia, ale w drugiej długo na niewiele pozwalaliśmy rywalom. Tym wystarczyło jednak 10 minut aby zmienić oblicze meczu. Trudno. Taki jest sport. Nie zawsze jest sprawiedliwy.