11szaflay wara111

PIŁKA NOŻNA. W 21 kolejce spotkań grupy wschodniej IV ligi w derbowym starciu dwóch podhalańskich drużyn Szaflary przegrały na boisku w Nowym Targu 0:3 z Watrą Białka Tatrzańska. W Tuchowie przegrało także borykające się z problemami kadrowymi Zakopane. Tempa nie zwalania za to lider tabeli Lubań Maniowy. Tym razem ekipa Łukasza Biernackiego zaliczyła wyjazdowe zwycięstwo w Ciężkowicach.

Szaflary – Watra Białka Tatrzańska 0:3 (0:1)
Bramki: 0:1 Ł. Remiasz 17, 0:2 Remiasz 67, 0:3 Remiasz 88.
Szaflary: Nykaza – Stanczak (46 Kantor), D. Antolak, Strama, Bierówka – Dudzik, Jarząbek, F. Kamiński, R. Antolak ŻK – Baboń (46 Gogolak), Maciaś.
Watra: Majerczyk – Kuchta, Łojek, Bartos, Kowalczyk ŻK – Zagata (46 Dudek ŻK), Petrus (83 Kalita), Kostruko ŻK, Stopka – Ł. Remiasz (90 Rabiański), Lichacz.
Sędziował: Albert Brudny z Tarnowa: Widzów: 150

Już pierwsza bramkowa sytuacja w tym spotkaniu była skuteczna. Miało to miejsce w 17 min. Watra wyprowadziła składny kontratak. Kowalczyk ze środka boiska zagrał na lewą stronę do Stopki, ten podbiegł z piłką kilka metrów, zacentrował w pole karne, gdzie Remiasz po przyjęciu futbolówki „kropnął” nie do obrony. Szaflary ruszyły do odrabiania strat i na kilka minut zyskały sporą przewagę, w trakcie których kolejno R. Antolak, Maciaś i Jarząbek próbowali mocnych uderzeń z dystansu. W każdym z tych przypadków świetnie interweniował jednak bramkarz Watry Majerczyk.

Druga połowa także zaczęła się od okazji Szaflar. Po rzucie rożnym z najbliższej odległości – mimo trudnej pozycji - uderzał Gogolak, ale i tym razem Majerczyk ofiarną interwencją zapobiegł utracie gola. W 67 min Watra wyprowadziła kolejny zabójczy kontratak. Tym razem Petrus z okolic środka boiska, prostopadły podaniem za plecy obrońców rywala, puścił w bój Remiasza. Ten znów popisał się dokładnym przyjęciem, a następnie mocny, precyzyjnym uderzeniem. W 88 min napastnik Watry skompletował hat-tricka, tym samym stawiając pieczęć na zwycięstwie swojego zespołu. W tym przypadku dogrywał mu Kuchta, a Remiasz uderzył z bliska na tyle mocno, że piłka po rekach interweniującego Nykazy znalazła się w bramce.

GALERIA Z MECZU

- Kolejny raz przegrywamy, choć wcale dużo nie ustępowaliśmy przeciwnikom. Wydaje mi się, że wynik końcowy nie do końca odzwierciedla przebieg wydarzeń na boisku. Niestety, kolejny raz popełnialiśmy kosztowne błędy w defensywie, po których traciliśmy bramki. Jakoś nie możemy znaleźć optymalnego zestawienia linii obronnej – powiedział trener Szaflar, Stanisław Budzyk.

- Graliśmy konsekwentnie, do tego wreszcie byliśmy skuteczni, w czym oczywiście największa zasługa Łukasza Remiasza, który wiosną jest prawdziwą naszą siłą napędową. Do tego świetnie swoją robotę wykonał w naszej bramce Krystian Majerczyk, podtrzymując zespół w trudnych momentach. Nic, tylko się cieszyć – podkreślił trener Watry, Mirosław Kalita.

Ciężkowianka Ciężkowice – Lubań Maniowy 1:2 (0:0)
Bramki dla Lubania: Basisty 73, S. Kurnyta 74.
Lubań: Świerad – Młynarczyk, D. Firek, Czubiak (89 Gołdyn), Migacz – Nowak, Kurnyta, Jandura (65 Ziemianek), Karkula, M. Firek – Basisty.

Po pierwszej bezbramkowej połowie, w drugiej pierwsi z gola – w 64 min – cieszyli się gospodarze. Lubań szybko straty odrobił i to z nawiązką. W ciągu niespełna dwóch minut, najpierw Basisty w zamieszaniu w polu karnym gospodarzy, a następnie Kurnyta po zagraniu od Migacza, wpisywali się na listę strzelców.

- Bardzo trudne spotkanie, głównie ze względu na fatalny stan boiska. Było bardzo grząsko i z czasem murawa zamieniła się w jedno, wielkie błoto. Dlatego najważniejsze, że udał się wygrać. Styl w takim wypadku nie jest istotny – ocenił trener Lubania, Łukasz Biernacki.

Tuchovia Tuchów – KS Zakopane 3:1 (1:0)
Bramka dla Zakopanego A. Król 75.
Zakopane: Dziedzic – Floryn, Gubała, Murzyn, Król - Nowobilski ŻK, ŻK, CZK 70, Drabik, Chowaniec (46 Kurnyta), Kasperczy - Bibro, Czubernat (80 Pawlik)

Jeszcze do przerwy Podhalanie trzymali się dzielnie nie licząc ostatniej minuty pierwszej odsłony spotkania. Wtedy to gospodarze przeprowadzili oskrzydlającą akcje, a obrońcy Zakopanego nie upilnowali jednego z miejscowych graczy, który strzałem z bliskiej odległości zdobył prowadzenie dla gospodarzy. Gol do szatni podziałał na zakopiańczyków paraliżująco i gospodarze w drugiej połowie spotkania panowali na boisku już niepodzielnie. Konsekwencją tej przewagi były zdobyte przez nich kolejne dwie bramki. Na domiar złego Kamil Nowobilski po drugiej żółtej kartce musiał opuścić boisko i goście grali w liczebnym osłabieniu. Nie przeszkodziło to im zdobyć honorowego gola, którego autorem był Andrzej Król.

- Niestety braków z zimowego okresu przygotowawczego nie da się nadrobić. Zawodnicy grają ambitnie do tego momentu gdy starcza im sił. Na dodatek strata bramki wprowadza do drużyny zniechęcenie i frustrację. To oczywiście ma wpływ na grę poszczególnych zawodników i całej drużyny. W pierwszej połowie gra była wyrównana, ale już druga część meczu przebiegała pod dyktando gospodarzy - podsumował mecz trener Zakopanego Grzegorz Tatar.