IMG 1580

PIŁKA NOŻNA. W 11 kolejce spotkań grupy małopolsko-świętokrzyskiej gracze Wolskiego Lubania Maniowy przegrali w Krakowie z Hutnikiem 1:3. Losy meczu rozstrzygnęły się w drugiej połowie spotkania.

Po pierwszych, wyrównanych 45 minutach to Lubań prowadził. W 18 min po faulu na Jacku Pietrzaku, rzut karny wykorzystał Sebastian Świerzbiński. Po zmianie stron mecz jednak nabrał innego oblicza. Tuż po wznowieniu gry niepilnowany w polu karnym Krzysztof Świątek doprowadził do wyrównania a po kolejnych 15 minutach po raz drugi wpisał się on na listę strzelców, celnie strzelając z 11 metrów po faulu Marcina Bobaka. W 72 min napastnik Hutnika mógł skompletować hat-tricka bowiem po raz drugi w tym spotkaniu gospodarze mieli rzut karny. Tym razem jednak świetnie w bramce Lubania spisał się Wojciech Okręglak. Świątek dopiął jednak swego w 90 minucie meczu, wykańczając szybki kontratak swojego zespołu i pieczętując tym samym zwycięstwo gospodarzy.

Hutnik Nowa Huta – Wolski Lubań Maniowy 3:1 (0:1)
0:1 Świerzbiński 18 z karnego, 1:1 Świątek 46, 2:1 Świątek 62 z karnego, 3:1 Świątek 90.
Lubań: Okręglak – Anioł, Gąsiorek, Górecki, Bobak (65 Gubała) – Komorek, Krzystyniak (52 Hałgas), Świerzbiński, Pietrzak – Bachleda (80 Jandura), Firek (63 Gołdyn).

Zdaniem trenera:
Marek Żołądź, Lubań: Mimo porażki jestem zadowolony z postawy zespołu. Zwłaszcza w pierwszej połowie świetnie wyglądaliśmy. W tej części gry gospodarze poza jedną sytuacją tuż na początku meczu, nie zagrozili nam zbytnio. A jedeb z naszych kontrataków dał nam prowadzenie. W przerwie uczulaliśmy się aby zacząć drugą połową bardzo uważnie. Niestety już na samym początku tej części gry nie ustrzegliśmy się błędu w ustawieniu i rywale to wykorzystali. Potem mieliśmy okazję na drugą bramkę, ale po akcji Komorka, strzał Pietrzaka instynktownie wybronił bramkarz Hutnika. Drugiego gola straciliśmy po kontrowersyjnym w naszym mniemaniu rzucie karnym, za rzekomy faul Marcina Bobaka. Strata trzeciej bramki to była już konsekwencja tego, że zaatakowaliśmy całym zespołem. Mieliśmy kilka stałych fragmentów gry, ale piłka nie chciała wpaść do bramki.