11aaapokrosmo1111

PIŁKA NOŻNA. Piłkarze Podhala Nowy Targ w pierwszym w rundzie wiosennej rozgrywek 3 ligi spotkaniu na własnym boisku zremisowali bezbramkowo z Karpatami Krosno. Dla nowotarżan, którzy nie kryją wysokich aspiracji, przeciwnie niż dla krośnian, ten wynik należy traktować raczej jako stratę dwóch punktów, niż zysk jednego.

To że pierwsza połowa bramek nie przyniosła była tylko i wyłącznie skutkiem braku skuteczności graczy Podhala. Bo okazji do ich zdobycia gospodarze – grający pomysłowo i z rozmachem - mieli sporo. Szczególnie pierwsze 30 minut to duża ich dominacja. Gra toczyła się praktycznie cały czas na połowie Karpat. Co z tego, skoro Podhalanie marnowali okazję za okazją.

Dwukrotnie po bardzo precyzyjnych dośrodkowaniach z rzutu wolnego Michała Nawrota, z bliska główkował Artur Pląskowski. Raz w ogóle nie trafił w bramkę, a za drugim razem uderzył zbyt lekko by zaskoczyć dobrze ustawionego Mateusz Krawczyka. Pląskowski powinien także lepiej zachować się w 15 min, kiedy po koronkowej akcji Przemysława Piwowarczyka z Szymonem Kuźmą, piłka dotarła do niego na 5 metr. Przy próbie oddania strzału nie trafił jednak czysto w futbolówkę, co prawda dopadł do niej jeszcze Marcin Przybylski i skierowała ją do bramki, ale był na pozycji spalonej i sędziowie słusznie gola nie uznali.

Pojedynek z bramkarzem Karpat przegrał też w tej odsłonie Daniel Barbus, który w innej sytuacji minimalnie chybił z dystansu. Za te zmarnowane okazje gospodarzy w 31 min mógł skarcić Dawid Cempa, ale i on w doskonałej sytuacji, będąc 4 metry przed nowotarską bramką, fatalnie przestrzelił.

W drugiej połowie gra już zdecydowanie się wyrównała, a długimi momentami to goście sprawiali lepsze wrażenie. Za to gracz Podhala mocno obniżyli swoje loty i w niczym nie przypominali zespołu z pierwszych 45 minut.

I to właśnie przyjezdni jako pierwsi stanęli w tej części gry przed zdobyciem gola. Ponownie we znaki obrońcom Podhala dał się dysponujący świetnymi warunkami fizycznymi Cempa, który wbiegł w pole karne, oddał strzał ale Eryk Niemira dobrze interweniował.

W 58 min Podhale miało rzut wolny na 20 metrze przed bramką Karpat. Michał Nawrot uderzył nad murem, ale piłka trafiła tylko w poprzeczkę.

W 64 i 73 min ponownie okazje mieli przyjezdni, a konkretnie Adrian Buszta. W pierwszym przypadku jego strzał wybronił Niemira, w drugim gracz Karpat nie sięgnął piłki będąc tuż przed bramką Podhala.

W końcowych 15 minutach przycisnęli gospodarze. W 78 min indywidualną akcję niemal od połowy boiska przeprowadził Pląskowski, ale uderzał na bramkę z ostrego kąta i Krawczyk piłkę odbił. Dobitka Marka Mizi była niecelna. Bramkarz gości świetnie zachował się w 83 min, kiedy najpierw obronił strzał z 18 metra Sebastiana Dziedzica, a następnie dobitkę Sebastiana Świerzbińskiego. W 88 min po raz kolejny Pląskowski był bliski szczęścia, ale i tym razem zabrakło mu precyzji. Po dograniu Mizi, główkował „szczupakiem” ale chybił.

- Chcieliśmy bardzo zacząć rundę na swoim boisku od zwycięstwa. Z początku nieźle to wyglądało, ale też z każdą minutą przeciwnik grał lepiej. Widać było że był dobrze przygotowany do tego meczu. Nie udało się wygrać, ale też ważne że nie przegraliśmy – powiedział po spotkaniu zawodnik Podhala, Dawid Dynarek.

GALERIA Z MECZU

- Przede wszystkim muszę pogratulować swoim zawodnikom, bo wykonali dzisiaj kawał dobrej roboty. W przerwie odrobiliśmy lekcje, bo pierwsza połowa była zdecydowanie pod dyktando gospodarzy. W drugiej już nasi młodzi zawodnicy zagrali przede wszystkim odważniej. To my w tej części kreowaliśmy grę  i mieliśmy więcej sytuacji. Podhale już specjalnie nie miało pomysłu aby nam zagrozić. Mecz zakończył się remisem, i myślę, że to najbardziej sprawiedliwy wynik. Cieszymy się, że z ciężkiego terenu wywozimy punkt, który w perspektywie walki o utrzymanie może być bardzo istotny - trener Karpat, Dariusz Jęczykowski

- Początek należał do nas. Mieliśmy dużo sytuacji który nie udało się wykorzystać. A to było kluczem do sukcesu w tym meczu. Później brakowało nam dokładności i pomysłu na grę. Pojawiła się nerwowość i niedokładność. Szkoda straconych dwóch punktów, bo liczyliśmy na więcej. Po meczu w Lublinie, gdzie dobra gra nie przełożyła się na wynik, była w nas duża sportowa złość. Chcieliśmy wygrać. Życie uczy jednak pokory. Gramy dalej. To dopiero początek rundy i wiele jeszcze mamy do wygrania – przyznał Marcin Zubek, który podobbnie jak  przed tygodniem w Lublinie, pod nieobecność zawieszonego Janusza Niedźwiedzia (oglądał mecz z wysokości trybun), pełnił rolę pierwszego trenera.

NKP Podhale Nowy Targ – Karpaty Krosno 0:0

Podhale: Niemira – Barbus (75 Bedronka) , Lewiński, Dynarek, Mizia – Przybylski (75 Dziedzic), Ligienza, Nawrot, Kuźma (82 Borczyński), Piwowarczyk (62 Świerzbiński) –Pląskowski.

Karpaty: Krawczyk – Stasz (85 Pelc), Burka, Kołodziej, Botvynnik – Kuliga, Daszyk (72 Sajdak), Mordec, Białasik, Buszta (90 Stec) – Cempa.

Sędziował: Konrad Kolak z Nowego Sącza

Żółte kartki: Botvynnik.

Widzów: 100