Podhale Region

Piątek, 22 czerwiec 2018

Ostatnia aktualizacjaCz, 21 Cze 2018 10pm

Jesteś tutaj: Home Sport Rozgrywki Ligowe Piłka nożna V liga. Oj będzie się działo!

Reklama

Piłka nożna V liga. Oj będzie się działo!

111aahuganskalnik1111

PIŁKA NOŻNA. W 30 kolejce spotkań największe emocje wzbudzało wyjazdowe starcie piłkarzy Szaflar z Sokołem Słopnice, niezwykle istotne w kontekście walki o drugie miejsce na koniec sezonu, premiowane awansem do 4 ligi. Szaflarzanie aby zachować szansę musieli to spotkanie wygrać i cel swój osiągnęli! A że swoje spotkanie w Zalesiu wygrała też Jarmuta Szczawnica, to właśnie bezpośrednie derbowe starcie tych dwóch drużyn za tydzień w Szczawnicy wyrasta na miano meczu sezonu. W zupełnie innych nastrojach są gracze Orkana Raba Wyżna, którzy mimo prowadzenia 2:0 tylko zremisowali na własnym boisku z Ujanowicami i ich sytuacja w tabeli jest zła by nie powiedzieć beznadziejna. Większej stawki nie miało już spotkanie w Waksmundzie, gdzie Huragan podzielił się punktami ze Skalnikiem Kamionka Wielka.

Orkan Raba Wyżna – AKS Ujanowice 2:2 (1:0)

Bramki: 1:0 Pluta 33, 2:0 Gromczak 60, 2:1 Ł. Bukowiec 78, 2:2 Bania 89

Orkan: T. Szklarz – S. Możdżeń ŻK, K. Rapta (44 Świder), R. Możdżeń, Zych - Saleh (82 Dziechciowski), Lenart, Skawski, Gromczak, Pluta - Filipek (68 Ł. Kasiniak ŻK)

Ujanowice: Gwiżdż – Kmiecik, Oleksy, Firlej, Zelek (20 Ł. Bukowiec) – Stach ŻK, Krzyżak (70 Gołąb), Pławecki, Jaśkiewicz ŻK (85 Bania), Orzeł (76 P. Bukowiec) – Kiławiec ŻK.

Sędziował Łukasz Królczyk z Nowego Targu. Widzów: 100

Gospodarze mają prawo odczuwać olbrzymi niedosyt. Prowadzili do 78 min 2:0 i wydawało się, że mają mecz pod pełną kontorlą. Najpierw do bramki gości trafił w 33 min Pluta, uderzeniem z 16 metra, a w 60 min jego wyczyn skopiował Gromczak. W ostatnich 12 minutach Orkan jednak roztrownił swoją przewagę. W 78 min z dystansu nie do obrony huknął Ł. Bukowiec, a w 89 min remis gościom dał Bania, który pojawił się na boisku chwilę wcześniej. I tym razem po uderzeniu z dustansu bramkarz Orkana tylko odprowadził piłkę wzrokiem do bramki.

- Pierwsza połowa dla nas, druga dla Ujanowic . Wynik wydaje się sprawiedliwy, lecz nie dający żadnej drużynie tak naprawdę nic. Resztę to czekamy co się wydarzy sytuację w tabeli znamy – krótko ocenił Patryk Skawski, z Orkana.

Zalesianka Zalesie - Jarmuta Szczawnica 2:3 (1:1)

Bramki dla Jarmuty: W. Wiercioch 20, 48, 51

Jarmuta: Borzęcki (70 Olchawa) – Kozielec, Bobak, Mlak, Tumidaj - Skórnóg (86 Ł. Wiercioch), Gołdyn, Kuziel, Augustyn, Zelek (90 Janc) - W. Wiercioch

Zaczęło się zmarnowanego przez Kuziela rzutu karnego. Chwilę później W. Wiercioch dał jednak Jarmucie prowadzenie. Gospodarze wyrownali jednak jeszcze przed przerwą. Na początku drugiej połowy niezawodny ostatnimi czasy Wojtek Wiercioch skompletował hat-tricka, dając swojej drużynie prowadzenie 3:1. Zalesianka jednak nie spasowała i w 80 min zdobyła gola kontaktowego. Na szczęście na więcej już szczawniczanie miejsowym nie pozwolili i odnieśli kolejne cenne, w kwestii walki o awans do
4 ligi, zwycięstwo.

- Powinniśmy mecz rozstrzygnąć w pierwszej połowie bo mieliśmy ku temu duzo sytuacji. Na szczęście dobrze dysponowały był tego dnia Wojtek. W końcówce było nerwowo, ale najważniejsze, że swój cel jakim było zwycięstwo osiągnęliśmy – przynał trener Jarmuty, Jacek Pietrzak.

Huragan Waksmund – Skalnik Kamionka Wielka 1:1 (1:1)

Bramki: 1:0 R.Mroszczak 42 z karnego, 1:1 Maciaszek 45.

Huragan: Cyrwus – Wietrzyk, B. Handzel, Jan Waksmundzki ŻK, J. Mroszczak (70 Jakub Waksmundzki) – Ligęza (53 Bednarczyk), Mozdyniewicz, Zubek (50 R. Antolak), R. Mroszczak ŻK (88 Szczygieł) – Dudek, Kolasa (90 Wójciak).

Skalnik: Kociołek – Chochla, Kłębczyk, Griński, Lelito – Żarnowski, Hasior, Nowak, Bajdel (12 Poremba), Ogórek – Maciaszek.

Sędziował Piotr Firlit z Gorlic. Widzów: 100

Pierwsza połowa remisowa, choć ze wskazaniem na gospodarzy, którzy stworzyli sobie więcej sytuacji bramkowych.  Gole padły w samej końcówce tej odsłony. Najpierw obrońca Ogniwa Poremba przy próbie przyjęcia piłki we własnym polu karnym zagrał reką i z rzutu karnego prowadzenie gospodarzom dał R. Mroszczak. Dwie minuty później wyrównał z kolei Maciaszek, celnie główkując po krótko rozegranym rzucie rożnym i dośrodkowaniu z bocznego sektora boiska przez Żarnowskiego. Ponadto w tej połowie warte odnotowania są dwie interwencje Kociołka, który w 2 min instynktownie nogami zatrzymał strzał z najbliższej odległości Mozdyniewicza, a w 13 min sparował do boku mocne uderzenie z rzutu wolnego ponownie Mozdyniewicza. W szeregach gości szansę na gola – jeszcze przed tą sytuacją z 42 min – miał Poremba, który po rzucie rożnym, główkując minimalnie chybił.

Druga połowa to już przewaga, momentami znacząca, przyjezdnych. Ci jednak – szczególnie w pierwszych 20 minutach tej części gry – marnowali okazję za okazją do czego wydatnie przyczynił się świetnie dysponowany tego dnia w bramce Huraganu Cyrwus.

GALERIA Z MECZU

W 49 min szarżę Maciaszka w polu karnym Huraganu powstrzymał w ostatnim momencie wśligiem Jan Waksmundzki. Za moment po zagraniu Maciaszka, Chochla na pełnej szybkości wpadł w pole karne, oddał strzał ale Cyrwus zdążył z interwencją. W 52 min po główce Maciaszka, piłka otarła się o poprzeczkę bramki gospodarzy. W 78 min Nowak będąc 3 metry przed pustą bramką, nie trafił w piłkę.

Jeżeli chodzi o waksmundzian, to Ci sporadycznie w tej odsłonie przedostawali się pod bramkę gości. Tak naprawdę tylko dwukrotnie poważniej jej zagrozili, ale strzały kolejno Kolasy i R. Mroszczaka nie były na tyle precyzyjne by zaskoczyć Kociołka.

Sokół Słopnice – LKS Szaflary 0:1 (0:1)

Bramka: 0:1 Hreśka 59

Szaflary: Zhuk – Mucha, Strama, Stawicki, K. Kantor – Gałdyn, F. Kamiński, Pawlikowski, Hreśka (88 M. Kantor), Kwiatek (60 A. Kamiński) – Baboń (65 Mrowca).

Wygraną Szaflarom dała akcja z 59 min. Po wrzutce z boku, Baboń przedłużył podanie, do piłki dopadł Hreśka i z bliska skierował piłkę do bramki.

Obie drużyny mecz kończyły w liczebnym osłabieniu. Pierwszy czerwoną kartkę obejrzał – w konsekwencji dwóch żółtych – gracz Szaflar, Pawlikowski. Kilka chwil później bezpośrednią czerwoną kartkę za kopnięcie bez piłki, zobaczył zawodnik gospodarzy.

- Mecz ciężko gatunkowo. Obie drużyny wiedziały o co toczy się gra. Kluczowe było kto pierwszy zdobędziegola. Nam się to udało. Po strzelonej bramce skończyła się gra. Było dużo nerwowości, kopaniny. Nie mamy czasu zbytnio nacieszyć się tym zwycięstwem, bo już myślimy o spotkaniu w Szczawnicy – przyznał trener Szaflar, Tomasz Ligudziński.

Dodaj komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, zastrzega sobie jednak prawo do nie publikowania ich, zwłaszcza tych, które zawierają wulgaryzmy, epitety powszechnie uznane za obraźliwe, nawołują do zachowań niezgodnych z prawem, obrażają osoby publiczne i prywatne, inne narodowości, rasy, religie itd.
Komentarze nie dotyczące danego tematu, atakujące personalnie innych komentatorów i autorów, zawierające reklamy lub linki do innych stron www, dane osobowe, teleadresowe i adresy e-mail oraz uwagi skierowane do Redakcji – będą usuwane.


Kod antyspamowy
Odśwież

Fotografia  R&A

Reklama