Podhale Region

Piątek, 22 czerwiec 2018

Ostatnia aktualizacjaCz, 21 Cze 2018 10pm

Jesteś tutaj: Home Sport Rozgrywki Ligowe Piłka nożna V liga. "Gęsta" atmosfera w derbach i wynik, którego nikt nie ucieszył.

Reklama

Piłka nożna V liga. "Gęsta" atmosfera w derbach i wynik, którego nikt nie ucieszył.

111aaajrmuszafla112

PIŁKA NOŻNA. W przed ostatniej serii spotkań ligi okręgowej wszystkie oczy zwrócone były na Szczawnicę, gdzie Jarmuta gościła LKS Szaflary. Zwycięzca tego meczu praktycznie zapewniłby sobie grę w przyszłym sezonie w 4 lidze. Skończyło się jednak remisem, który najbardziej ucieszył.. Sokoła Słopnice. Ten po wygranej 2:0 w Rabie Wyżnej nad pogrążonym w kryzysie Orkanem, awansował na drugie, premiowane awansem miejsce w tabeli.

Jarmuta Szczawnica – LKS Szaflary 1:1 (0:0)

Bramki: 0:1 Kwiatek 55, 1:1 Kuziel 67 z karnego.

Jarmuta: Borzęcki – Tumidaj ŻK (82 Pietrzak), Bobak, Dyląg ŻK, Ciesielka (60 Ojrzanowski ŻK) - Zelek, Mlak ŻK, Skórnóg ŻK, Kuziel, Jasiurkowski ŻK - W. Wiercioch ŻK,

Szaflary: Żuk – K. Kantor, Baboń ŻK, Strama, Mucha - Stawicki, Gałdyn ŻK, Hreśka (50 Mrowca ŻK) F. Kamiński ŻK, ŻK, CZK 72, P. Kamiński ŻK (61 A. Kamiński) – Kwiatek.

Sędziował Konrad Kolak z Nowego Sącza.

Walka, walka i jeszcze raz walka, często z przekroczeniem przepisów. Efekt? 14 kartek w tym jedna czerwona.

W pierwszej połowie, zakończonej bezbramkowym remisem, bliżsi zdobycia gola byli gospodarze.

Najwięcej kontrowersji wywołała sytuacja z 10 min, kiedy po faulu na Wierciochu, arbiter wskazał na rzut karny dla Jarmuty, ale po chwili, po konsultacji z sędzia linowym, decyzję swą anulował i nakazał wznowie gry gościom rzutem z autu.

Raz, bramkarzowi Szaflar w sukurs - po strzale W. Wierciocha – przyszedł słupek.

Jeżeli chodzi o sytuacje bramkowe dla Szaflar, to w tej odsłonie najlepszą z nich miał Kwiatek, który z bliska trafił w dobrze ustawionego w bramce Jarmuty, Borzęckiego.

Napastnik Szaflar za tę sytuację zrehabilitował się 10 minut po przerwie. Wtedy wykorzystał dogranie wzdłuż linii bramkowej od
F. Kamińskiego, dołożył nogę i dał swojej drużynie prowadzenie.

Goście nie nacieszyli się nim długo. W 66 min Zelek faulowany był w polu karnym Szaflar przez Babonia i z rzutu karnego, wyrównał Kuziel.  

Im bliżej było końca, tym atmosfera gęstniała. W 72 min z boiska wyleciał F. Kamiński, który za faul na Ojrzanowskim zobaczył drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartkę.

W samej końcówce obie drużyny miały po jednej „meczowej” sytuacji. Najpierw w stu procentowej sytuacji pomylił się Kwiatek, a
w odpowiedzi minimalnie przestrzelił Wiercioch.

- Co do samego meczu, to jak to zazwyczaj w derbach bywa, był bardzo twardy. Być może gospodarze mieli lepszą pierwsza połowę ale to my grając w dziesięciu powinniśmy przechylić losy tego meczu. Szkoda, bo bardzo chcieliśmy zdobyć te 3 punkty, na 30 urodziny Maćka Stramy – przyznał trener Szaflar, Tomasz Ligudziński.

- Ten mecz powinniśmy wygrać w pierwszej połowie, która była pod wyraźne nasze dyktando. Szaflar można powiedzieć, że nie było na boisku. Nasza nieskuteczność, ale i błąd w mojej ocenie sędziego, pozbawił nas możliwości tego by na przerwę schodzić z jakąś bramkową zaliczką. Mimo wszystko gratuluje swojej drużynie woli walki – ocenił szkoleniowiec Jarmuty, Jacek Pietrzak.

Orkan Raba Wyżna – Sokół Słopnice 0:2 (0:1)

Bramki: 0:1 Postrożny 7, 0:2 Śliwa 49.

Orkan: T. Szklarz – Rapta ŻK (68 Świder), Zych, R. Możdżeń, Lenart - D. Traczyk ŻK (69 Dziechciowski), Skawski, Pluta (85 Pałasz), Saleh, Gromczak - Filipek (55 Masłowiec).

Sokół: Potaczek – Opyt, Hutek, Franczak, Pierzchał - , Bednarczyk ŻK (83 Wacławiak), Matras (82 Tonera), Pach, Postrożny (79 Kacper Jurek), Grucel ŻK (69 Wikar) - Śliwa.

Praktycznie pierwsza groźniejsza akcja ze strony gości przyniosła im bramkę. W 7 minucie wykonywali oni rzut wolny z bocznego sektora boiska. Do wrzuconej w pole karne piłki wystartował bramkarz gospodarzy nawet krzyknął moja ale został uprzedzony przez Postrożnego, który głową wpakował futbolówkę do siatki.

Potem gra długo toczyła się w środkowej strefie boiska. Dopiero w 38 minucie potężne uderzenie Pluty z 30 metrów otarło się o słupek bramki gości.

Druga polowa spotkania też zaczęła się od ataku Sokoła i goście podwyższyli na 2:0. Szarżujący skrzydłem Śliwa wpadł z piłką w pole karne i naciskany oddał strzał z dość ostrego kąta. Piłka odbiła się od nierówności boiska i po rekach T. Szklarza wpadła do bramki. Za chwilę bramkarz Orkana zrehabilitował się broniąc strzał Matrasa po którym piłka zmierzała w okienko bramki. W rewanżu R. Możdżeń po podaniu Skawskiego główkował, ale trafił tylko w poprzeczkę.

W końcowych fragmentach meczu obie drużyny atakowały na przemian i strzelały z dystansu. O ile gospodarze byli mało precyzyjni to uderzenia gości tym razem świetnie bronił T. Szklarz.

- My oczywiście staraliśmy osiągnąć w tym spotkaniu jak najkorzystniejszy wynik, ale tak naprawdę drużyna gości w piłkarskim rzemiośle była lepsza od nas. Na dodatek najlepszego dnia nie miał nasz bramkarz i niestety mecz przegraliśmy. Mimo wszystko jakiś dobry duch czuwa nad naszym zespołem bo nadal nie jesteśmy na miejscu spadkowym. Jak to wszystko się zakończy trudno przewidzieć - powiedział po zakończeniu spotkania trener Orkana daniel Traczyk.

Dodaj komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, zastrzega sobie jednak prawo do nie publikowania ich, zwłaszcza tych, które zawierają wulgaryzmy, epitety powszechnie uznane za obraźliwe, nawołują do zachowań niezgodnych z prawem, obrażają osoby publiczne i prywatne, inne narodowości, rasy, religie itd.
Komentarze nie dotyczące danego tematu, atakujące personalnie innych komentatorów i autorów, zawierające reklamy lub linki do innych stron www, dane osobowe, teleadresowe i adresy e-mail oraz uwagi skierowane do Redakcji – będą usuwane.


Kod antyspamowy
Odśwież

Fotografia  R&A

Reklama