111aapodresas1211

PIŁKA NOŻNA. Nie udało się mocnym akcentem zakończyć sezonu w rozgrywkach grupy IV 3 ligi piłkarzom Podhala Nowy Targ. W ostatniej kolejce nowotarżanie na własnym boisku przegrali 1:3  z Resovią Rzeszów, która już przed tygodniem zapewniła sobie pierwsze miejsce w tabeli i tym samym awans do II ligi.

Resovia potwierdziła w Nowym Targu, że wygranie przez nią ligi absolutnie nie było dziełem przypadku. Zostawiła ona po sobie bardzo dobre wrażenie To poukładany zespół, świetnie zorganizowany zarówno w defensywie jak i ofensywie, doskonale też wyglądający fizycznie.

Samo spotkanie mogło się podobać. Fakt, że na obu zespołach nie ciążyła już żadna presja, przełożył się na ich ofensywne usposobienie.
Po pierwszej połowie Resovia prowadziła 1:0 po akcji z 36 min. Autorem trafienia był David Kwiek, który skorzystał z gapiostwa defensorów Podhala i pozostawiony bez opieki, z bliska „na raty” pokonał Mateusza Szukałę. Nowotarżanie za wiele okazji w tej odsłonie nie mieli. Próbowali głównie uderzeń z dystansu, ale żadne z nich nie znalazło drogi do bramki Resovii.

Po przerwie już gospodarze już wyglądali w ofensywie zdecydowanie lepiej. W 65 min na boisku pojawił się Sebastian Dziedzic i już pierwszy jego kontakt z piłką mógł zakończyć się golem. Naciskany przez jednego z obrońców Resovii (nowotarżanie domagali się faulu) nie trafił jednak czysto w piłkę i ta padła łupem golkipera Resovii. Ta niewykorzystana sytuacja błyskawicznie się zemściła na nowotarżanach. W 65 min po dalekim wyrzucie piłki z autu, rosły napastnik gości Paweł Hass, z najbliższej odległości trafił głową do bramki Podhala. W 77 min gospodarze złapali kontakt. Po faulu bramkarza Resovii na Dziedzicu, rzut karny wykorzystał Michał Nawrot. Podhalanie poczuli szansę, ruszyli na rywala, ale w doliczonym czasie gry błąd do spółki Dawida Dynarka z Szukała, kosztował ich stratę trzeciego gol. Jego autorem był Przemysław Czado. Zaraz po tym arbiter odgwizdał koniec spotkania.

- Nie Resovia wygrała ten mecz, tylko my przegraliśmy go sami ze sobą. Byliśmy w tym meczu zagrożeniem dla samych siebie. Praktycznie sami sobie strzeliliśmy w tym spotkaniu bramki. Szkoda tego meczu, ale uważam, że perspektywy całego sezonu możemy myślę przed każdym stanąć z podniesionymi głowami. Te kilka miesięcy pracy z trenerem Januszem Niedźwiedziem przyniosło, bardzo fajne efekty. Oczywiście nie wszystko było jeszcze idealnie, ale na to potrzeba jeszcze kolejnych kilka miesięcy pracy – powiedział po spotkaniu gracz Podhala, Adrian Ligienza.

- Ze swej strony jestem bardzo zadowolony i z wyniku, i z gry. Wygraliśmy, myślę, że jak najbardziej zasłużenie. Po raz kolejny gratuluję swojej drużynie postawy w całym sezonie. Chłopcy zrobili kawał dobrej roboty i jak najbardziej zasłużyli sobie na to pierwsze miejsce. Będę dalej bardzo uważnie śledził rozgrywki w grupie IV 3 ligi bo jestem ciekaw, czy ktoś skopiuje nasz wyczyn. Na wiosnę zremisowaliśmy tylko 3 mecze, a resztę wygraliśmy. Z tego mamy prawo się cieszyć i być dumnym. Co do samego meczu to Podhale potwierdziło dobrą dyspozycję jaką prezentowało w tej rundzie. Wydaje mi się, ze kibice byli świadkami fajnego spotkania. A swoim kibicom po raz kolejny dziękuję, za doping - ocenił trener Resovii, Szymon Grabowski.

GALERIA Z MECZU

- Gratulacje dla trenera Resovii za zwycięstwo i awans. Myślę, że z perspektywy całego sezonu był to zespół przede wszystkim najbardziej stabilny i tym zasłużył sobie na to pierwsze miejsce. Myślę jednak że mimo wszystko ten wynik to niespodzianka, bo my przyzwyczailiśmy wszystkich, że ostatnimi czasy nie zwykliśmy tracić punktów na swoim stadionie. Osobiście byłem przekonany, że i tym razem wyjdziemy zwycięskiego z tego meczu. Niestety nie udało się. Takim kluczowym momentem była najpierw ta sytuacja niewykorzystana przez Dziedzica, gdzie trzeba zobaczyć na analizie video czy nasz zawodnik nie był faulowany w polu karnym, a następnie gol stracony przez nas w kuriozalny sposób. Takich goli nie mamy prawa tracić. Ta przegrana nie może jednak przekreślić całej rundy, za którą mojej drużynie chciałbym podziękować. Choć uważam, że stać nas na jeszcze lepszą grę i wyniki – podsumował szkoleniowiec, Podhala, Janusz Niedźwiedź, który wszystko na to wskazuje, że pożegna się z zespołem. Na ten moment nie ma bowiem porozumienia między nim a działaczami w kwestii nowej umowy. Sprawa rozbija się nie tyle o finanse, a o to jak miałaby wyglądać budowa drużyny na nowy sezon i o co miała by ona grać. W tych kwestiach jest sporo rozbieżności między obiema stronami. O angaż Niedźwiedzia stara się m.in. Stal Rzeszów.

- Myślę, że kilka najbliższych dni będzie kluczowych. To jest moje praca. Zawsze podkreślam, że chcę się rozwijać. Nie po to podnoszę swoje kwalifikacje, inwestuje w siebie, by stać w miejscu. Jeśli ktoś da mi taką szansę, zawsze będę brał to pod uwagę i zawszę pójdę w tym kierunku. Cieszę się, że trafiłem do Nowego Targu. Rzadko zdarza się w tym zawodzie by w jednym miejscu była praca i życie rodzinne. Ja miałem taka możliwość. Bez względu na to co się wydarzy, Podhale zawsze będzie w moim sercu. Nie ukrywam, że mam propozycje z innych klubów. Pamiętajmy, że nie ma ludzi niezastąpionych – podkreślił Niedźwiedź.

NKP Podhale Nowy Targ – Resovia Rzeszów 1:3 (0:1)

Bramki: 0:1 Kwiek 36, 0:2 Hass 65, 1:2 Nawrot 77 z karnego, 1:3 Czado 90+5.

Podhale: Szukała – Barbus (61 Dziedzic), Cyfert (15 Przybylski), Lewiński, Drobnak - Dynarek, Nawrot, Ligienza, Mrówka (80 Łukaszczyk), Mizia (78 Bedronka), Pląskowski (75 Świerzbiński),

Resovia: Gnatek – Adamski, Frankiewicz (62 Kaliniec), Domoń, Makowski, - Feret, Kmiotek, Hass (87 Czado), Drobot (66 Cach), Kwiek - D. Buczek (83 B. Buczek).

Sędziował Albert Bińkowski ze Skarżyska Kamienna. Widzów: 300