11aadziubikfrszko1212

HOKEJ. Trzeciej z rzędu porażki w rozgrywkach Polskiej Hokej Ligi doznali hokeiści TatrySki Podhala Nowy Targ. Tym razem „Szarotki” na własnym lodowisku uległy liderowi tabeli i niepokonanej od 18 kolejek (!) drużynie Tauron GKS Katowice. Była to też trzecia porażka nowotarżan w trzecim meczu tego sezonu z tym zespołem. I od razu na wstępie dodajmy, że była to przegrana jak najbardziej zasłużona.

Po pierwszej tercji goście prowadzili 1:0 po trafieniu w 19 min Patryka Wronki. Wychowanek Podhala w swoim stylu, najpierw przeprowadził indywidualny rajd przez całe lodowisko, po czym po wymianie podań z partnerami już w tercji „Szarotek” oddał skuteczny strzał. Wronka na listę strzelców mógł wpisać się już 9 min. W momencie kiedy jego zespół grał w liczebnym osłabieniu, znalazł się w sytuacji sam na sam z Przemysławem Odrobnym, jednak przegrał ten pojedynek. Jeżeli chodzi o sytuacje bramkowe gospodarzy to w tej odsłonie praktycznie ich sobie nowotarżanie nie stworzyli, nawet wówczas gdy dwukrotnie przez dwie minuty grali z przewagą jednego zawodnika. 

Drugą tercję to „Szarotki” zaczęły w liczebnym osłabieniu. Przez chwilę przyszło im się nawet bronić w trójkę przeciwko piątce rywali. Podhalanie w tej sytuacji zdołali się jednak wybronić. Zaraz po tym jak zespoły grały już w komplecie, Jona Tolvanen w indywidualnej akcji przedarł się pod bramkę katowiczan, ale naciskany przez jednego z rywali, nie zdołał oddać skutecznego strzału.

Za to w 26 min sztuka ta udała się Markowi Strzyżowskiemu, który tuż po wygranym „wznowieniu” przez Grzegorza Pasiuta trafił w górny róg bramki Odrobnego i goście prowadzili już 2:0. W 34 min po strzale Bartłomieja Neupauera krążek znalazł się w bramce Katowic. W tym momencie z trybun na taflę poleciały kolorowe pluszaki. Było to związane ze znaną na całym świecie akcją „Teddy Bear Toos”. Tyle że radość kibiców „Szarotek” była przedwczesna. Gol nie został uznany, bowiem chwilę wcześniej arbiter sygnalizował karę… właśnie dla Neupauera.

Zamiast  bramki kontaktowej dla gospodarzy, w 37 min zrobiło się już 0:3. Gola dla przyjezdnych zdobył Bartosz Fraszko, który wykorzystał rzut karny po tym jak chwilę wcześniej faulował go Oskar Jaśkiewicz (Podhale grało wówczas w liczebnej przewadze).

W trzeciej tercji, w 47 min nadzieję w serca kibiców „Szarotek” na to że jeszcze nie wszystko stracone wlał niezawodny ostatnimi czasy Krystian Dziubiński, który mimo trudnej pozycji zdołał skierować krążek za plecy Kevina Lindskougha.

Za moment sędziowie nałożyli na gości karę techniczną (za nadmierną ilość zawodników) i po strzale z linii niebieskiej Jarosława Różańskiego, od utraty drugiej bramki uratowała ich poprzeczka.

Zapędy Podhalan ostudzone zostały w 52 min, kiedy Eetu Heikkinen mocnym strzałem, zdobył dla gości gola numer cztery, który już definitywnie rozstrzygnął losy tego spotkania i jak się okazało ustalił jego wynik końcowy.  

- Myślę, że przez dwie tercjie byliśmy lepszą drużyną. Troszkę przespaliśmy początek trzeciej, ale najważniejsze, że z tak trudnego terenu wracamy z 3 punktami - przyznał gracz Tauronu, Patryk Wronka. 

- Na dzień dzisiejszy widać dużą różnicę między nami, a Katowicami. Pierwsze dwie tercje przespane. Brakowało w naszej grze takiej sportowej złości. Próbowaliśmy coś zrobić zza podwójnej gardy, ale z tej klasy przeciwnikiem jest to bardzo trudne. Popełniliśmy sporo indywidualnych błędów. W trzeciej coś ruszyło. Przede wszystkim zaczeliśmy walczyć. Było jednak za mało czasu by odwrócić losy - ocenił gracz Podhala, Rafał Dutka. 

TatrySki Podhale Nowy Targ – Tauron GKS Katowice 1:4 (0:1, 0:2, 1:1)

Bramki: 0:1 Wronka (Cakajik, Rothla) 19, 0:2 Strzyżowski (Pasiut) 26, 0:3 Fraszko 37 z karnego, 1:3 Dziubiński (Sammalmaa, Kolusz) 47, 1:4 Heikkinen (Sawicki, Davecka) 52.

Podhale: Odrobny – Jaśkiewicz, Tolvanen, Siuty, Koski, Sammalmaa – Mrugała, Kolusz, Michalski, Dziubiński, Liikanen – Dutka, Różański, Wielkiewicz, Neupauer, Guzik oraz Wsół, Wolski, D. Kapica.

Tauron: Lindskoug – Tuhkanen, Heikkinen, Wronka, Rothla, Łopuski – Cakajik, Devecka, Laakkonen, Pasiut, Strzyżowski – Wanacki, Krawczyk, Fraszko, Sytarzyński, Urabanowicz oraz Skokan, Sawicki, Krężołek.

Sędziował: Włodzimierz Marczuk z Torunia.

Kary: 12-10 min.