valtonen1

HOKEJ. Rozmowa z Tomkiem Valtonenem, fińskim szkoleniowcem TatrySki Podhala Nowy Targ. Tematem rozmowy jest zakończony sezon zasadniczy, a także zbliżający się play-off.

Jak pan oceni sezon zasadniczy w wykonaniu pana zespołu? Czy jest pan zadowolony z gry i dorobku punktowego?

- Przede wszystkim jestem zadowolony z postępu jaki drużyna czyniła w trakcie tej części sezonu. Zaczynając treningi na lodzie w sierpniu, zakładaliśmy że w grudniu drużyna ma być już w dobrej dyspozycji. I to się sprawdziło. Jeżeli chodzi o punkty to przed sezonem wspólnie z zawodnikami założyliśmy sobie cel zdobycia 79 punktów. Mamy ich 90, więc wykonaliśmy plan z nawiązką.

Odczuwa pan jakiś niedosyt?

- Zawsze może być lepiej. I tą drużynę także stać na lepsza grę, jeszcze lepsze wyniki. Mam nadzieję, że dowiedziemy tego w play-off.

Wielu zarzuca wam mocno defensywny styl gry. Mówi się że Podhale straciło swoje największe atuty jakim była ofensywna, agresywna gra szczególnie na własnym lodowisku...

- I kiedy Podhale coś wygrało ostatnio? 9 lat mija od ostatniego tytułu Mistrza Polski. To dużo czasu. Może pora coś zmienić? Kluczem do sukcesu zawsze jest dyscyplina, organizacja i gra zespołowa. Tylko razem, wspólnie można coś osiągnąć. Hokej to nie sport indywidualny. A co do taktyki, to ja jestem wrogiem tego słowa. Wolę sformułowanie struktura gry. Nad nią pracujemy na treningach. Staramy się zawodnikom dać możliwość wyboru wielu wariantów w trakcie meczu, ale koniec końców to oni na lodzie podejmują decyzję.

W meczu półfinału Pucharu Polski zespól zagrał tak jak chciałbyś aby grał zawsze?

- Wiele dobrych meczy zagraliśmy. Ten pucharowy był jednym z nich.

Obcokrajowcy grają na miarę oczekiwań?

- Tak. Tolvanen, Koski i Sammalmaa to bardzo ważne ogniwa zespołu. Nie zamieniłbym ich na żadnego z obcokrajowców którzy grają w PHL. Hovinen miał ponad rok przerwy. Znam go od dziecka i wiem, że w play-off będzie jednym z najmocniejszych naszych punktów. Moksunen to młody chłopak, ale także regularnie idzie do przodu. Kibice czy dziennikarze na ogół obcokrajowców oceniają przez pryzmat zdobywanych goli czy zaliczonych asyst. Trenerzy patrzą troszkę z szerszej perspektywy. Dla mnie najważniejsze jest ile każdy z nich wnosi do zespołu, jak zachowuje się w grze w osłabieniu czy przewadze. I dlatego też u nas są Finowie a nie przykładowo Czesi czy Słowacy. Bo w naturze fińskiego zawodnika leży gra dla zespołu, a nie indywidualne popisy.

Patrik Moisio i Samu Suominen to zawodnicy którzy pana zdaniem podniosą jakość w drużynie na play-off?

- Inaczej nie nalegałbym aby ich sprowadzić. Znam ich mocne strony, wiem czego się po nich spodziewać i jestem przekonany, że nam pomogą.

W sezonie zasadniczy często pan rotował zawodnikami w poszczególnych formacjach. W play-off będzie podobnie?

- Bardzo możliwe. Nie wiem dlaczego w Polsce mówi się o „żelaznych piątkach”. Przecież hokej to też kontuzje, choroby. Zawsze ktoś może wypaść z gry. Zawodnik musi być przygotowany na różne warianty. Dla mnie rotacje to normalna rzecz. Teraz doszło dwóch nowych zawodników, więc układ poszczególnych formacji się zmieni.

Pozyskanie kolejnego obrońcy sprawi ze Marcin Kolusz wróci do formacji ofensywnej?

- Nie wiem jeszcze. W reprezentacji na pewno Marcin będzie grał na obronie. Doskonale się wywiązuje w tej roli. Podczas zgrupowania w Finlandii był jednym z dwóch naszych najlepszych graczy w tej formacji. W Podhalu jeszcze się zastanawiam. Być może faktycznie wróci do roli napastnika, a być może dalej będzie grał jako obrońca. Mam kilka pomysłów. Wybiorę taki dał on najwięcej drużynie.

valtonentome

Energia Toruń, z którą zmierzycie się w pierwsze rundzie PO, uchodzi za bardzo niewygodnego rywala, choć akurat patrząc na statystyki to Podhalu ta drużyna bardzo pasuje.

- To co było w sezonie zasadniczym nie ma już teraz żadnego znaczenia. Play-off to zupełnie co innego, szczególnie jak przystępuje się do niego po 3 tygodniach przerwy. To coś nie normalnego. W Europie tak grało się w latach 50 tych czy 60 tych. Polski hokej musi dostosować się do europejskich standardów jeżeli chce wyjść z kryzysu. Trzy tygodnie przerwy powoduje, że te pierwsze mecze w play-off to tak naprawę będzie jedna wielka niewiadoma. Na pewno musimy z szacunkiem podjeść do drużyny z Torunia. To dobry zespół. Ma szybkich, dynamicznych zawodników, na których musimy uważać.

Jak wyglądają przygotowania do play-off. Zespół zagra jakiś sparing?

- W tym tygodniu zawodnicy dostali czas na odpoczynek i regeneracje. Do treningów wracamy w poniedziałek. Sparing w lutym, w dodatku przed play-off? To mijałoby się z sensem. To byłaby raczej zabawa, niż gra na serio.

Jakiś czas temu w jednej z gazet powiedział pan ze po sezonie na pewno nie będzie pracował w Podhalu. Dziś pan podtrzymuje tę decyzje?

- Tak. Nigdy nie wycofuję się z tego co powiedziałem. Podjąłem taką decyzję kierując się tylko i wyłączne względami rodzinnymi. W Nowym Targu nie ma szkoły międzynarodowej. To powoduje że nie mogę sprowadzić tutaj swojej rodziny. A dłuższa rozłąka z dziećmi i żoną nie wchodzi w grę.

Możliwe jednak że zostanie pan w Polsce ?

- Nic nie wykluczam. Mam kilka propozycji, z różnych kierunków. Nie myślę jednak na razie o tym. Koncentruję się na bieżącym sezonie, na pracy w Podhalu i przygotowaniach do Mistrzostw Świata w Talinie. Potem będę się zastanawiał co dalej.

Nie było nietaktem, wypuścić taką informację w trakcie sezonu?

- Tego też nie rozumiem. Co w tym złego? Nigdzie indziej w świecie nie wzbudziłoby to tyle sensacji co w Polsce. To że podjąłem taką decyzję, nie ma żadnego wpływu na moje zaangażowanie w pracę w Podhalu.

Rozmawiał Maciej Zubek

Fot. Maciej Gębacz