wierchy rabka

PIŁKA NOŻNA. W 17 kolejce spotkań ligi okręgowej wszystkie oczy skierowane były na Rabkę, gdzie doszło do spotkania na szczycie. Wierchy mierzyły się z Popradem Rytro. Wygrali – i to w przekonujących rozmiarach - rabczanie i tym samym zostali nowym liderem tabeli. Trzy punkty zainkasował też na swoim boisku Huragan Waksmund, po zwycięstwie 2:1 na Kolejarzem Stróże.

Wierchy Rabka – Poprad Rytro 3:0 (2:0)
Bramki: 1:0 Ciećko 32, 2:0 Chodźko 40.
Wierchy: Gogola – Wróbel, Jurzec, Zdun ŻK (67 Pociecha), Jędrzejowki – Ciećko, Chodźko, Olszankicki (83 Ławrowski), Kościelniak, Masłowski – Lupa (75 Świder).
Poprad: Borzęcki – Lizoń, Pawlik, Janikowski, Buk – Ciężobka, Kacmarik, Oleksy, Duda, Oliveria (60 Bocheński) – Poczkajski.
Sędziował Jan Chlipała z Ochotnicy. Widzów: 300

Po pierwszych zapoznawczych minutach, z upływem czasu pierwszej połowy coraz większą przewagę zyskiwali gospodarze. W 10 min po rozpoczęciu akcji od obrony, Chodźko zagrał do Ciećko, ten znalazł się w sytuacji sam na sam z Borzęckim, ale chybił. W 32 min oglądaliśmy kopię tej akcji, z taką różnicą, że tym razem już gracz Wierchów trafił do bramki Popradu. W 40 min było już 2:0. Tym razem z prawej strony w pole karne zacentrował Lupa, piłkę przejął Chodźko i przymierzył w górny róg.

Po przerwie odważniej próbował zaatakować Poprad, ale Wierchy skutecznie studziły ich zapędy. W 67 min po kontrataku gospodarze podwyższyli na 3:0. Lupa przeprowadził rajd lewą stroną, minął bramkarza i wyłożył piłkę Ciećko, który głową posłał ją do bramki.W 80 min napastnik Wierchów mógł mieć na koncie hat-tricka, ale w sytuacji jeden na jeden z Borzęckim, zbyt długo zwlekał z oddaniem strzału i w ostatniej chwili piłkę zblokował mu jeden z obrońców Poprau. W 86 min kapitalną paradą Gogola zatrzymał uderzenie Kacmarcika. 

- Poza pierwszym kwadransem, to byliśmy po prostu drużyną lepszą w tym meczu. Udokumentowaliśmy to trzema golami, a mogliśmy strzelić więcej. Oczywiście te wynik też nas satysfakcjonuje – ocenił trener Wierchów, Marek Holocher.

Huragan Waksmund – Kolejarz Stróże 2:1 (0:0)
Bramki: 1:0 Józefczak 47, 2:0 Kolasa 85, 2:1 Matusik 90 z rzutu karnego.
Huragan: Byrnas – Wróbel, Duda, J. Waksmundzki, Józefczak ŻK – Mozdyniewicz, Bobek (68 S. Waksmundzki), Szczygieł, Bednarczyk (86 Kołodziejczyk), Wójciak – Kolasa.
Kolejarz: Saczka – J. Krok (55 Bąk), Matusik, Kamiński, Petryla – G. Krok, Oche (65 Święch), Bąk, Niepsuj, Przetacznik (80 Kafel) – Znamirowski ŻK.
Sędziował Waldemar Dybiec, Widzów: 100

Pierwsza połowa bez bramek. Bliżej ich zdobycia byli przyjezdni, ale dobrze w bramce Huraganu spisywał się Byrnas. W drugiej połowie obraz gry się zmienił i to gospodarze zaczęli przeważać. Pierwsze tego efekty przyszły w 47 min kiedy po dośrodkowaniu Kolasy, Józefczak celną główką dał Huraganowi prowadzenie. W 85 min na 2:0 podwyższył Kolasa, który uruchomiony podaniem przez Bednarczyka, wygrał pojedynek sam na sam z bramkarzem Kolejarza. W doliczonym czasie gry przyjezdni zmniejszyli rozmiary porażki po trafieniu z rzutu karnego Matusika.

- Pierwsza polowa jeszcze taka sobie w naszym wykonaniu. Podeszliśmy do tego spotkania zbyt asekuracyjnie. W drugiej już zagraliśmy znacznie odważniej i to przyniosło efekt. Cieszy zarówno wygrana jak i to że powolutku, małymi kroczkami idziemy do przodu - ocenił trener Huraganu, Marcin Zubek