IMG 7984

PIŁKA NOŻNA V LIGA. W 22 kolejce ligi okręgowej największe emocje towarzyszyły spotkaniu w Rabce Zdroju, gdzie Wierchy mierzyły się z Jarmutą Szczawnica. Wygrali 4:2 gospodarze, stawiając tym samym milowy krok w kierunku awansu do IV ligi. Bolesnej porażki w Rytrze doznał osłabiony kadrowo Huragan.

Wierchy Rabka – Jarmuta Szczawnica 4:2 (1:1)
Bramki: 1:0 Jędrzejowski 12, 1:1 Kuziel 36, 2:1 Olszanicki 59, 3:1 Lupa 77, 3:2 Weber 90, 4:2 Lupa 90+2 
Wierchy: Gogola – Jurzec, Omelchenko ŻK (70 Traczyk ŻK), Zdun, Kościelniak - Lupa, Pociecha ŻK, Masłowski, Olszanicki ŻK, Jędrzejowski – Chodźko (90 Wróbel).
Jarmuta: Olchawa - Bobak, Ojrzanowski, Mlak (80 Połomski), Czubiak – Jurek (56 Zieliński), Słowik, Weber, Kuziel ŻK, Pietrzak ŻK – Wiercioch (88 Jasiurkowki).
Sędziował: Dawid Mituś z Nowego Sącza.

Spotkanie toczyło się w iście zimowej scenerii przy padającym na przemian deszczu ze śniegiem i temperaturze powietrza oscylującej w granicach 0 stopni Celsjusza.  Gospodarze przystąpili do meczu mocno osłabieni, przede wszystkim bez swojego snajpera Tomasza Ciećko, którego wyeliminowała kontuzja.

Pierwsza połowa miała dwa oblicza. Pierwsza jej część należała do gospodarzy Już w pierwszych 10 minutach dwie okazje miał Lupa. Za pierwszym razem przelobował już bramkarza, ale zmierzającą do bramki piłkę wybił Bobak. W drugim przypadku napastnik Wierchów znalazł się sam przed Olchawą, jednak przegrał z nim pojedynek. W 12 min swoją przewagę gospodarze wreszcie udokumentowali golem. Z 25 metrów z rzutu wolnego uderzył Jędrzejowski, trafił co prawda w środek bramki, ale piłka tuż przed interweniującym bramkarzem nabrała rotacji i wpadła za jego plecy. Mniej więcej po pół godzinie gry przebudzili się goście, zaczęli stwarzać sobie okazje i w 36 min do remisu po kontrze i prostopadłym podaniu od Wierciocha, doprowadził Kuziel. Pierwsza połowa zakończyła się małą kontrowersją, bowiem arbiter główny nie uznał, wydaje się prawidłowej bramki dla Wierchów, dopatrując się mocno dyskusyjnego faulu Chodźko na Olchawie.

Początek drugiej połowy wyrównany. Jednym z kluczowych momentów okazała się 58 min. Ojrzanowski faulował we własnym polu karnym Olszanickiego. Rzut karny wykonywał Kościelniak, ale jego intencję wyczuł Olchawa. Bramkarz Jarmuty sparował piłkę na rzut rożny. Z niego Lupa świetnie zacentrował na dalszy słupek, a Olszanicki z jednego metra posłał piłkę pod poprzeczkę i gospodarze odzyskali prowadzenie. Wierchy poszły za ciosem i w 77 min prowadziły 3:1. Na listę strzelców w efektowny sposób wpisał się Lupa. Kapitan Wierchów dostał piłkę na prawe skrzydło. Na wysokości pola karnego przełożył sobie piłkę na lewą nogę, wbiegł w „szesnastkę” i przymierzył w samo „okienko”. W końcówce było jeszcze ciekawie bowiem w 90 min kontaktowe trafienie zaliczyli przyjezdni, konkretnie Weber z bliska wpychając futbolówkę do bramki rywala. Ostatnie słowo należało jednak do rabczan, konkretnie do świetnie dysponowanego w tym spotkaniu Lupy który po kontrataku zachował zimną krew i sprytnym technicznym strzałem przerzucił piłkę nad Olchawą, tym samym pieczętując wygraną swojego zespołu.

- Wygraliśmy mimo problemów kadrowych i krzywdzących nas w pierwszej połowie sędziowskich decyzji. Raz że nie uznał nam absolutnie prawidłowej bramki na 2:1, a dwa że chwilę wcześniej nie wyrzucił z boiska Pietrzaka, któremu należała się druga żółta kartka. W drugiej połowie moi zawodnicy pokazali jednak twardy charakter, wygrali to spotkanie z przeciwnikiem, który wysoko zawiesił poprzeczkę, ale też który z niewiadomych mi powodów jest faworyzowany – powiedział trener Wierchów, Marek Holocher.

- Gol stracony na 1:2 zaraz po obronionym rzucie karnym podciął nam skrzydła. Potem jeszcze błąd w kryciu i zrobiło się 1:3. Jeszcze w końcówce udało się na zbliżyć do przeciwnika, ale szybko nadzialiśmy się na kontrę i było po meczu. Wierchy wygrały, ale niczym nas nie zaskoczyły. Bazowali na walce, stałych fragmentach i długich przerzutach od środkowego stopera. Jeżeli awansują, to z taką grą nie wróżę im nic dobrego w 4 lidze – powiedział po meczu grający trener Jarmuty, Jacek Pietrzak.

Poprad Rytro – Huragan Waksmund 6:0 (3:0)
Huragan: Byrnas – Duda, Wróbel, Zubek (50 Rogal), Józefczak, Wójciak, Budziak, Kołodziejczyk (25 Luberda), Bobek, Bednarczyk - Kolasa.

Wynik końcowy jest najlepszym komentarzem do tego co działo się na boisku. - Jesteśmy w takiej a nie innej sytuacji kadrowej. Od dwóch tygodni skupiamy się na tym by jedenastu zawodników było w kadrze meczowej. Jeśli poradzimy sobie z tym, możemy zacząć myśleć o dobrych wynikach z górną połowa tabeli. Dziś byliśmy zespołem zdecydowanie słabszym i to nie podlega dyskusji, ale dziękuję tym na których zawsze można liczyć w trudnych momentach. Szczególny szacunek należy się Luberdzie, Zubkowi, oraz kierownikowi Rogalowi, którzy mimo wielu przeciwności losu byli z nami. Niestety i o tym też trzeba powiedzieć, nie wszyscy zawodnicy podchodzą to tego tak jak bym tego oczekiwał i to kolejna sytuacja do rozwiązania z którą trzeba zrobić porządek Albo jesteśmy drużyną wszyscy, albo niestety będziemy musieli się rozstać – powiedział trener Huraganu, Marcin Zubek