IMG 7147

PIŁKA NOŻNA. Mecz Jarmuty z LKS Łużna ze względu na spowodowany opadami zły stan boiska w Szczawnicy, rozegrano w Tylmanowej. Strata atutu własnego stadionu nie przeszkodził szczawniczanom w odniesieniu pewnego zwycięstwa.

Jarmuta Szczawnica – LKS Łużna 4:0 (2:0)
Bramki: 1:0 Czubiak 16, 2:0 Wiercioch 40, 3:0 Wiercioch 52, 4:0 Kuziel 82.
Jarmuta: Olchawa – Kozielec (46 Komorek), Bobak, Czubiak, Ojrzanowski – Słowik ŻK (60 Gołdyn), Jurek, Kuziel, Weber (46 J. Pietrzak), Zieliński (65 Jasiurkowski) - W. Wiercioch (78 Urban)
Łużna: Poręba – Łażeński, Pater, T. Marynowski, P. Marynowski - M. Marynowski, Okarma, Rząca (67 Kotowicz), Bystrowicz, Drożdż - Piecuch.
Sędziował Marek Ogórek z Nowego Sącza. Widzów: 100

Ostatnie obfite opady deszczu spowodowały, że boisko w Szczawnicy nie nadawało się do gry. Spotkanie przeniesiono więc na stadion ze sztuczną nawierzchnią do Tylmanowej.  Strata autu własnego boiska wcale nie przeszkodziła w pewnym zwycięstwie, mającym wciąż szansę na awans zawodnikom ze Szczawnicy. To jednak goście z Łużnej jako pierwsi bliscy byli zdobycia gola, po tym jak już w 2 min jeden z nich trafił z rzutu wolnego w spojenie słupka z poprzeczką bramki Jarmuty. W 10 min po raz pierwszy groźnie było w polu karnym Łużnej, ale strzał Czubiaka udaną interwencją zatrzymał Poręba. Gracz Jarmuty dopiął swego 6 minut później. Po rzucie rożnym Kuziela, uderzył potężnie tuż pod poprzeczkę. Na kolejnego gola kibicom przyszło czekać do 40 minuty. Wtedy szczawniczanie przeprowadzili kombinacyjną akcję. Zieliński uruchomił podaniem Kuziela, ten wyłożył piłkę do Wierciocha, który dopełnił formalności. Ten sam zawodnik swoje drugie w meczu trafienie zaliczył w 62 min. Tym razem skutecznym strzałem sfinalizował rajd Komorka. W 82 min oglądaliśmy niemal kopię tej akcji, z taką jedynie różnicą, że po podaniu Komorka do bramki gości piłkę skierował Kuziel. W 85 min Komorek do dwóch asyst, mógł dołożyć bramkę, ale Poręba końcówkami palców sparował piłkę na rzut rożny. – Wygraliśmy po niezłym meczu w naszym wykonaniu, choć przyczepić się można skuteczności, bo mogliśmy i powinniśmy wygrać w wyższych rozmiarach. Liczą się przede wszystkim 3 punkty, które powodują, że wciąż liczymy się w grze o awans – ocenił grający trener Jarmuty, Jacek Pietrzak, który tym razem na boisko pojawił się po przerwie.