huraganturbacz

PIŁKA NOŻNA. Jordan Jordanów i Huragan Waksmund to kolejni dwaj nasi reprezentanci w rozgrywkach podhalańsko-limanowskiej ligi okręgowej. Na inaugurację zdecydowanie lepiej wypadli gracze z Jordanowa, którzy 1:0 wygrali wyjazdowe starcie z Laskovią Laskowa. Borykający się z olbrzymimi problemami kadrowo-organizacyjnymi Huragan przegrał z Turbaczem Mszana Dolna.

Laskovia Laskowa – Jordan Jordanów 0:1 (0:0)
Bramka: 0:1 Madziała 51.
Jordan: Sum – Pietrzak, Wójtowicz, Hodana (46 Kołodziejczyk), F. Tyrpa - Jochymek, Wróbel, Ferek (90 Hanusiak), G. Tyrpa (82 Kulak), Kowalczyk (65 Szklany) - Madziała (84 Łaczek).

Akcja która rozstrzygnęła losy spotkania i zarazem dała zwycięstwo Jordanowi miała miejsce w 51 min. Wróbel dograł do Madziały, a ten z kilku metrów uderzył nie do obrony.
Jordan wygrać mógł w zdecydowanie wyższych rozmiarach, ale – szczególnie w pierwszej połowie – szwankowała w ekipie Jakuba Jeziorskiego skuteczność.

- Jestem zadowolony i z gry, i z wyniku. Zawsze pierwszy mecz w sezonie, w dodatku w nowej lidze to duża niewiadoma. W dodatku byliśmy osłabieni kadrowo. Ci jednak, którzy zagrali w miejsce tych nieobecnych pokazali się z bardzo dobrej strony. Mogę szczerze powiedzieć, że nie było w naszej drużynie słabego ogniwa. Generalnie fajny mecz z obu stron, ale myślę że wygraliśmy jak najbardziej zasłużenie – ocenił trener Jordana, Jakub Jeziorski.

Huragan Waksmund – Turbacz Mszana Dolna 0:4 (0:2)
Bramki: 0:1 Brzana 31, 0:2 Gniecki 32, 0:3 Wacławik 64, 0:4 Gniecki 68.
Huragan: Piwowar CZK 13 – Kamiński, Wójciak, Handzel (16 Cyrwus), S. Waksmundzki – Bryja ŻK, ŻK, CZK 70, Pawlik, Kowal Zubek, Mroszczak ŻK – Szeliga.
Turbacz: Stożek – Kubowicz, Skolarus, Czarnota, Popławski (65 Potaczek) – Dawiec (80 Leżański), Dziadkowiec, Wacławik, Brzana, Mackiewicz – Gniecki (75 Łabuz).
Sędziował: B. Skoczyk z Lipnicy Wielkiej. Widzów: 100 

Jeden z kluczowych momentów tego spotkania miał miejsce już w 13 min. Czerwoną kartkę zobaczył wówczas bramkarz Huraganu, który rzucił w kierunku sędziego wiązankę przekleństw, po tym jak ten wcześniej nie odgwizdał ewidentnego zdaniem gospodarzy spalonego.  Grając w liczebnym osłabieniu Huragan przed przerwą stracił dwa gole. Oba dzieliły ledwie kilkadziesiąt sekund. Najpierw efektownymi nożycami popisał się Brzana, a po chwili składny atak przyjezdnych sfinalizował Gniecki.

IMG 8264

Po przerwie swoją dominacje przyjezdni potwierdzili kolejnymi golami. Do bramki Huraganu trafiali Wacławik i Gniecki. W dodatku od 70 minuty Huragan radzić sobie musiał w dziewięciu, po tym jak w jednej akcji dwie żółte i w konsekwencji czerwoną kartkę zobaczył Bryja. 

- Powiem tylko tyle: ten mecz to był popis dwójki arbitrów: jednego z liniowych i głównego. To cały mój komentarz do tego spotkania – ocenił trener Huraganu, Robert Szczypka.