jarmutaujnaowice

PIŁKA NOŻNA. Z 10 kolejki spotkań Gorący Potok ligi okręgowej na pierwszy plan wysuwają się dwa wyniki: pierwsza w sezonie porażka Jarmuty Szczawnica oraz pierwsza wygrana Huraganu Waksmund. Wyjazdowe wgrane Czarnych Czarny Dunajec w Szaflarach i Granitu Czarna Góra w Lipnicy Wielkiej to też sporego kalibru niespodzianki.

Huragan Waksmund – Laskovia Laskowa 2:0 (0:0)

Bramki: 1:0 Jaróg 55, 2:0 Szeliga 87.

Huragan: Byrnas – Pawlik, Kamiński, Morozovyh, Kadzik – Handzel ŻK, Kowal (80 Rogal), S. Waksmundzki, Szeliga ŻK, Zubek – Jaróg.

Laskovia: M. Surdziel ŻK – J. Surdziel, G. Zelek, B. Zelek, Jajeśnica ŻK – Sądel, Pierzga, M. Zelek (46 Kurek), P. Zelek (60 Kopeć), Tokarz (80 Wróbel) - Czaja ŻK (76 Pławecki). Sędziował: Paweł Folwarski z Rokicin Podhalańskich. Widzów: 50

Piłkarze Huraganu doczekali się nie tylko pierwszego w sezonie zwycięstwa, ale w ogóle pierwszych puntów. Losy spotkania przechylili na swoją stronę w drugiej połowie. W 55 min Zubek zagrał prostopadle do Jaróga, a ten wygrał pojedynek z bramkarzem gości. W 87 min dośrodkował Kamiński a głową do bramki Laskovi trafił Szeliga.

Jarmuta Szczawnica – AKS Ujanowice 2:4 (1:2)

Bramki: 0:1 Augustyn 25 , 1:1 Wiercioch 40, 1:2 Kmiecik 42, 2:2 Weber 58, 2:3 Oleksy 68, 2:4 Kiławiec.

Jarmuta: Gołdyn – Bobak, Mlak, Komorek ŻK, Urban ŻK (78 Zagata) – Jurek, Weber, Pietrzak, Słowik ŻK (60 Janc), Kuziel – Wiercioch.

Ujanowice: M. Gwiżdż – R. Gwiżdż, Oleksy, Kmiecik (71 Garbacz), Augustyn – K. Krzyżak (82 Gołąb), Stach, Kiławiec, Pławecki (90 Bania), F. Krzyżak – Janisz.

Goście wykazali się fantastyczną skutecznością ze stałych fragmentów gry. Właśnie w taki sposób zdobyli wszystkie swoje gole. W 25 min prowadzenie dał im efektownym, bezpośrednim uderzeniem z rzutu wolnego Augustyn. W 40 min wyrównał Wiercioch, który po prostopadłym podaniu od Kuziela, wygrał pojedynek z M. Gwiżdżem. W 42 min przyjezdni odzyskali prowadzenie. Po rzucie rożnym, głową piłkę do bramki Jarmuty skierował Kmiecik. W 58 min znów mieliśmy remis. Tym razem „korner” mieli gospodarze i zamykający dośrodkowanie Weber, mocnym strzałem pokonał bramkarza rywali. W 68 i 77 min przyjezdni zapewnili sobie wygraną, po kolejnych dwóch rożnych. Na listę strzelców wpisali się kolejno Oleksy i Kiławiec. Grzegorz Borucki.

FOT. Wojciech Niezgoda

LKS Szaflary – Czarni Czarny Dunajec 3:4 (1:2)

Bramki: 0:1 Zahradnik 12, 0:2 Zahradnik 43, 1:2 Mrowca 45, 1:3 Wesołowski 49, 2:3 Topór 87, 2:4 Żuchowski 87, 3:4 Żuk 90 +4.

Szaflary: Kowalczuk – Marek ŻK, Topór ŻK, Kurańda (56 Baboń ŻK), P. Kamiński - F. Kamiński, Żuk, Mrowca (49 Hreśka), Makuch, K. Kantor -  Rzepka (56 Lubelski)
Czarni: Slesarczuk – Pachabut, Wiśniowski, D. Bukowski, W. Zahora ŻK, ŻK, CZK 82 - T. Zahora, Zahradnik ŻK (75 Głowacz), Wszołek, Kobylak (51 Żuchowski), Wesołowski ŻK - Pająk ŻK (83 M. Bukowski)
Sędziował: Mateusz Mól z Limanowej. Widzów: 50

Goście pierwszą bramkę zdobyli już w 12 minucie kiedy to po dynamicznej akcji Wesołowskiego skrzydłem ten przekazał piłkę do Zahradnika, a Słowak precyzyjnym strzałem z 10 metrów umieścił piłkę w siatce. W 43 minucie Zahradnik zdecydował się na strzał z około 20 metrów i futbolówka odbijając się od pleców obrońcy wpadła do górnego rogu bramki bezradnego Kowalczuka. Gospodarze odpowiedzieli niemal natychmiast golem Mrowcy, który celnie główkował po zagraniu piłki z rogu przez Zhuka. Niewiele minut po rozpoczęciu drugiej odsłony spotkania Czarni zorganizowali składna akcję gdzie piłka wędrowała od obrony do Kobylaka ten zagrał prostopadle do wychodzącego Wesołowskiego, a grający trener Czarnych widząc wysuniętego bramkarza posłał loba w kierunki jego bramki i piłka wpadła do siatki. W 87 minucie padły dwa gole po jednym dla obu drużyn. Najpierw po dośrodkowaniu z rzutu wolnego celna główką popisał się Topór. Przy wznawianiu gry ze środka boiska do piłki podbiegł Żuchowski, kopnął futbolówkę na tyle mocno i precyzyjnie, że piłka wpadła do okienka bramki Szaflar. Gospodarze nie zrezygnowali i zdobyli nawet gola ale już na zakończenie spotkania w doliczonym czasie gry. Jego zdobywcą był Wasyl Zhuk po indywidualnej akcji i soczystym trafieniu pod poprzeczkę.

Babia Góra Lipnica Wielka – Granit Czarna Góra 0:1 (0:1)
Bramka: 0:1 Milon 19 z karnego

Babia Góra: Kobroń – G. Skoczyk, Stopiak (64 Kusper), Szymusiak ŻK, Urban - Szczerba (76 Machajda), Kudzia, P. Lach (75 Bielański CZK 87), T. Lach, Kucek - Kłosowski ŻK
Granit: Pluciński – P. Sarna ŻK, K. Kiernoziak, Dzierżęga (76 J. Gogola ŻK), Sz. Kiernoziak ŻK, M. Sarna ŻK, Gryglak, Milon ŻK, K. Sarna, Waksmundzki – Lichacz.
Sędziował: Michał Slazyk z Limanowej. Widzów: 150

W meczu podhalańskich V ligowych „średniaków” lepsi okazali się goście. Gola zdobyli z rzutu karnego, ale to oni pierwsi zagrozili bramce gospodarzy. Mocny strzał Milona golkiper Babiej Góry przerzucił nad poprzeczką. W 19 min M. Sarna zagrał ze skrzydła piłkę w pole karne a tam zdaniem sędziego zawodnik gospodarzy zagrał piłkę ręką. Podyktowany rzut karny na bramkę zamienił prawie nieomylny w tym elemencie Milon. Pięć minut później Kłosowski znalazł się w dogodnej sytuacji strzeleckiej, ale uderzył piłkę zbyt lekko i Pluciński nie miał problemów z jej obroną. W 31 min w jeszcze lepszej sytuacji bo sam na sam z bramkarzem znalazł się Stopiak, jednak przegrał pojedynek z bramkarzem Granitu. Po zmianie stron ponownie goście mieli okazję do strzelenia gola jednak potężne uderzenie K. Sarny zatrzymało się na słupku bramki gospodarzy. Dziesięć minut później kucek znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem ale źle uderzył piłkę i zamiast posłać ja do siatki podał futbolówkę bramkarzowi do rąk. W 90 min Urban uderzył z dystansu piłka zmierzała do siatki tuz przy słupku, ale Pluciński nie dał się zaskoczyć i strzał sparował.