tesarski33

PIŁKA NOŻNA. Rozmowa z prezesem Kolegium Sędziów Podhalańskiego Podokręgu Piłki Nożnej, Marcinem Tesarskim.

Jaki to był rok dla arbitrów z Podhala ?

- Trudny, bardzo trudny. Chyba jeden z najtrudniejszych w historii. Chodzi przede wszystkim o agresję z jaką się spotkaliśmy na boiskach i to ze strony nie tylko zawodników, ale też trenerów, działaczy czy kibiców. W samej tylko rundzie jesiennej, licząc wszystkie klasy rozgrywkowe, doszło do aż 26 przypadków słownej obrazy sędziego, w tym gróźb karanych i aż 7 przypadków naruszenia jego nietykalności cielesnej. Te liczby najdobitniej pokazują o jakiej skali problemie rozmawiamy. Dlatego nie ukrywam, że cieszymy się z tego, że ten rok dobiegł końca.

Skąd bierze się ta rosnąca agresja wobec sędziów ?

- Myślę, że dotychczasowy system karania nie zniechęca do tego tupu zachowań. Na szczęście widzę, że powoli to się już zmienia. W tym sezonie Wydział Dyscypliny bardzo zaostrzył taryfikator kar i mam nadzieję, że efekty tego przyjdą z czasem i to już wiosną.

Tak naprawdę WD do jedyne wasze narzędzie to walki z tego typu zachowaniem…

- Zgadza się. Na boisku nasze działania ograniczają się jedynie do analizy całej sytuacji i dokładnego opisania jej w protokole pomeczowy. Potem już tylko możemy liczyć, na to że wobec takiej osoby zostaną wyciągnięte surowe konsekwencje. Arbiter w tego typu sytuacjach musi być opanowany, nie może dać się sprowokować. Nie może agresją odpowiedzieć na agresję. To nie jest łatwe. Jesteśmy przecież tylko ludźmi. A przecież nikt nie lubi być poniżany.

Pan jednak poszedł dalej i po ataku słownym na pana osobę przez jednego z trenerów, sprawa trafiła do prokuratury.

- Po prostu uznałem, że pora najwyższa walczyć z tego typu patologią. Nie można przekraczać pewnych dopuszczalnych granic oceny naszej pracy. A to się w tej sytuacji stało. Sprawa odbiła się szerokim echem, więc już nie chcę się do niej odnosić. Jego zgłoszona i jest na etapie postępowania przygotowawczego.

Łatwo się domyśleć, że przez tego typu sytuacje nie jest łatwo znaleźć wam nowych sędziów...

- Tak. To jest bardzo duży problem. I nic nie zapowiada, żeby coś w tej kwestii się zmieniło. W tym roku w marcu kurs sędziowski ukończyło 20 sędziów. Z końcem roku został już 3. Mało kto jest odporny na szereg wyzwisk i wulgarnych zachowań wobec swojej osoby. Dlatego Ci młodzi ludzie po kilku meczach po prostu dziękują i rezygnują. Szczególnie, że pieniądze za sędziowanie nie są na tyle atrakcyjne by zachęcić ich do zmiany decyzji.

Łatwo wywnioskować, że to zmierza do tego, że za dwa, trzy lata nie będzie miał kto sędziować spotkań niższych klas…

- Tak to wygląda. Na ostatnim spotkaniu z władzami Podhalańskiego Podokręgu Piłki Nożnej zwróciłem na to uwagę. Myślę, że to tylko kwestia czasu, kiedy nie będziemy w stanie obsadzić każdego meczu trójką sędziów, a z czasem będzie jeszcze gorzej.

Jak na dzisiaj wygląda stan osoby KS PPPN?

-Mamy 87 tzw. sędziów rzeczywistych, z czego systematycznie sędziuje około 45.

Po raz pierwszy w historii mamy dwóch sędziów z Podhala na poziomie 3 ligi…

- Zgadza się i to nasz duży powód do dumy. Trzeba się cieszyć. To pierwszy taki sezon. Na 7 sędziów z Małopolski na tym poziomie jest 2 z Podhala. To świetny wynik i pokazuje, że tej hierarchii sędziowskiej pniemy się w górę.

Możliwe są w niedalekiej przyszłości kolejne awanse?

- Bardzo bym chciał i liczę na to, aczkolwiek może być to bardzo trudne.

Dlaczego?

- Tak jak mówię, ten nabór nie jest wystarczający. Nie mamy z czego wybierać tych „rodzynków, bo np. z tych 20, zostaje 3, a z tych 3 zainteresowanych swoim awansem, ścieżką rozwoju jest może jeden, albo wcale. Obawiam się więc, że w niedługim czasie po prostu ciężko będzie nam kogoś wypromować.

Jak wygląda kwestia naboru?

- Raz do roku, w okresie styczeń – marzec, organizujemy kurs. Jest bezpłatny.

Rozmawiał Maciej Zubek